Hodowka w woreczku

To chyba moja ulubiona forma. Ma w sobie jakiś niewymowny wdzięk.  Przynajmniej dla mnie. Może nieco dlatego, ze kojarzy mi się z taką kuchnią pełną ziół prosto z łąki? z suszoną miętą wiszącą na ścianie?  Tak może nieco romantycznie i mocno niewspółcześnie ale niewątpliwie z klimatem i smakiem. Zresztą zobaczcie zdjęcia.

Jak dla mnie, taki wiszący woreczek ma naprawdę niemały urok i może być nie tylko praktycznym sposobem na zdrowe jedzenie w domu ale też naprawdę ciekawą ozdobą.  Szczególnie, ze wykonanie go jest proste, zaś obsługa jeszcze łatwiejsza.

(zdjęcie zapożyczone z www.kielki.info – dziękujemy)

Wykonanie takiego woreczka nie jest trudne.  Gorzej jeśli mamy ochotę go ładnie ozdobić, ale to już tylko inwencja własna się kłania. Hmmm, właściwie to fajna koncepcja na konkurs, ale o tym kiedy indziej ;)

Woreczki lniane lub konopne uszyć można według najprostszych wzorów.  Ot, zszyć prostokąt, przeszyć by było miejsce na sznurek i gotowe. Na allegro widziałam gotowe woreczki, ale nylonowe a tym brakuje wiele tak do uroku jak i naturalności, ale co kto lubi.

A co do samej hodowli:

Najczęściej kiełkuje się w workach zboża i strączki. Jest w nich doskonała wentylacja a nadmiar wody na pewno odcieknie. Metoda też niezastąpiona przy hodowli kiełków, które lubią śluzem obrastać tak wiec soi czy gorczycy. Poza woreczkiem potrzebujemy tylko miejsce w którym można odwiesić no i miejsce w które woda będzie ściekać. A tu opcji może być dużo, ot wystarczy odłożyć na durszlaku czy też na suszarce do naczyń albo bezpośrednio powiesić na kranie nad zlewem.  Ale proszę się nie niepokoić, to nie jest stałe miejsce dla woreczka a tylko na kilka minut dziennie.

Metoda jest banalnie prosta. Nasiona moczymy jak przy każdej innej metodzie. Potem je wkładamy do woreczka i dwa razy dziennie ów woreczek pełen nasion moczymy w letniej wodzie tak by się śluzy wypłukały a nasiona nawodniły. Potem woreczek odwieszamy, by nadmiar wody odciekł, a trwa to minutę może trzy. Tak więc jak widać pracy przy kiełkach niewiele, żadnych straszliwych wynalazków nie trzeba szukać i o kilku dniach możemy się cieszyć z pysznej przekąski.

Dodaj komentarz