kiełki słonecznika a siewki słonecznika

Miało być o hodowli, ale nim do tego przejdę jedna rzecz należy wyjaśnić.

Kiełkiem nazywamy skiełkowane nasiono podczas gdy w przypadku słonecznika jemy najczęściej młode pędy (podobnie jak przy wysiewie rzeżuchy na święta).  Wertując temat przeczytać, iż kiełki słonecznika to te jedno-dwudniowe, zaś pędy to zielenina.

Osobiście jestem skłonna przychylić się do tej teorii ale z pewnymi uwagami:

Popularność siewek słonecznika (czyli tych przerośniętych) wynika po pierwsze z tego, że są po prostu smaczne, a po drugie z tego, że skiełkowane tylko nasiono ma łupinkę , która nie tylko nie nadaje się do jedzenia, ale i w warunkach większej hodowli, ręczne obłuskiwanie by było samobójstwem, zaś inne w grę nie wchodzi. Niektóre kiełki można przesiać lub przepłukać celem pozbycia się łupin, w przypadku słonecznika przebrać kiełki trzeba osobiście. Efektem tego powstały dwa kierunki:

  • pierwszy to hodowla siewek i zajadanie się pysznymi pędami nazywając je kiełkami
  • drugi to popularyzacja kiełkowania nasion obłuskanych.

Tak jak ten pierwszy efekt jest niegroźny, bowiem siewki słonecznika są niezwykle odżywcze  i dobrze iż są coraz popularniejsze na stołach, to jednak drugi efekt staje się ryzykowny. By ułatwić hodowle domowe zaproponowano ludziom obłuskane nasiona do kiełkowania. Dzięki temu kłopot z twardą łupiną przestaje istnieć ale jednocześnie nikt nie informuje swoich klientów, ze tak spreparowane pestki tracą wiele składników, są okaleczone i są dalekie do pełni smaku czy możliwości jakie by można było uzyskać przy ziarnie niełuskanym.

Z tego powodu my nie sprzedajemy łuskanych ziaren. Siewki są smaczne i zdrowe, a jeśli ktoś chce kiełki, to na potrzeby swego domu, może tę garść kiełków z łupin obrać. Ale obrać garść kiełków a nie pestek. Wszak zależy nam jak sądzę na najlepszej jakości pokarmu, prawda?

A jutro o hodowli

Dodaj komentarz