Piątkowa garść przepisów

Wspominałam gdzieś ostatnio, ze brokuł ładnie rośnie. No i rósł, rósł i wyrósł. Śliczny, zielony i smaczny. Co prawda nieco niepokoił mnie zapach, ale jak się okazało, po prostu ten gatunek jakoś więcej gazów lubi wytwarzać jak rośnie, teraz pachnie jak należy i nic a nic nie mam mu do zarzucenia. No może tylko to, że za szybko znika.

 

Generalnie spokojnie mogę dzisiejszy wpis zostawić na tydzień brokułowy, ale pomysłów na kiełki nie braknie, zatem nie będę czekać i tak oto uprawa brokułowa została zużyta na:

 

Sałatka

-kiełki brokuła

-ser lazur

-awokado

-sezam

-pomidory koktajlowe

 

Awokado obrać, pokroić i podsmażyć na uprażonym wcześniej sezamie. Sezam fajnie się przykleja do awokado.

Ser pokroić w drobną kostkę i wymieszać z kiełkami brokuła.

Pomidory pokroić na ćwiartki i ułożyć na brokułach w koło, a do środka położyć awokado w sezamie.

Jeśli komuś lazur za mało słony można jeszcze posolić albo dodać sosu sojowego.

 

 

Po zrobieniu sałatki okazało się, że nie mam nic w lodówce by zrobić sobie śniadanie, tak wiec trzeba było wymyślać no i wymyśliłam:

TOSTY

-chleb tostowy

-banany

-kiełki brokuła

-masło

-szczypta kakao lub wiórki czekoladowe;

-curry, chili, kardamon

Tosty w dwóch wersjach:

W przypadku słodkiego to banana tniemy w plasterki, układamy na chlebie tostowym, posypujemy wiórkami czekoladowymi lub kakao oraz brokułem. Przykrywamy drugim kawałkiem chleba tostowego, lekko z wierzchu smarujemy masłem i  zapiekamy. Można jeszcze z wierzchu posypać kakao.

 

Wersji ostrej idea dokładnie taka sama, tylko nie dajemy banana ale same kiełki brokuła, przyprawiamy chili i innymi dodatkami i też zapiekamy.

 

Trzeba jednak pamiętać o trzech rzeczach – 1 brokuł nie lubi wysokich temperatur zatem lepiej krócej niż dłużej; 2 nie ma w toście sera zatem nie trzeba dłużej, wiec można krócej; 3 jedyne na co czekamy to lekkie podgrzanie i stopienie masła (a tu jak chyba wszyscy wiedzą zdecydowanie wystarczy krócej)

Wysoka temperatura niszczy sporą część właściwości odżywczych kiełków brokuła, tak wiec na te na ostro warto jeszcze świeżego położyć z wierzchu.

 

JAJKA NA ZIELONO (no nie zrobiłam dziś, ale już jakiś czas temu, ale pewnie zrobię, bo nieco brokuła zostało jeszcze)

Od razu wspomnę, że niestety, jak i w przypadku tostów tracimy sporo substancji odżywczych, ale zawsze można to wyrównać dosypaniem potem śnieżynek. Podam na przykładzie 1 jajka z zaznaczeniem że kupuję zerówki (jajka od kur chowanych na swobodzie, ewentualnie czasem jedynki, czyli jajka od kur z chowu ściółkowego, jak zarazy unikam 2 i 3) ale rzecz jasna ilość zarówno jajek jak i proporcje w pełni dowolne.

-jajko

-plaster sera

-kiełki dowolne, byle o wyrazistym smaku (brokuły, rzodkiewka, rzeżucha, kozieradka)

-sól, pieprz czy cokolwiek nam pasuje (do kozieradki kardamon i curry)

Jajko przygotowujemy początkowo tak jak sadzone ale staramy się by się nieco rozlało i zajęło możliwie najwięcej miejsca. Żółtko też spokojnie niech się rozleje. Najlepiej by jajko zajęło pół patelni i utworzyło półkole, wtedy najłatwiej dalej działać.Takie rozlane jajko również od razu przyprawiamy.

Potem na środku kładziemy ser i jak się podtopi z lekka to kładziemy na to kiełki i szybko zawijamy na trzy. Ot przykrywamy wpierw jedną a potem drugą stroną tworząc trójkąt.

Na chwilę przewracamy na drugą stronę by się ścięło wszystko i ładnie zespoiło a potem to już na talerz i jeszcze przyozdabiamy zieleniną.

 

 

Tak więc te trzy pomysły brokułowe zostawiam do Waszych eksperymentów. A jako, że mam zdjęcia z uprawy brokuła to pewnie niebawem tydzień brokułowy zrobię na pestce.

Smacznego.

 

 

Dodaj komentarz