Archiwa kategorii: Ogólne przemyślenia

Locavorianie

Coraz częściej można usłyszeć o locavorianiźmie, czyli odżywianiu się produktami z możliwie najbliższego otoczenia.
Słowo to – locavore – w 2005 stworzyła Jessica Prentice.
Chociaż samo z lekka hiszpańsko brzmiące słowo osobiście kojarzy się z jakąś grupą szalonych kosmitów, najprościej tłumacząc chodzi o to, żeby żywność, którą spożywamy, nie pochodziła z drugiego końca świata, tylko od lokalnego producenta, lub…
no właśnie. Lub!

Uprawiajmy i wytwarzajmy jedzenie w domu :) Oczywiście wszystkiego się nie da, ale kiełki i świeże zioła to podstawa, nie wymagająca nadmiernego wysiłku.
Jeżeli dodamy do tego pieczone w domu pieczywo i owoce z lokalnego warzywniaka. Można powiedzieć, że jesteśmy właśnie locavorianami.

Czy to ważna postawa? Naszym zdaniem tak. Każdy pokonany przez nasze jedzenie kilometr powoduje, że musi ono być droższe, bardziej konserwowane i przez to gorszej jakości. Pamiętajcie, że transport to czas, a jedzenie psuje się bardzo szybko. Nowoczesna technologia pozwala nam cieszyć się rarytasami z dowolnego miejsca na ziemi, co oczywiście ma też swoje zalety, w końcu nie wszystko da się wyprodukować blisko miejsca zamieszkania.
Jednak czy wybieranie francuskich jabłek, czy marokańskich pomidorów ma sens?

Domowy chleb, z kiełkami ciecierzycy

Zdjęcie domowego chleba z kiełkami ciecierzycy

Nie dla ACTA

ACTA (Anti-Counterfeiting Trade Agreement) – Międzynarodowe porozumienie, które już niebawem może zmienić także Twoje życie. ACTA w założeniach ma walczyć z podrabianiem towarów i piractwem. W rzeczywistości sprowadza się do tego, że każdy Twój ruch w internecie będzie śledzony przez dostawcę Twojego internetu oraz rząd, a ewentualne naruszenie (nawet nieświadome) praw autorskich będzie wiązało się z odcięciem dostępu do internetu, oraz karą.

Ponadto Twój dostawca internetu będzie miał możliwość, a nawet obowiązek blokować wszelkie strony na których znajdują się materiały naruszające prawa autorskie. Do takich stron można zaliczyć np. YouTube. To nie przypadek, że do tej pory nie słyszałeś o ACTA. Jej tworzenie jak i podpisanie odbywa się za plecami społeczeństwa.

23-go stycznia, strony wiedza.kielki.net, oraz www.kielki.net w proteście przeciwko ACTA zostaną wygaszone.

Na ostatnią chwilę: Brak pomysłu na prezent? Możemy pomóc!

 

Masz problem z prezentami? Mamy dobrą propozycję!

Dzięki współpracy z najlepszą firmą kurierską na polskim rynku, firmą DPD, możemy zagwarantować, że zamówienia złożone i opłacone do 20 grudnia, dotrą na czas przed wigilią!

Co do samych prezentów…

Zarażanie kiełkowaniem, to dobry pomysł. Chyba każdy, kto kiedykolwiek kiełkował, musi się z tym zgodzić.

Aby kiełkowanie było proste, w naszej ofercie mamy już 3 różne rodzaje kiełkownic. Każda idealna na prezent!

Polecamy zatem:

  • Lniane woreczki do kiełkowania – nowość naszej produkcji, 100% naturalne, ręcznie produkowane w Polsce. Rewelacyjne rozwiązanie do kiełkowania roślin strączkowych, rzodkiewki, koniczyny czy lucerny.
  • Kiełkownicę „Wanienka” – bardzo proste i wyjątkowo skuteczne urządzenie do kiełkowania pionowego czyli takiego, w którym rośliny rosną jak na naturalnym podłożu. Polecamy do rzeżuchy, brokuła, cebuli i podobnych
  • Kiełkownicę Bionatura – najpopularniejszą w Polsce, trójpoziomową kiełkownicę świetną do uprawy rzodkiewki, koniczyny i fasoli mung.

W kiełkowaniu najważniejsze są nasiona, dla osób początkujących najlepsze co możemy zaproponować to:

Szykujesz prezent dla osoby, która zamiast samodzielnie eksperymentować lubi ‚mieć wszystko na piśmie’? W takiej sytuacji polecamy dodatkowo książkę Kiełki – cudowny pokarm. Jest w niej wszystko co zarówno amator, jak i doświadczona osoba kiełkująca w domu wiedzieć powinna.

Nie zapominaj też o sobie! Konfitury Bonne Maman i herbatki Clipper umilą Ci zimowe wieczory. Polecamy!

Tego jeszcze nie było. 3 rodzaje kiełkownic dostępne w sklepie kielki.net!

Zacznijmy od totalnej nowości, czyli „Lnianego woreczka do kiełkowania„. Rozwiązanie to polecamy z kilku powodów. Praktycznie cały woreczek został wykonany z materiałów naturalnych. Uszyliśmy go z polskiego lnu, lnianymi nićmi. Jako sznurek do zawiązywania użyliśmy niechlorowanych włókien rafii. Jedyne co jest nienaturalne, to nasza firmowa wszywka. Niestety nie dało się jej zrobić lepiej :)

Co ważne woreczki zostały uszyte w Polsce, przez przesympatyczną starszą Panią. Nie zlecaliśmy produkcji Tajom, Chińczykom, ani biedakom z Indii. Jest to w 100% polski produkt, z polskich surowców (poza nićmi, które musieliśmy kupić w Czechach).

Ponieważ każdy woreczek jest wykrawany ręcznie i zszywany na wiekowej maszynie, nie ma dwóch takich samych sztuk. Z jednej strony to wada, ale.. Myślę, że zgodzicie się z nami, że lepiej, aby takie przedmioty wykonywał ktoś, kto czerpie z tego radość, a przy tym daje nam wszystkim pewność w jakich warunkach towar powstał.

W naszym sklepie, w opisie woreczka znajdziecie jakie kiełki najlepiej rosną przy tym typie uprawy. Do woreczka dołączamy również drukowaną instrukcję jak z niego korzystać. Dla osób, które chcą zostać ‚woreczkowymi profesjonalistami’ polecamy książkę Stevego Meyerowitza – „Kiełki, Cudowny pokarm„, w której bardzo szczegółowo opisał jakie triki można zastosować przy uprawach w woreczkach lnianych.


Kolejną kiełkownicą, którą można kupić w naszym sklepie, jest popularna „Wanienka„. Mieliśmy spore problemy z jej zdobyciem, wszystko jednak wskazuje na to, że zawirowania wokół dostaw się skończyły i kiełkownice te będą dostępne stale w sprzedaży.


Ostatnim rodzajem kiełkownic, które oferujemy w naszym sklepie są popularne Bionatury, czyli trzypoziomowe, okrągłe kiełkownice. Nie jest to nasz ulubiony sposób kiełkowania, jednak jedno co trzeba tym kiełkownicom przyznać to to, że kiełki rzodkiewki i koniczyny wychodzą na niej pyszne.

Soki Longevity – niezwykle smaczny suplement diety

Tytuł dzisiejszego wpisu może wydawać się dość zaskakujący, jednak taki nie jest :)

Jakiś czas temu do oferty naszego sklepu dodaliśmy w stu procentach BIO soki marki Longevity. Jak być może zdążyli Państwo zauważyć, występują one w dość niecodziennych smakach. Po co więc pić tak wymyślne i nie wiadomo czy smaczne soki?

1. Ponieważ są niezwykle zdrowe.

Nie zawierają ŻADNYCH sztucznych dodatków (o czym świadczy certyfikat BIO), nie ma w nich też ani grama dodatkowego cukru. Do niektórych odmian soku, jak figowego, dodano do smaku inne soki (w tym wypadku sok z jabłek). Nie jest to jednak zarzut, ponieważ dodany sok także jest w 100% naturalny.

Każdy z napojów posiada swoje unikalne właściwości zależne od tego, z jakich owoców został wyciśnięty. Sok z żurawiny zawiera gamę witamin C, A, B1 i B2 oraz żelazo, magnez, wapń, fosfor, potas i jod. Zapobiega chorobom układu krążenia oraz miażdżycy. Pozytywnie wpływa na układ pokarmowy; a także, co ciekawe – ma działanie antybakteryjne (odkaża gardło). Ten znany medycynie naturalnej od lat specyfik najlepiej działa, przyjmowany 1-2 razy dziennie około 30 minut przed posiłkiem, ale doskonale sprawdzi się także jako dodatek do deserów.

Z kolei sok z pigwy to idealny reduktor złego cholesterolu. Potrafi znacząco obniżyć jego poziom w naszej krwi, dodatkowo przyczynia się też do zredukowania poziomu glukozy. Czy na tym kończy się lista zalet płynących ze picia tego soku? Bynajmniej! Wspomaga organizm w walce z wolnymi rodnikami, zmniejsza ryzyko zachorowania na raka, ma właściwości antywirusowe, poprawia samopoczucie, odstresowuje… Nieźle, prawda?

Jeśli zaś chodzi o sok z fig – będzie idealnym źródłem wapnia dla osób nietolerujących mleka (albo wegan). Jest także pełen witaminy B6, walczy z wolnymi rodnikami, obniża poziom złego cholesterolu, łagodzi bóle brzucha i wspomaga trawienie…

Można by wymieniać jeszcze długo, ale zdałoby się to wszystko na nic, gdyby nie kolejna cecha soku Longevity:

2. Są po prostu bardzo smaczne.

Trudno w zasadzie dodać coś konstruktywnego w tym podpunkcie oprócz: kto nie spróbuje, ten się nie przekona. Ale chyba właśnie tak jest.

Nie chciałabym, żeby ten post został odebrany przez Państwa jako nachalna reklama, bo nie o to mi chodzi. Wydaje mi się po prostu, że fajnie byłoby codzienną dietę wzbogacać czy właśnie suplementować nie jakimiś gorzkawymi pigułami czy łychą tranu, ale także przesmacznymi i przy tym przezdrowymi sokami :) Tym bardziej, że w tak szerokiej ofercie prawie każdy znajdzie coś dla siebie.

Pozdrawiam i życzę dużo zdrowia!

 

Nasz sklep się ‚rozbudowuje’.

Drodzy Czytelnicy i Klienci!

Zwracaliście nam uwagę, że sklep Kiełki.net ma zbyt mały wybór.
Staraliśmy się za każdym razem skontaktować z nie do końca zadowolonymi Klientami i podpytać czego brakuje. Spektrum odpowiedzi było bardzo szerokie, ale niewiele pomysłów dotyczyło stricte kiełków. Większość rozmówców sugerowała, że mamy zamienić się w sklep ze zdrową żywnością.
Na pytanie ‚Ale przecież takich sklepów jest bardzo dużo, po co kolejny?’ zazwyczaj słyszeliśmy odpowiedź – ale oni nie mają takiej oferty kiełków jak wy.

Prawdę mówiąc długo zastanawiałem się nad sensem rozszerzania asortymentu. Zawsze chciałem, żeby kielki.net były sklepem specjalistycznym, a każdy produkt miał być choćby minimalnie z kiełkowaniem związany. Jak zapewne sporo z czytelników bloga już wie – poległem. Od jakiegoś czasu wprowadzamy herbaty. Początkowo tylko certyfikowane (Clipper), teraz również po prostu zdrowe (Herbapol).
Dodaliśmy również do oferty rewelacyjnej jakości konfitury i dżemy Bonne Maman, ekologiczne czekolady Kaoka, organiczne trufle Cemoi, czy też cały dział suplementów, który rozrósł się już tak, że dzisiaj został podzielony na podgrupy, uwzględniające to do czego dany suplement został stworzony.

Czy to oznacza, że Kielki.net zamieniają się po prostu w zwykły, nudny sklep ze zdrową żywnością? Nie!
A przynajmniej będziemy nadal bardzo mocno pracować, żeby tak nie było.

Przede wszystkim nie ma mowy o zniknięciu bloga Pestka. O kiełkach powiedzieliśmy już dużo, ale mamy jeszcze sporo do opowiedzenia.
Do tego nadal będziemy zwiększali ilość rodzajów nasion do kiełkowania. Dzięki sugestii jednej z fanek na Facebooku w niedalekiej przyszłości pojawią się w sklepie nasiona Czarnuszki Siewnej.
A na sam koniec jeszcze jedna ciekawostka. Przestajemy się koncentrować jedynie na jedzeniu. Jesteśmy w trakcie rozmów z dwoma dużymi dostawcami kosmetyków eko, co zapewne zostanie sfinalizowane dodaniem ich do naszej oferty.

Spore zmiany, prawda? I to wszystko w nieco ponad 2 lata :)
Słuchamy Waszych sugestii i wcielamy je w życie, czekamy na kolejne!

Pozdrawiam i zapraszam do komentowania,
Marcin

PS
A tak mi się jeszcze przypomniało, że w planach jest cały nowy dział poświęcony pieczeniu chleba w domu. :)

Pestka pestką, zmiany zmianami, a Mięsożercy z Wegetarianami.

Witajcie,

Zapewne stali czytelnicy Pestki odkryli już najnowszy wpis, gdzie pierwszy raz w historii pojawiło się danie mięsne.

Śpieszę więc wyjaśniać i uprzedzać ewentualne głosy sprzeciwu.

Od dawna przymierzaliśmy się do przełamania pewnego stereotypu, że kiełki, zioła i ogólnie pojęta ‚zielenina’ to tylko i wyłącznie jedzenie Wegetarian. Wyjątkowo błędnego i szkodliwego stereotypu, dzielącego przez kompletne niezrozumienie. Chcemy uczyć Mięsożerców, aby w swoich kuchniach bardziej korzystali z warzyw. Chcemy też pokazać Wegetarianom, że wspólna wymiana doświadczeń jest kluczem, do zmniejszenia cierpienia zwierząt.

Ostatecznym impulsem, który wprowadził nasze przemyślenia w życie, jest zmiana osoby prowadzącej bloga. Pao odpoczywa i będzie odpoczywać najprawdopodobniej przez rok, za to blogiem w ramach praktyk, wolontariatu i uwielbienia dobrych smaków zajmuje się teraz Karolina.

Także proszę, pomagajcie nam. Przesyłajcie przepisy. Komentujcie.

Jesteśmy tylko małym trybikiem, ale to małe trybiki zmieniają świat. Powolutku i skutecznie. :)

Pozdrawiam,
Marcin Szydelski

Piątkowy brak przepisów.

Dlaczego brak?

Tak wiem, brak drukarki to słabe wyjaśnienie, szczególnie że drukarka nie ma nic wspólnego z pisaniem na blogu. Ale już się tłumaczę. Po prostu dziś miałam mniej czasu z kilku powodów, do tego wszystko co normalnie drukuję trzeba było wykonać ręcznie i nagle okazało się że zabrakło mi pół godziny. Niby bym mogła coś na szybkiego wrzucić, wszak 15 minut to jeszcze jest kawał czasu, ale wrzucanie czegokolwiek moim zdaniem jest nieco nie na miejscu.

 

Stąd też w tym miejscu przepraszam za brak kulinarnego wpisu i obiecuję poprawę.