Miesięczne archiwum: Październik 2010

Konkurs

Znów na zaprzyjaźnionym forum ezotop.pl pojawił się konkurs. Znów kulinarny. Tym razem:  „Przepis na potrawę jesienną z kiełkami”. Oczywiście wyniki konkursu niebawem no i nagrodzone przepisy też.

Teraz jednak „przepis na zdrowe i pyszne śniadanko do pracy:

Zabrać miseczkę ulubionych kiełków

Drugą miseczkę ugotowanej i osolonej ostrudy wodnej zwanej potocznie (i na torebkach) dzikim ryżem

Zaparzyć aromatyczną owocową herbatę i dodać miód.

Można jeszcze dodać uprażony słonecznik ale takowego niestety nie mam w tej chwili, ale to dodatek dla tych, co lubią chrupanie.

Ot proste przyjemności zdecydowanie umilają pracowity dzień.

Sałatka na szybko

Nawet na bardzo szybko. Ot dzisiejszy dzień zaczął się za późno i wszystko w locie robiłam zatem i na śniadanie czasu brakło. Więc śniadanie zabrałam ze sobą do pracy a ze smaczne było (no niestety czas przeszły, bo już nie ma) to sie podzielę:

Wrzuciłam do miseczki kiełki rzodkiewki. Jedne z nielicznych, nie przerzedzanych w trybie natychmiastowym. Ot moje córy nie lubią ostrych kiełków, zatem miałam bazę pod sałatkę.

Do kiełków dorzuciłam oliwki. Ale takie wielkie, mięsiste i rewelacyjne.

A dla złamania smaku wszystko zasypałam płatkami migdałów.

Nic więcej nie trzeba a pyszne było niesamowicie. Zatem polecam takie dorzucanie i eksperymentowanie bo fajne rzeczy można wykombinować

Zdjęcia nie zrobiłam, sałatka za szybko zniknęła ;)

Piątkowa gaść przepisów

I znów piątek…

Normalnie czas pędzi tak, ze nie nadążam ostatnio…

No ale w kwestii przepisów dziś kilka prostych pomysłów na drobne przekąski. Dodam, że pomysły nie moje, ale fajne i warte spróbowania.

Na Ugotuj.to.pl znalazłam przepis Kenny Sony-Sulowskiej:

Ruloniki z żółtego sera z kiełkami – składniki
  • 200 g sera salami pokrojonego w plasterki
  • serek jogurtowy Ostrowia
  • 2-3 paczki różnych kiełków
  • szczypiorek
  • sól czosnkowa
  • świeżo zmielony pieprz
Szczypiorek umyć, dokładnie osuszyć. Plasterki sera salami posmarować na środku serkiem ostrowia. Lekko oprószyć solą czosnkową i pieprzem. Posypać dowolnymi kiełkami, zwinąć w ruloniki zawiązać je szczypiorkiem
Ruloniki z żółtego sera z kiełkami – sposób przygotowania
Niby banał, ale jakże prosty i jakże smakowity.

Inny banał polecany przez Beę na jej blogu www.beawkuchni.com to

Do naturalnego jogurtu (u mnie owczy) dodajemy nieco miodu (do smaku) oraz 2 łyżki kiełków słonecznika. To ostatnio moje ulubione śniadanie :)

Prawda, ze proste? A przecież tak smaczne jak i szybkie i pożywne. Na słodko też kiełki pszenicy zdecydowanie pasują. Prawdopodobnie kiełki jęczmienia też, ale przyznam, że jeszcze nie próbowałam.

No i na koniec jeszcze jeden przepis który mnie ujął, niestety ze stronki czysto reklamowej dla miłośników (lub potencjalnych miłośników) Activii)

Składniki:
- serek tofu
- kiełki np. lucerny
- 1 sparzony por
- oliwa
- suszone pomidorki
- grubo mielony pieprz
- ciepła bułeczka

Sposób przygotowania:
Serek tofu owijamy sparzonym we wrzątku porem. Dzięki niemu uzyskamy powiew świeżości na obrzeżach serka. Taki pakuneczek wkładamy do piecyka na kilka minut. Musimy go obserwować żeby serek nam „nie uciekł”. Robimy sosik z oliwy, suszonych pomidorków i grubo mielonego pieprzu.
Gotowy serek podajemy z sosikiem, a do podjadki serwujemy kiełeczki i bułeczkę.

No ale opis mniej ukazuje obraz niż zdjęcie, zatem pozwolę sobie pożyczyć zaś oryginał jest tu.

SMACZNEGO

Palenie

To, że palenie szkodzi zdrowiu wiadomo nie od dziś. Wiele osób stara się palenie rzucić no i zaglądając na fora natknęłam się na jeden z wielu tematów i dylematów jak paskudny nałóg rzucić. A rzucić warto, bowiem nie tylko nasze płuca obrywają od substancji smolistych, ale też tracimy wiele ważnych składników odżywczych. Tracimy na dwa sposoby:

pierwszy to niszczenie ich (na przykład większość witamin z grupy B)

drugi to przekierowanie substancji odżywczych dla ratowania płuc

Jak dodamy do tego zanieczyszczenie organizmu z którym znów nasz organizm ma się uporać to zdecydowanie palenie szkodzi zdrowiu.

Metod na rzucenie palenia jest wiele.  Nie ma nawet co się rozpisywać o plusach i minusach każdej z nich, bo każda ma swoich przeciwników i zwolenników. Niemniej na forach (nie tylko kobiecych) powraca nagminnie jeden aspekt związany z rzucaniem palenia: tycie. Niejedna pani wróciła do zgubnego nałogu właśnie przez wzgląd na kilogramy.  Jednak czy rzucając palenie musimy przytyć? Otóż nie.

Sytuacja wygląda następująco. Rzucamy nałóg a nasz organizm się dopomina o to, czym był truty.  Sporo osób w tym momencie znajduje inne zajęcie dla swych dłoni i ust a bardzo często zajęciem tym jest podjadanie.  Co ciekawe to bardzo zdrowy odruch, szczególnie że głód warto zajeść, nawet i nikotynowy. No ale jest „ale”. Jeśli zajadamy to byle czym to i byle czym karmimy organizm.  Chipsy, orzeszki ziemne, batoniki, wafelki to rzeczy które znają chyba wszyscy i niestety często tymi właśnie wynalazkami ów głód zabijamy. No teraz też reklamy proponują inną metodę na głoda, ale to też produkt z ogromną ilością cukru.

Co się dzieje z naszym organizmem gdy odstawiamy palenie?

Oj wiele rzeczy. Organizm głupieje, bo nie otrzymuje tego do czego jest przyzwyczajony. Ma możliwość się zregenerować, ale częściej wpierw bierze się za detoksykację co bardzo często kończy się wtórnym zatoksycznieniem. Ogólnie zamieszanie straszliwe i jeśli my nie pomożemy mu dostarczając wartościowych składników to rzucanie palenia może być naprawdę uciążliwe i to nie tylko przez wzgląd na głód.

Zatem rzucając palenie warto uzbroić swą silną wolę i pamiętać o dwóch rzeczach

Po pierwsze:  sporo pijmy. Głównie wody, ale nie tylko. Wiele ziół ma charakter detoksykujący, a to zdecydowanie wskazane. Z ziół oczyszczających (nie mylić z przeczyszczającymi) warto zwrócić uwagę na: korzeń mniszka, cykorii, łopianu, ziele koniczyny, skrzypu, karczocha, poziomki, fiołka trójbarwnego, jeżówki, ziele i korzeń pokrzywy oraz nasienie czarnuszki, kwiat kocanki i korę brzozy. Wymienione zioła można pić pojedynczo jak i tworzyć z nich mieszanki. Niemniej jednak przede wszystkim pamiętajmy o wodzie.

Po drugie: podjadajmy, ale z głową. Podjadanie jest dobrym pomysłem, bowiem nasz detoksykujący się organizm potrzebuje wiele składników by móc odbudować zdegenerowane komórki. Kwestia zatem nie „czy” ale „co” podjadać.

Nikogo nie zdziwi, ze polecę kiełki. Zdrowe, bogate, smaczne i niekaloryczne zdecydowanie nie spowodują naszego tycia za to odżywią organizm. Dodatkowo niektóre z nich działają oczyszczająco zatem ułatwia nam proces rzucania nałogu (np kiełki gorczycy)

Ale nie tylko kiełki:

orzechy (co prawda maja sporą zawartość tłuszczy, ale i tak warto po nie sięgać)

sałata (wszelka możliwa ino bez ciężkich sosów) jak najbardziej może być doprawiona czy z dodatkami, jednak unikajmy serów czy wszelkich wysokokalorycznych dodatków. Ot prażony słonecznik i nieco soku z cytryny dostatecznie doprawi a nie pójdzie nam w boki.

marchewka – co prawda to nie jest sezon na te soczyste i młode,niemniej marchewka to dobra przekąska dla tych, co lubią móc pogryźć coś większego.

jabłka – alternatywa dla marchewek. szczególnie teraz, na jesieni. Mamy naprawdę spory ich wybór i to zarówno w kwestii smaków, aromatów czy kolorów.

gotowana ciecierzyca – smaczna a jak nieco przyprawiona to super alternatywa dla chipsów. Ino jej nie za dużo, bo można przytyć jeśli się przesadzi

Ostruda wodna (zwana dzikim ryżem) dostępna w wielu sklepach, ale dość kosztowna. niemniej ugotowana z niewielką ilością soli tez jest bardzo pożywną i smaczną przekąską.

Zatem jak widać opcji jest wiele.  Wszystkim rzucającym życzę wytrwałości a wahającym się konkretnej decyzji.

Zdrowe jedzenie.

Chciałam napisać post o zdrowym jedzeniu, ale wyszedł mi taki elaborat, że nie mam sumienia Was nim katować.  Naprawdę wiele teraz się o tym mówi, ale takimi ogólnikami, że mało kto naprawdę rozumie co się kryje pod słowami „zdrowa żywność”. To znaczy pomijając aspekt marketingowy, bo to akurat pewnie dla wielu jest widoczne i zrozumiałe.

Słowa „zdrowe”, „naturalne”, „bez cukru” stały się już chwytami reklamowymi i paradoksalnie zamiast zwiększać świadomość społeczną w tej materii powodują jedynie większy chaos a ludzi utwierdzają w stereotypach, że zdrowe jest drogie, niesmaczne czy inne tego typu.

A przecież każdy kto jadł takie prawdziwe malinówki z działki wie, że sklepowe pomidory to ledwie namiastka. Każdy kto kiedykolwiek gotował prawdziwy obiad, wie, że wszystko zależy od jakości produktu i przypraw zależy smak końcowy, że jakość wody wpływa na smak herbaty a jabłko z sadu, choć może mniej równe i lśniące to jednak bardziej aromatyczne i różnorodne w smaku niż to z marketu.

Żyjemy w czasach gdzie czas stał się nadrzędną wartością. Gdzie liczy się to co jest zrobione szybko i dobrze. Gdzie mało kto ceni rzemieślników wykonujących swą pracę powoli ale bardzo dokładnie. Teraz liczy się czas wykonania i poniesione koszta. Towar wykonany powoli, jednostkowo, na zamówienie stał się towarem ekskluzywnym, towarem dla elit. Dostajemy coraz więcej, dostajemy pozór bogactwa ale jednocześnie jakość pozostawia wciąż wiele do życzenia, a w przypadku żywnosci jest to niestety tragiczne w skutkach, bo jeśli nasze ciało odżywiamy byle jak, to brakuje mu surowców by się zregenerować. Do tego pośpiech, stres, brak snu i mamy poważne niedobory. A jak ktoś miłuje się w używkach to jeszcze bardziej ten stan pogłębia.

Zatem czy jest we współczesności miejsce na zdrowie? Jest. Wiele kierunków, wiele opcji, wiele nurtów. Między innymi powstał nurt zwany „Slow-food”. takie przeciwieństwo fast-foodów. Czyli jemy powoli, spokojnie, celebrujemy posiłek. Już sam ten fakt zdecydowanie poprawi jakość naszego jedzenia. Może nie produktu, ale samego przyswajania. Do tego „Slow-food” to też myślenie nad tym co jemy. Nie z tabelkami na modłę diet czy zasadami, zakazami, nakazami ale takie zwykłe ludzkie szukanie nowych smaków, nowych jakości i tego co najlepsze. To poznawanie jedzenia, cieszenie się nim, odżywianie organizmu, ale to już kolejne kroki zaś pierwszy jest banalnie prosty: jedzmy spokojnie i z radością.

Informacja

Nie wiem czy wiecie, ale co tydzień jakieś nasiona są przeceniane. Bo blog blogiem ale i sklep przecież istnieje a choć w tym temacie trudno o jakąś niezwykłą różnorodność czy efekciarstwo, to jednak przynajmniej tak staramy się wyjść Wam na przeciw.

Właśnie dałam nowe nasiona w przecenę. Przecenę w pełni czasową i w pełni korzystną a tym razem dotyczy ona jęczmienia, buraka i soczewicy brązowej.

Smacznego :)

Piątkowa garść przepisów

Tydzień temu nie było to dziś nadrabiam.

Jesienna sałatka

Gotowana marchewka

Smażony groch

Jakaś zielenina (sałata, siewka słonecznika, kapusta pekińska)

Kiełki kapusty

Groch moczymy na noc. Jak zmięknie to wrzucamy na patelnię i podsmażamy tak, by się zarumienił, ale nadal był miękki. Ewentualnie lekko chrupiący, jak ktoś woli. Ważne by nie smażyć za długo, bo nasiąka olejem a do tego robi się twardy. W czasie smażenia solimy.

Gotowaną marchewkę kroimy w nieco grubsze zapałki.

Zieleninę układamy na talerzu

Na środek usypujemy groch

Z marchewki  układamy słoneczko (no chyba ze ktoś nie chcę się bawić w układanki na talerzu to wtedy wszystko mieszamy jak leci)

Kiełki kapusty układamy na wierzch ale tu inwencja twórcza dowolna: chmurki, drzewka, cokolwiek namsie uwidzi.

Ładnie wygląda i dobrze smakuje :)

Pasta z kiełków ciecierzycy

Podkiełkowaną ciecierzycę gotujemy, potem z częścią wody miksujemy w blenderze (lub blenderem, jeśli mamy ręczny) tak by konsystencja była podobna do kremu. Za gęsta nie jest dobra, zbyt wodnista też. Przyprawiamy miętą, bazylią, dodajemy pestki dyni i wlewamy do foremki. Gdy częściowo zastygnie (jest mniej płynna) smarujemy wierzch miodem i wstawiamy do piekarnika na jakieś 20 minut.

Koniczyna z sezamem.

Sezam podsmażamy na suchejpatelni

Koniczynę płuczemy z resztek łupin i układamy na talerz.

Posypujemy sezamem

Całość polewamy sosem miodowym (Miód rozpuszczamy na rondelku lub patelni na wolnym ogniu dodając stopniowo wodę. Dodajemy kilka kropel soku z cytryny, szczyptę (analogicznie małą do ilości sosu) soli. Gdy mamy konsystencje zdecydowanie bardziej płynną niż miód ale bardziej gęstą niż woda to sos gotowy

Smacznego

Dziś nie

Zdecydowanie nie. Jakiś dziwny dzień dziś, że jeśli nie robi się dziś błędów to błędy same się robią lub odnajdują. Czasem tak jest, że niezależnie od starań coś idzie na opak. Ja mam dziś taki dzień. Programy nie działają jak należy, wszystko staje na głowie, o pomyłkę nie trudno a pośpiech to najgorsze zjawisko. Zatem idę pilnować aby tych błędów było możliwie mało no i spróbuję poodkręcać te, które już się zjawiły.

Dziś pracuję powoli, wszystko robię pojedynczo i sprawdzam trzy razy. Ot co.

Kiełki na jesień

Co prawda kojarzone są wybitnie z wiosną, jednak z ich dobrodziejstw możemy korzystać całorocznie. A co jak co, jesienne przeziębienia i katary wielu dają się we znaki. Kiełki nie tylko odżywiają organizm ale też wzmacniają odporność, działają przeciwzapalnie czy zmniejszają obrzęki. Tak więc warto przyjaźnić sie z nimi cały rok, zaś na okres przeziębień wybitnie polecam:

Burak - doskonały na jesienne nastroje. Wysoka zawartość żelaza, witaminy C oraz kwasu foliowego zdecydowanie poprawiają nastrój.

Cebula – pomijając szereg wspaniałych właściwości w okresie jesiennym zdecydowanie najbardziej nas interesuje jej działanie bakteriobójcze.

Gorczyca – w kwestii jesiennej to zdecydowanie stanowi wspaniałe wsparcie dla reumatyków. Jeśli wilgotność uprzykrza życie to kiełki gorczycy mogą zdecydowanie to życie umilić.

Kapusta biała i czerwona – zazwyczaj w opisach je rozdzielam, ale nie tym razem. obie po prostu zdecydowanie wzmacniają system odpornościowy oraz układ nerwowy, zatem tak na katary jak i jesienną depresją w sam raz.

Koniczyna – kto czytał o niej w tygodniu koniczyny to wie, że nie tylko wzmacnia system odpornościowy i poprawia nastroje, ale również działa wykrztuśnie,  łagodzi podrażnienia górnych dróg oddechowych i jest niezastąpiona nie tylko przy alergiach, ale też przy wszelkich chorobach górnych dróg oddechowych właśnie.

Lucerna – bomba witaminowa.  Wzmacnia organizm na wielu frontach. Pomocna przy ogólnym wzmocnieniu odporności i obok gorczycy zdecydowanie przyjazna reumatykom.

Rzodkiewka – ostrzejsza od koniczyny ale też dzielnie radzi sobie z chorobami górnych dróg oddechowych. doskonała przy alergiach, katarach, kłopotach z zatokami. Na jesień jak znalazł.

Słonecznik - kolejna bomba witaminowa, choć jesiennie to głównie witamina D nas wspiera

Soja – to następny sposób na jesienne humorki

Wiesiołek – kolejny sposób na depresje. Zresztą nie tylko, bowiem ogrom składników odżywczych ogólnie wzmacnia organizm

Zatem powyżej wybitnie polecane na jesień kiełki, a jak klikniecie w nazwę to od razu przeniesie Was do sklepu :)

Pleśnienie

W piątek nie pisałam, bo miałam tyle pracy, że ledwo ze wszystkim zdążyłam. Ale chyba wybaczycie, choć z drugiej strony piątkowa garść przepisów uciekła. Ale znajdziemy ją. Przepisy z koniczyną będą niebawem, choć u mnie w domu znika ona bez przepisów, bo moje córki dodają ją do wszystkiego.

Ale gdy tak spojrzałam na mój ostatni wpis o hodowli, no i na moją aktualną uprawę (ciecierzyca na sitku bo wciąż woreczka nie uszyłam, oraz na kiełkowniku koniczyna, brokuł, rzodkiewka  i kapusta czerwona) to jedna rzecz mnie naszła.

Często rozmawiając z ludźmi o kiełkach słyszę/czytam: próbowałam, ale nie udało się bo wszystko spleśniało. I tak się zaczęłam zastanawiać, czy ta pleśń to na pewno pleśń? Bo tak: generalnie z racji dużej wilgotności hodowli o pleśń nie jest trudno, ale z drugiej strony czy przypadkiem wiele z tych osób nie wyrzuciło zdrowej hodowli myląc specyficzny puch korzonków z pleśnią? Bo tak na pierwszy rzut oka pomylić się można, dopiero później, jak roślinka wzrasta widać różnicę.  Po prostu pleśń dalej sie rozwija i zajmuje hodowlę, zaś korzonki rosną i meszek siłą rzeczy zanika. No nieco inaczej u rzodkiewki, to meszek utrzymuje się dłużej, ale o tym chyba wszędzie piszą ;)

Tak wiec taka mała porada – nim uznacie, że wasze kiełki spleśniały upewnijcie się czy na pewno. A jeśli nie chcecie pleśnienia to polecam dorzucić nieco nasion rzodkiewki właśnie, bo wspaniale redukuje ryzyko zapleśnienia.

A rzodkiewka jest tu:

http://www.kielki.net/nasiona-na-kielki-rzodkiewka-01kg/

Smacznego :)