Miesięczne archiwum: Grudzień 2010

Kilka odpowiedzi odnośnie nasion.

Często padają pytania o pochodzenie nasion. Również i o to, dlaczego w sklepie nie ma o tym informacji. Pytano też nie raz czy nie są zaprawiane czy też modyfikowane, zatem w tym wpisie chcę na to wszystko odpowiedzieć, bo to wazne pytania a i odpowiedzi są istotne.

Zacznę od sklepu:

Nie ma tej informacji, bo jej nie wpisałam jeszcze.  To znaczy, wciąż w zamyśle jest napisanie opisów od nowa i dodanie kilku danych, ale w natłoku zamówień i innej pracy, wciąż jednak odkładam tę część na później. A nie jest to niuans, bo czasem nasiona są z różnych miejsc i w zależności od partii różne może być miejsce pochodzenia. Dajmy na to soja, która bywa z Chin i z Meksyku. No ale te informacje zostaną spisane na pewno.

Zaprawianie:

Żadne z naszych nasion nie jest zaprawiane. Dlaczego? Bo promujemy zdrowe jedzenie a sztuczne dodatki nie są tu mile widziane.  Niektórzy, aby oszczędzić parę złotych kupują zwykłe nasiona pod wysiew. One najpewniej też wykiełkują jak należy, ale one są zaprawiane, bowiem rolnikowi zależy na dorosłej roślinie a nie na kiełku. I tak jak dla dojrzałego powiedzmy zboża ów zaprawa nie ma aż takich wielkich skutków ubocznych, tak w przypadku kiełków jest po prostu trucizną. Zatem chyba oczywistym jest, że nasz sklep prowadzi wyłącznie niezaprawiane nasiona.

GMO:

Kolejna istotna sprawa. Żywność modyfikowana genetycznie jest coraz bardziej powszechna i mimo sporego sprzeciwu społecznego, wciąż ma zielone światło w pewnych sferach a o zielone w innych zabiega. U nas GMO ma światło czerwone. Nie prowadzimy sprzedaży nasion modyfikowanych i nawet te nasiona, które pochodzą z Chin są wolne od GMO.

Chiny:

Tak, zdarzają się nam nasiona z Chin. Dla wielu osób ta informacja może nie mieć znaczenia, ale są osoby kto których jest bardzo istotna.  Jednak już śpieszę z informacjami wyjaśniającymi tę kwestię.

Wspomniana wcześniej soja często pochodzi z Chin, podobnie z fasolą mung, jednak wbrew powszechnym opiniom nie cena tutaj jest czynnikiem decydującym ale siła kiełkowania. W polskich warunkach również można wyhodować te rośliny, jednak nasze warunki są dalece odmienne i nasiona takie nie nadają się potem do sprzedaży jako nasiona do kiełkowania. Jedynym rozwiązaniem jest szukanie źródeł, które dadzą nasiona odpowiedniej jakości, zdrowe a najlepsze są w tej materii możliwie najbardziej naturalne tereny. To powoduje, że

Tak więc jeśli czynnik etyczny jest dominujący to uprzedzamy lojalnie, iż niektóre z nasion mają chińskie pochodzenie, jednak jest to w pełni uzasadnione, zaś nasiona są zdrowe, czyste i wolne od GMO.

Jeśli mamy możliwość nabyć nasiona spełniające nasze wymagania (czyli zdrowe, niezaprawiane, wolne od GMO i z bardzo dużą siłą kiełkowania)  z Polski to korzystamy z polskich źródeł. Nie zawsze jest jednak taka możliwość. Podobnie z nasionami ekologicznymi. Jeśli pojawia się możliwość wprowadzenia do sklepu nasion certyfikowanych to jeśli tylko przejdą przez testy to z radością wprowadzamy je do sprzedaży. Jednak wymagania nasionom stawiamy wysokie, więc nie wszystkie testy przechodzą.

Pojawiają się czasem pytania o konkretne gatunki. I tu już bywa to szczególnie kłopotliwe. Co prawda w niektórych przypadkach nie, bo tylko jeden gatunek mamy dostępny, ale często jest tak, że gatunek powiedzmy jęczmienia zależny będzie od tego w jakim okresie był zamawiany. Co prawda w przypadku kiełkowania  nie czyni to różnicy, ale jeśli ktoś szuka nasion na trawę lub po d wysiew to kwestia gatunku bywa kluczową. W tej jednak kwestii lepiej dopytywać, bo naprawdę różnie być może.

No i chyba napisałam co miałam napisać a jeśli czegoś zabrakło to proszę przypomnieć a dopiszę na pewno.

Święta za pasem

No i zdecydowanie najwięcej pszenicy nam z magazynu umyka. Cóż, tradycja świąteczna jest  znana i kutia z pszenicą być powinna na stole.  Nam miło, że z naszą.  Drugie miejsce ma o dziwo mung. Czyżby jakaś nowa tradycja Bożonarodzeniowa? No ale nie o mungu pisać miałam ale pszenicy.  Że kutia smaczna to wiadomo, ale że pszenica jest przeczyszczająca to już nie każdy wie. A warto o tym pamiętać, tak by po wigilii jednak dalej mieć przyjemność z jedzenia a nie wizytować toaletę.

Zatem kutia pyszna, jemy ze smakiem, ale nie przesadzajmy, jeśli nie chcemy rewolucji.

Zupa Krem z marchwii

Zatem dziś wkleję tylko przepis KIRKE :)

Zupa krem z marchewki (przepis na 2-3os.)

4 marchewki
1 cebula
śmietanka mała 30%
bulion drobiowy
mąka, masło
sol, pieprz, cukier

Marchewkę i cebulę trzemy na tarce (grube oczka ), marchew z cebulą smażę, dodaję śmietankę i dolewam wody (szklanka lub dwie) i te 5-10 min duszę
W miedzyczasie na maśle mąkę podsmażam ale nie dużo alby trochę zagęścić zupę krem (chociaż i bez mąki też jest dobra) , później w rondelek przekładam marchew+cebula z patelni i dodaje bulion drobiowy i kilka minut gotuje dodając sól, pieprz i cukier (na oko )
oraz kto ma blender można rozdrobić w garnku kiedy się gotuje zupkę-krem, podaje to z groszkiem ptysiowym oraz posypać kiełki np. koniczynki :)

Smacznego

Konkurs Jesienny

A był sobie taki na zaprzyjaźnionym forum. Co prawda nie cieszył się specjalnym zainteresowaniem, ale mamy dwa świetne przepisy na jesienne zupki.

Przepis Shamanki – zdecydowanie idealny na zimne wieczory nie tylko jesienne ale i zimowe.

Rozgrzewająca Zupa Imbirowa na jesienne wieczory:

Potrzebne będą: 1 cebula, 3 marchewki, pietruszka, seler, kolendra (kilka liści), czosnek minimum 2 ząbki, korzeń imbiru (wielkosć około 3 cm), pół cytryny (starta skórka), szklanka soku pomarańczowego, oliwa, 1/2 bulionu (ja mam zawsze warzywny w zamrażarce na takie okazje). Garść kiełków z fasoli mung (lub innych – nie polecam tylko z kapusty bo smak nie najlepiej się komponuje), jak ktoś lubi na ostro to papryczka chili lub przyprawa chili ewentualnie pieprz cayenne, sól, pieprz, łyżka śmietany.

Sposób przyrządzenia

Warzywa podsmażyć pokrojone w kostkę wraz z tartym imbirem (zetrzeć na drobnych oczkach) i wyciśniętym czosnkiem. Następnie ugotować w bulionie do miękkości i przyprawić do smaku. Pod koniec gotowania dodać startą skórkę cytryny i szklankę świeżo wyciśniętego soku z pomarańczy. Zupa powinna być dość gęsta. Na koniec zmiksować na krem, podawać na ciepło przystrojone mała łyżką śmietany i posypana kiełkami. Można też dodać ziarna sezamu z kiełkami.

Zupę gotuję zwykle w jesienne i zimowe popołudnia. Rozgrzewa od środka, a smak i aromat przenosi nas na chwilę w ciepłe egzotyczne kraje. A przy tym jest spora dawką witaminową.

Smacznego

PS
Niebawem zamieszczę drugi przepis, bo też jest wart uwagi a zdecydowanie mniej kosztowny.

Facelia Błękitna

No o niej coś znaleźć w necie pod katem kiełkowania to niemała robota. Ale nadrobimy to, bo materiały zbieram by więcej napisać o tych ciekawych kiełkach. Znana jest głównie jako roślina paszowa, miododajna oraz pospolity chwast. Ale jest ciekawa w smaku (taka trawiasto-słodka) zatem godna uwagi.

Niestety w sklepie nie ma zdjecia a szkoda bo nasiona mają ładny kształt. No ale to też nadrobimy. Jak na razie, by zachęcić do testowania nowych smaków facelia jest przeceniona, zatem śmiało.