Miesięczne archiwum: Styczeń 2011

Dieta Dukana a kiełki

Dieta Dukana stała się ostatnio bardzo modna. Dookoła co chwila spotykam kogoś kto się odchudza w oparciu o tę koncepcję, ale co za tym idzie, pojawiły się pytania o to, czy można jeść kiełki stosując tę dietę.

Naokoło diety Dukana narosło pełno mitów i legend i generalnie w kwestii kiełków też zdania są podzielone. Generalnie ten rodzaj diety nazywa się też dietą proteinową/białkową, zaś upraszczając kompletnie to po prostu dieta eliminująca węglowodany z talerzy.  Czy słusznie czy nie pominę, bo moje osobiste zdanie na temat diety nie ma tu znaczenia, ale patrząc na ogólne jej założenia warto zauważyć:

Pierwsza faza jest bardzo restrykcyjna, ale potem warzywa wracają na talerze;

Kiełki to głównie woda i ogrom wartości odżywczych;

Przy diecie dukana spada nam spożycie węglowodanów, w tym również i zbóż (w sensie kasz i zdrowych  kombinacji a nie białych zapychaczy czy innych mącznych kluch) zatem zaczyna brakować bardzo istotnego czynnika (którego zresztą zazwyczaj brakuje, ale to inna historia) zaś kiełki stanowią element pośredni między ogromem wartości ziarna a lepsza przyswajalnością warzywa.

I generalnie drążąc temat spotkałam 3 wersje w tej kwestii:

Po pierwsze spotkałam sie z całkowitym odrzuceniem kiełków ale od razu zaznaczę, ze były to nieliczne głosy;

Po drugie spotkałam się z założeniem, że kiełki są w pełni usprawiedliwione i kompletnie się nadają i to były głosy liczniejsze od przeciwników ale nadal nieliczne;

A po trzecie, rozpoczęła się dyskusja w której uznano, że kiełki warzyw dozwolonych w diecie są nie tylko dozwolone ale i wskazane. Właśnie przez wzgląd na ogrom składników odżywczych, doskonałą przyswajalność i zgodnosć z zaleceniami.

Ogólnie dozwolone są na pewno: kiełki lucerny, brokuła, rzodkiewki, rzeżuchy, koniczyny, kozieradki, cebuli, kapusty białej i czerwonej, pora.

Tak wiec smacznego, skutecznego i zdrowego zrzucania kilogramów życzę.

Piątkowa garść przepisów

Dziś dwa przepisy znalezione na www.pychotka.pl  Dziś postawiłam na soję spożywczą.

Składniki:
•    1 kg soi
•    2 kg pieczarek
•    3 jajka
•    1 kg cebuli
•    sól
•    pieprz
•    olej
•    vegeta
•    masło
•    garść suszonych grzybów
•    kilka garści orzechów słodkich

Sposób wykonania:
Soję zalać woda i odstawić na noc.
Następnego dnia gotować około 3 godzin do zupełniej miękkości.
Pod koniec gotowania doprawić do smaku solą.
W miedzy czasie obrane i pokrojone pieczarki oraz posiekaną cebulę podsmażyć na rozgrzanym oleju.
Wszystkie składniki zemleć w maszynce.
Do powstałej masy wbić jeszcze jajka i doprawić do smaku.
Przełożyć masę do brytfanny wysmarowanej tłuszczem.
Wstawić do piekarnika rozgrzanego do 150 stopni i piec około 60 minut.

W drugim przepisie mamy nie samą soję ale tofu. można kupić gotowe, ale można też zrobić samemu. Wpis o robieniu tofu znajduje się TUTAJ zatem owocnych eksperymentów w kuchni.

Składniki:
30 dkg tofu
1 duży banan
1 średnie kwaskowate jabłko
10 dkg suszonych śliwek
1 duża czerwona cebula
2 ząbki czosnku
2 łodygi selera naciowego
1 nieduża marchewka
1/2 szklanki rosołku warzywnego
1-2 łyżki oliwy z oliwek
mielona ostra papryka
granulowany czosnek
imbir mielony

Sposób przyrządzenia:
Jabłko, marchewkę, seler, cebule oraz tofu pokroić w drobna kostkę. Banan pokroić w plasterki. Do rondelka wlewamy rosół podgrzewamy i dodajemy śliwki i oliwę z oliwek na małym ogniu dusimy aż napęcznieją śliwki, dodajemy pokrojone warzywa, banana i dusimy jeszcze ok 20 minut, doprawiamy do
smaku imbirem ,papryką, możną dodać kieliszek białego wina. Danie powinno być dosyć ostre dodatkiem może być ryż ugotowany na sypko z cykoria lub sałata lodową w sosie winegret.

Dynia

Co prawda jeszcze nie będzie to tydzień pod znakiem dyni, ale to niebawem. W każdym razie dynia przeszła pomyślnie testy. Kiełkuje ładnie choć z typowymi dla siebie trudnościami. Bo zdecydowanie gruba łupinka nasiona nie ułatwia tym pestkom wzrastania.

Tak wiec dynia spożywcza jest a niebawem i ta na kiełki będzie dostępna.

To już potwierdzone.

Środa z niższymi cenami

No to dziś przecena na nowość w sklepie.

Sporo osób pytało o nasiona dyni. Pisałam już, że dynia spożywcza jest już w sklepie.  Zatem z tego powodu pozwolę sobie zachęcić Was do kupna obniżając cenę.

No i uświadomiłam sobie, że choć jęczmień i żyto nie raz były przeceniane to pszenica wciaz nie doczekała się niższej ceny.  Tak wiec czas to naprawić, szczególnie, że kupowana jest zarówno na kiełki jak i wysiewana dla trawy.

No i na koniec jeszcze cebula. Ale tutaj wybór zdecydowanie zdrowotny, bo przyda się na wzmocnienie przy tej przedwiosennej pogodzie.

A skoro od nowości zaczęłam to o jeszcze jednej wspomnę – filtry do wody.  Ale więcej o nich innym razem.

Piątkowa garść przepisów.

Tak. Pamiętam.

Zacznę zatem od mojego ostatniego wynalazku.

Jako, że moja starsza córa nagminnie wyjadała koniczynę (taką ledwie namoczoną) postanowiłam potestować tę wersje nasion i oto co odkryłam:

Koniczyna owszem i smaczna jest, ale drobna zatem irytująca bardziej niż sezam. Ale jeśli lubicie drobnicę to polecam: jako posypka, jako przekąska, no i do zdobień wszelkiej maści. tak jak sezamem można fajnie się bawić na zasadzie black/white, to koniczyna dodaje nowy melanż.

Rzeżucha. Ma co prawda fajny smak, ale lepiej ją zmielić jeśli chce się wykorzystać, bo inaczej robi się nieco oślizgła. Nie tak jak len, ale jednak. Zresztą z tego samego powodu len warto zmielić, no chyba że się len namoczony lubi, to rzeżucha nie będzie przeszkadzać.

No i mój faworyt: rzodkiewka

Nie jest ostra ale ma swój smak. wystarczająco duża by sobie podjadać ale nie na tyle,  by się zapchać. Świetna jako dodatek do sałatek, obiadów, farszu na gołąbki czy wszelkich innych miejsc gdzie się zmieści. W sensie ‚zmieści smakowo” bo rozmiarowo to chyba wszędzie da się wcisnąć.

Zatem choć dziś konkretnego przepisu nie dałam, to jest to jakaś inspiracja kulinarna.

Jeśli przetestujecie to podzielcie się swymi eksperymentami.

Smacznego

Dynia

W sklepie nowość. Dynia. Jak na razie tylko spożywcza, bo ta na pewno jest należyta. Tę na kiełki dopiero testujemy, więc w przyszłym tygodniu będziemy już wiedzieć czy tę na kiełki też mamy.  Na razie miłośników skubania zapraszamy na pestki.

Smacznego

Nowy Rok

Zatem nadszedł Nowy Rok

Niby nic ale jednak sporo zmian. Vat pominiemy, bo to każdy kto ma z tym styczność zna aż za dobrze. Inne cyferki w dacie to oczywistość.  Zima się nie zmieniła i dalej mrozi a ja powoli wracając do rzeczywistości odkryłam, że dziś jest środa i czas na zmiany w sklepowych promocjach.

Tym razem nie kierowałam się żadna logiką a postawiłam na tryb „chybił-trafił”, zatem przecenione zostały:

burak
słonecznik
soczewica brązowa

Tak więc Wszystkiego Zdrowego na Nowy Rok

i zmykam ogarniać rzeczywistość dalej.