Miesięczne archiwum: Marzec 2011

Szpinak i roszponka.

Dwa roślinne źródła żelaza . Jedno znane i przereklamowane, choć smaczne, drugie mało popularne, ale genialne w swoim smaku i właściwościach.

 

Szpinak ma swoich zagorzałych przeciwników, jak i zwolenników. Mało kto jest względem niego neutralny. Ci którzy jedli rozgotowaną papkę o konsystencji i smaku wodnistej trawy, mają opory by przekonać się do tego warzywa.  Warto jednak próbować, bo każdy kto jadł dobrze przyprawiony szpinak, uwielbia jego smak i chętnie wraca po te pyszne zielone liście. Ale my tym razem nie o liściach ale korzonkach. Kiełki szpinaku niebawem będą mogły zagościć na Waszych stołach. Właśnie przeprowadzamy ostatnie testy: smakowe. Sprawdzamy jaką metodą, jakie efekty osiągamy by wiedzieć co polecać a czego nie. Niebawem będzie więcej o szpinaku, bo pojawi się w sklepie.

 

Podobnie roszponka, choć tu rzecz się ma nieco inaczej. Jak szpinak znają chyba wszyscy, tak roszponka jest mało znaną sałatą. Więcej osób zna bajkę o Roszponce (lub Roszpunce) niż samo warzywo. Sama jako dziecko zastanawiałam się czym jest owa roszponka, na którą mama bohaterki bajki tak bardzo miała ochotę, że zaryzykowała konflikt z czarownicą.  Ja urosłam i roszponkę znam, ale wiem, że wielu dorosłych wciąż nie umie swym dzieciom odpowiedzieć na te pytania.

Co prawda nie znam żadnej osoby uprzedzonej do roszponki (w przeciwieństwie do wielu osób uprzedzonych do szpinaku) ale równie skrajnie gości ona w polskich domach. Ci którzy ja znają korzystają z jej dobrodziejstw, ci którzy nie znają, nie są skłonni poznać, bo cena najczęściej odstrasza. A szkoda, że nie jest popularna, bo jest chyba najsmaczniejszą sałatą i przyznam, że z niecierpliwością wypatruję tak siewek jak i kiełków roszponki właśnie.

 

Oba gatunki wysiałam na tackach. Z czego część pod sitkiem a część na sitku. To tak by sprawdzić jak smakują liście i jak korzenie, bo przecież trzeba wiedzieć co się poleca.  Ledwie kilka dni a będę mogła z pełną świadomością pisać o kiełkach i siewkach tych roślin, choć uważam, że już teraz warto napomknąć o tych nowościach, bo same z siebie zapowiadają się smakowicie. Tak wiec jeszcze kilka dni, ale o tym na pewno niebawem przeczytacie.

Kiełkownica godna polecenia

Nasze zastrzeżenia do popularnych trójpoziomowych kiełkowników są chyba dobrze znane. Oczywiście są osoby, które bardzo lubią te właśnie naczynia do kiełkowania, jednak my mamy innego faworyta. Trochę czasu nam zajęło znalezienie tych pojemników, by móc je w sklepie umieścić, ale w końcu są.

http://www.kielki.net/kielkownica-wanienka-2/

Zalety są proste:
wentylacja najlepsza, bo naturalna, nasiona się nie zaparzają, siewki wzrastają bez ligniny czy innych nieprzyjemności a jedyna „wada” to też zaleta – niewielki rozmiar.

Zaleta, bo nietrudno znaleźć miejsce dla tego kiełkownika, wada, bo jednak masowi kiełkożercy mogą mieć niedosyt ilości. Osobiście mam w domu dwa i sobie bardzo chwalę. Tak więc zdecydowanie polecam, bo choć konstrukcja prosta banalnie, to skuteczność zdecydowanie doskonała.

Rzeżucha

Tak, wiem ze dziś nie piątek, ale i tak dziś kilka rzeżuchowych przepisów.

Ogólnie z rzeżuchą jest tak: hodujemy ją w szkole podstawowej w ramach lekcji, na święta Wielkanocne gości na wielu stołach, ale w sumie to poza tym, ze można nią udekorować potrawy i położyć na kanapki to mało kto wysila się na większą inwencję. Dziś zatem dzień pod znakiem rzeżuchy właśnie, a pis ten dedykuję wszystkim mamom wegetarian, które przed świętami mają dylemat co podać na stół. I by nie było  niedomówień: wyślę linka mojej mamie, bo ten dylemat ma co roku ;)

Na styl.pl znalazłam takie oto zdjęcie i taki przepis:

Zupa-krem z rzeżuchy

Składniki na 4-6 porcji: 4 szklanki bulionu warzywnego,  szklanka rzeżuchy , 4 duże ziemniaki, 3 łyżki śmietany 22 proc., 1/2 łyżki masła , sól , 2 jajka.

Przygotowanie: Ziemniaki obrać, pokroić w kostkę zalać 1,5 szklanki wrzątku. Dodać masło, ugotować. Pod koniec gotowania wymieszać z rzeżuchą (2 łyżki rzeżuchy odłożyć do dekoracji).

Całość zmiksować, rozprowadzić bulionem. Zupę ponownie zagotować. Zaprawić śmietaną. Posolić. Jajka włożyć do wrzątku, ugotować na twardo (około 9-10 minut). Wyjąć, przelać zimną wodą. Ostudzić, obrać, pokroić w drobniutką kosteczkę. Gotową zupę rozlać do ogrzanych bulionówek. Wokół brzegu zupy wysypać wianuszek z posiekanego jajka, środek udekorować odłożoną rzeżuchą. Natychmiast podawać.

Czas przygotowania: 30 minut

 

Oprócz tego jeszcze jeden przepis z tego portalu. W oryginale była żelatyna, ale zamieniam na agar by nie było nieporozumień. Oczywiście niewegetarianie nie potrzebują agaru szukać, ale warto pamiętać że wegetarianie żelatyny też nie spożywają. Można uniknąć przynajmniej kilku scysji przy stole gdy się o tym pamięta.

Zielone babeczki

Składniki na 6 porcji: siekane zioła: natka, koper, szczypior i rzeżucha, 150 ml śmietany 30 proc., 15 dag. białego sera, 2 pomidory, 1 łyżka agaru, sól, pieprz.

Przygotowanie: Agar rozpuścić w niewielkiej ilości wrzątku. Śmietanę ubić, połączyć z agarem, serem i ziołami, doprawić solą i pieprzem. Serek ziołowy przełożyć do foremek i wstawić na min. 1 h. do lodówki. Podawać położone na pomidorach i udekorowane rzeżucha.

Czas przygotowania: 90 min.

 

Na allrecipes.pl znalazłam inny wart uwagi przepis. Suflety nie są może specjalnie popularne w Polsce, ale przecież Święta to czas przygotowywania specjalnych potraw, więc może kogoś zainspiruje:

Składniki

15 g parmezanu, świeżo startego
15 g bułki tartej
85 g rzeżuchy
3 łyżki mąki kukurydzianej
300 ml półtłustego mleka
4 jajka, białka oddzielone od żółtek
1 łyżka musztardy z ziarnami gorczycy
85 g sera gruyere, startego
sól i pieprz 

Metoda przygotowania

1. Rozgrzać piekarnik do temperatury 200°C. Wysmarować cienko masłem naczynie do sufletów o pojemności 1,5 litra. Połączyć parmezan z bułką tartą. Połową mieszanki posypać dno oraz brzegi naczynia, przechylając je okrężnymi ruchami, aby równomiernie się pokryło. Odstawić na bok.
2. Usunąć z rzeżuchy grubsze łodyżki, a resztę drobno posiekać i odstawić.
3. Wymieszać mąkę kukurydzianą z odrobiną mleka na gładką masę. Resztę mleka mocno podgrzać, ale nie doprowadzać do wrzenia, wlać do masy mącznej, cały czas mieszając. Przelać znów do garnka i podgrzewać na niewielkim ogniu, cały czas mieszając, aż sos będzie gładki i gęsty.
4. Zdjąć z ognia i dokładnie utrzeć z żółtkami jajek. Dodać posiekaną rzeżuchę, musztardę, ser gruye`re oraz sól i pieprz.
5. Ubić białka na niezbyt sztywną pianę w czystej, suchej misce. Ostrożnie wymieszać ¼ piany z sosem, aby go nieco rozrzedzić, a potem delikatnie wymieszać resztę.
Przełożyć masę do przygotowanego naczynia do sufletów, posypać pozostałym parmezanem z bułką tartą. Piec 30–35 minut, aż suflet wyrośnie i się przyrumieni. Od razu podawać. 

 

Środowe obniżki cenowe.

Wreszcie mamy wiosnę zatem już jej nie trzeba poganiać. Ale za wiosną co innego się zbliża i tak mocno rzeżuchą zazwyczaj pachnie. Bo przecież w polskich domach rzeżucha na Wielkanoc obowiązkowa. I właśnie dlatego rzeżucha przez najbliższe kilka dni ma niższą cenę.

 

Do tego soczewica zielona. Mozę niespecjalnie kojarzy się z wiosną czy świętami, ale jest zielona a to już plus.

 

No i myślałam co jeszcze. Jakoś tak odruchowo przyszła mi na myśl cebula, bo to szczypiorek na wiosnę idealny, ale z przekory nie cebula a por. Też szczypiorkowate, też zielone, też smaczne i zdecydowanie do wiosny pasuje a jednak nieco mnie typowo, prawda?

 

WIOSNA!!!

Już od wczoraj.

Ale z dnia na dzień coraz bardziej ją widać.

W niedzielę, w ramach pożegnania zimy moje dzieci dostały bałwanki z twarogu na śniadanie i zdecydowanie wiosna wygrywa, bo bałwanki szybko się roztopiły przy pomocy widelca, zaś kiełki koniczyny i kapusty zniknęły z talerzyków natychmiast. Nie zdążyłam nawet zdjecia zrobić. Następnym razem wpierw zrobię fotkę, potem podam na stół.

 

Wiosenny konkurs na Puszcze wciąż trwa.

http://puszka.pl/konkurs/kielki.html

Tak przypominam linka tym, którzy o nim zapomnieli, lub też właśnie się dowiadują. Konkurs nie jest skomplikowany, a my, głodni nowych inspiracji, wyczekujemy kolejnych zgłoszeń. No i z racji wiosny, przedłużyliśmy termin nadsyłania przepisów do 31 marca, zatem jeszcze chwila jest.

 

Tak więc miłego dnia życzę wszystkim a kto może niech korzysta ze słońca, które jakoś z dnia na dzień coraz sympatyczniej przygrzewa.

 

Zielenina dla zdrowia i urody.

Jakoś tak wyszło, że zioła zdominowały mi ostatnio myślenie. Nie to bym kiełki zaniedbywała, co to to nie, kapusta i koniczyna rosną sobie, ciecierzycę wrzuciłam do moczenia, zatem kiełków ci u nas dostatek. No ale jak mnie się przypomniało że czas wysiewu to i naszła mnie myśl, że może warto przybliżyć nieco tematykę zielarską.

 

W sklepie jest kilka pozycji na ten temat, zatem jakby ktoś chciał się zainteresować to polecam. Niemniej dziś piątek a w piątki starałam się przepisami dzielić, wiec jedną z książek otworzyłam.

 

REWOLUCJA ZIELONYCH KOKTAJLI

Witarianom pewnie znana pozycja a jeśli nie to warto by zapoznali się z nią. Co prawda autorka często w przepisach sygnalizuje dany gatunek owocu, jednak szybko dostrzeżemy, jak wiele można modyfikować jej propozycje i dostosowywać do naszych potrzeb.

Koktajle robione są ze świeżych liści, warzyw i owoców zaś mlecz, natka pietruszki czy różne sałaty to naturalny element gwarantujący nie tylko zielony kolor ale też oryginalny smak i zastrzyk zdrowia.

 

Trzy przepisy na zachętę:

KOKTAJL ARBUZOWY

4 filiżanki świeżych kawałków arbuza bez skórki

1 banan

5 lisci sałaty rzymskiej

sok z 1/2 cytryny

 

ZIELONY KOKTAJL TROPIKALNY

2 filiżanki szpinaku

1 mango

1 banan

1 filiżanka kawałków ananasa

1 filiżanka wody

 

CZERWONY KOKTAJL

1 jabłko

1/2 filiżanki świeżej natki pietruszki

1/2 filiżanki kolendry

5 lisci buraka z łodyżkami

1 filiżanka wody

 

Jednak warto zapoznać się z całością tej niewielkiej w sumie książki, gdyż jest w niej sporo ciekawych porad czy uwag związanych zarówno z wykonywaniem potraw jak i doborem składników czy też z wieloma innymi, prostymi w sumie ale zapominanymi (lub nieznanymi) często, drobiazgami.  A kolendrę czy miętę to można samemu wyhodować przecież.

Zioła na parapecie i w ogródku


A tak dziś od kiełków nieco chcę odejść, bo nadchodzi czas, który łatwo przeoczyć, a szkoda. Czas wysiewu nasion. Większość z nich wysiewa się na przełomie kwietnia i maja. Niektóre lubią wcześniej przezimować nieco w lodówce, inne wręcz w zamrażalniku. Jedne wysiewany od razu do gleby a są i takie, które wolą się schować pod osłonką.

Przewaga świeżych ziół nad suszonymi chyba nie wymaga wyjaśnienia. Aromat, smak, właściwości są tutaj o wiele wyższe i nawet jeśli zdecydujemy się takie zioła zasuszyć, to i tak biją na głowę te kupne. Ale skoro tak jest to czemu tak niewiele osób uprawia zioła w domu?

 

Wiele osób myśli, że zioła to tylko w ogródku. Oczywiście, są gatunki które trudno by było uprawiać na parapecie, ale wiele z nich w pełni nadaje się do hodowli doniczkowej. Znamy świeże zioła sprzedawane w sklepach w doniczkach właśnie.  Chyba najpopularniejsza jest bazylia. Wyjątkowo aromatyczna, bardzo ładna i niezastąpiona w kuchni włoskiej. Podobnie z miętą, bo przecież ją chyba każdy zna. Wyrazisty smak może być zarówno podstawą jak i przyprawą. Estragon, tymianek, majeranek. Nazwy znane wielu osobom jednak o ile ciekawsze staja się nasze potrawy gdy zamiast suszu użyjemy świeżych liści?

Pełna lista dostępnych nasion na zioła jest dostępna TU i zdecydowanie polecam zapoznanie się z nią. Warto ożywić kuchnię i pozwolić sobie na kulinarne uniesienia, bo świeże zioła zdecydowanie lepiej dodadzą smaku i przestrzeni niż jakiekolwiek kupne gotowce.