Miesięczne archiwum: Lipiec 2011

Piątkowa garść przepisów

Tak, pogoda iście jesienna i generalnie to przydały by się przepisy na pasztety i inne ciepłe wersje ale mój organizm zdecydowanie czuje wiosnę i wypatruje lata, bo wciąż głównym kierunkiem kulinarnym są sałatki.  Generalnie mój osobisty organizm porą zimową preferuje kasze wszelkiej maści, ale jak tylko wychodzi słońce i wszystko zaczyna się zielenić to sałatki, sałatki i jeszcze raz sałatki. wszelkie surowizny, zieleniny a na osłodę owoce. I co z tego, że za oknem deszczowo i szaro,  ja tam wciąż czuję,  że sałatki to jest to!

 

Co prawda wyszukiwanie fajnych przepisów gdy się siedzi w pracy jest dość uciążliwe, bo apetyt się wzmaga a jakoś nie ma się za wiele możliwości działania, ale przynajmniej wiem co dziś na obiad będzie.

 

Na stronie www.moj-lunch.pl  znalazłam Sałatkę Królika. Sama w sobie banalnie prosta i pewnie bym jej nie umieściła na Pestce, gdyby nie opowiastka o opornym mężu gardzącym zieleniną, którego jednak Sałatka Królika urzekła. Bo w sumie to jakieś takie popularne by mieć długie zęby na zieleninę i w pierwszym odruchu reagować „A co ja królik jestem?” Osobiście nie wiem skąd ta niechęć, ale zdecydowanie warto się przełamać i zieleniny więcej w diecie sobie zafundować. Nieprzekonanych może przekona właśnie poniższy przepis. Przynajmniej ma za sobą jeden sprawdzony sukces:

 

Sałatka Królika

Składniki:

  • 2 garście świeżych kiełków dowolnych nasion
  • 1 pomidor
  • 1/2 świeżego ogórka
  • kilka listków sałaty zielonej
  • szczypiorek
  • sól, pieprz
  • 1 łyżka jogurtu naturalnego (opcjonalnie)

Dodatkowo: kilka kromek świeżego chlebka.

 

Kiełki łamiemy na mniejsze kawałki i wkładamy do większego naczynia. Ogórka i pomidora parzymy wrzątkiem i pomidora obieramy ze skórki. Następnie kroimy pomidora i ogórka w grubszą kostkę i przesypujemy do naczynia z kiełkami. Sałatę myjemy pod bieżącą wodą, odsączamy, rwiemy na mniejsze kawałki i razem z posiekanym szczypiorkiem dodajemy do pozostałych składników. Całość mieszamy i delikatnie solimy i pieprzymy. Ja czasem lubię jeszcze dodać jogurtu naturalnego lub sosu czosnkowego. I teraz albo można tę sałatkę zjeść z chlebkiem na lunch albo użyć ją jako surówki doobiadu.

Smacznego!

 

Oczywiście przepisy są kopiowane bez moich modyfikacji, zatem szperając po stronie autora zdecydowanie znaleźć możecie dokładnie to samo.

Kolejny przepis, znaleziony na cobylonaobiad.blox.pl bardziej pasuje do aktualnej aury, bo co prawda jest sałatkę, ale jednak taką bardziej jesienną i sycącą. No i ma tę „zaletę” dla „niekrólików”, że nie posiada sałaty w swoim składzie. Co istotne, oparta o kasze, stanowi bardzo pożywny i sycący posiłek, tak więc nie tylko jako dodatek do właściwego dania czy przekąska, ale też zdecydowanie nadaje się jako obiad sam w sobie.

Sałatka z kaszą

- resztka kaszy (najlepsza kasza słoneczna – gryczana z jaglaną z mojego pierwszego przepisu),
- pół cebuli,
- pół ogórka kiszonego,
- kiełki (dałam rzodkiewki i słonecznika),
- 2 pomidory z puszki
- sól, pieprz, ew. oliwa, olej.

Wykonanie:
Pokroić cebulę, ogórka i pomidory w kostkę, kiełki można przekroić na pół.
Jeśli gotujemy kaszę specjalnie na sałatkę trzeba do niej dodać oleju i pestek słonecznika.
Mieszamy wszystko razem.

 

W przepisie czytamy „resztka kaszy”.  Już śpieszę z wyjaśnieniem, skąd takie sformułowanie.  Po prostu ten wpis to wa przepisy na sałatki z pozostałości z dnia poprzedniego. Zatem choć można po prostu wykorzystać resztki z poprzedniego obiadu, to można również po prostu ugotować kaszę dokładnie dla tego przepisu.

 

Ale by nie było, że tylko standardy i resztki w dzisiejszym wpisie. Znalazłam też egzotykę, zatem jak ktoś ma ochotę na kulinarna podróż to polecam sałatkę znalezioną na allrecipes.pl

Orientalna sałatka z kiełkami
Składniki
1 marchewka
1 łodyga selera naciowego
1 duże deserowe jabłko
1 jabłko
100 g kiełków fasoli mung
50 g kiełków słonecznika
45 g kiełków lucerny

Orientalny sos
1 łyżka soku z limonki
1 łyżka świeżej kolendry, drobno posiekanej
2 łyżki oleju słonecznikowego
½ łyżeczki oleju sezamowego
½ łyżeczki jasnego sosu sojowego
1 łyżeczka świeżego imbiru, startego
sól i pieprz

 

Metoda przygotowania

Pokroić marchewkę na kawałki grubości 4 cm. Następnie pokroić wzdłuż w cienkie paski, a na koniec w słupki. Pokroić seler naciowy w słupki tej samej wielkości. Wykroić z jabłka gniazda nasienne i pokroić na 8 cząstek. Każdą pokroić w poprzek w cienkie słupki.
W misce wymieszać marchewkę z selerem naciowym, jabłkiem i wszystkimi kiełkami.
Przyrządzić sos, ucierając wszystkie składniki oraz dodając sól i pieprz. Polać nim sałatkę, starannie wymieszać i podawać.

 

Jak widać sałatka ta zdecydowanie jest orientalna, zatem miłośnikom kuchni indyjskiej na pewno będzie smakować, tradycjonalistom polecam jednak sałatkę z kaszą ;)

 

A na koniec coś bez kiełków. Beata Pawlikowska na swojej tablicy na FB umieściła taki oto przepis:

PORANNA SAŁATKA Z RUKOLI

dowolne ilości rukoli, roszponki i młodych listków szpinaku
pomidor malinowy drobno pokrojony
dwa małosolne ogórki w plasterkach
kozi ser drobno pokrojony
dwie łyżki pestek z dyni
dwie łyżki pestek słonecznika
trochę świeżej kolendry
trochę oliwy z oliwek
dobrego octu winnego.

Wymieszać i gotowe. Pyszne :)

 

I co jak co, wierzę, że pyszne :)

 

Tak wiec do wyboru, do koloru, sałatkowych inspiracji chyba na dziś już dość.

Środowa obniżka cenowa

Ostatnio małe opakowania zatem dziś duże

Kilogramowy mung  w niższej cenie

Podobnie gorczyca ekologiczna, bo pół kilo to spora ilość dla miłosników ostrych smaków

No i roszponka. Niby 100 gramów to mało ale roszponka jest drobniutka, leciutka i te 100 to całkiem spora ilość :)

 

I jeszcze jedna informacja – w opisie szpinaku dodałam jedną uwagę, bo szpinak bardzo ładnie wzrasta ale nie w trzypoziomowych kiełkownikach. Tak wiec jeśli szpinak Was interesuje to polecam inne metody.

Piątkowa garść przepisów

Dzisiaj co prawda też zielono ale zdecydowanie nie kiełkowo. Powód prosty – mamy w sklepie herbaty, bardzo dobre herbaty, zatem dziś przepisy herbaciane, jednak zdecydowanie do jedzenia a nie do picia.  Zielone herbaty są znane od wieków i wybitnie cenione szczególnie w Azji. Nic zatem dziwnego, iż przepisy które zamieszczę pochodzą z Chin i Japonii.

 

Chińskie jajka herbaciane

Składniki:

  • 6 jajek
  • 1 łyżka czarnej herbaty liściastej
  • 2 łyżki sosu sojowego
  • 1 gwiazda anyżu
  • 3 cm kory cynamonowej
  • 1 łyżeczka ziaren pieprzu
  • 1 łyżeczka otartej skórki z mandarynki

Sposób przyrządzenia:
W rondlu jaja zalać wodą, doprowadzić do wrzenia, gotować 2 minuty. Jaja wyjąć i używając łyżeczki ostrożnie potłuc w miarę regularnie skorupkę.  Uzupełnić wodę do objętości 0, 75 litra, dodać jaja i pozostałe składniki, gotować przez 2 godziny uzupełniając wyparowaną wodę. Po ugotowaniu jaja schłodzić, obrać i podawać.

Przepis skopiowany z pychotka.pl, ale dostępny w wielu różnych publikacjach zarówno papierowych jak i elektronicznych. W wielu książkach o kuchni chińskiej można go spotkać i generalnie raczej nie różni się jeden od drugiego.  Ciekawe jest to, że w przepisie użyto herbaty czarnej, która w Chinach pojawiła się stosunkowo późno, bo i nie jest chińskim wynalazkiem, jednak efekt końcowy warty jest zasmakowania.

Zupa z zielonej herbaty

Składniki

  • 1 łyżka ziaren sezamowych białych
  • 3 filiżanki gotowanego ryżu
  • 1 kwadrat alg nori
  • mała kępka świeżej rukwi rzecznej lub rzeżuchy
  • 1 płaska łyżeczka pasty wasabi
  • 2 filiżanki świeżo zaparzonej dobrej zielonej herbaty
  • PORCJA DLA 4 OSÓB

Ziarna sezamowe uprażyć, aż zaczną wydawać przyjemny aromat.

Rozdzielić ryż równo do 4 czarek, posypać sezamem i gałązkami rukwi. Odświeżyć nori przesuwając je kilkakrotnie nad niewysokim płomieniem lub fajerką. Pokroić je na cieniutkie paseczki długości ok. 4 cm i posypać nimi ryż

W oddzielnych naczyniach podać stożek wasabi oraz resztę sezamu.

Zalać ryż herbatą, podawać natychmiast.

 

Ochazuke to już typowo japońska potrawa. Oczywiście do tego można dodać jeszcze makaron soba, tofu czy marynowane umeboshi, ale tutaj już kwestia indywidualnych smaków. Przepis znaleziony na przepisy.net, ale jak to bywa w przypadku kuchni tradycyjnej sporo tego typu pomysłów można znaleźć i w innych miejscach.

 

Lody zielona herbata

Składniki:

  • 200 ml śmietany
  • 80 g cukru trzcinowego
  • 5-7 g zielonej herbaty matcha
  • 3 jajka
  • 3 łyżki wrzątku

Przygotowanie:W 3 łyżkach wrzątku dokładnie rozpuścić 5 g cukru i zieloną herbatę matcha. W większej misce ubić jajka z 40 g cukru. W innym naczyniu ubić śmietanę z resztą cukru (35g). Do miski z jajkami dodać rozpuszczony cukier z herbatą i dokładnie wszystko wymieszać. Całość przelać do naczynia z ubitą śmietaną. Wszystko razem dobrze zmiksować, przelać do naczynia z wieczkiem i włożyć do zamrażalnika na minimum 4 godziny. Wszystkie składniki w tym przepisie mieszałam przy pomocy miksera.

Japońska kuchnia Karoliny to blog ale przyznam, że ze wszystkich herbatowych lodów jakoś jej przepis najbardziej mi podpasował, stąd też umieszczam. Ogólnie może i lato nas jak na razie nie rozpieszcza, ale co jak co, dobre lody zawsze w cenie.

 

Tak wiec dziś herbaciane inspiracje i na pewno nie skończę na tym jednym wpisie.

Smacznego!

Herbaty i czekolada Clipper, już w sprzedaży

Zgodnie z sugestiami wielu Klientów, postanowiliśmy rozszerzyć ofertę naszego sklepu, o towary zdrowe, a niekoniecznie związane z kiełkami.
Pierwsze co nam przyszło do głowy, to właśnie herbaty. Ponieważ staramy się zawsze oferować towary niebanalne, szukaliśmy dość długo artykułów zdrowych, smacznych, organicznych. Chcieliśmy również zaoferować asortyment, przy którego uprawie nie cierpiało ani środowisko, ani ludzie.
Poszukiwania ku naszemu zaskoczeniu trwały dość długo, jednak czas ten zrekompensowaliśmy z nawiązką znajdując markę, która w 100% spełniała wszystkie wytyczne.

Tą marką jest Clipper!

Clipper

Zapraszamy zatem do skosztowania wysokiej jakości herbat, naparów ziołowych i organicznej czekolady. Oczywiście wszystko dostępne ‚od ręki’ w sklepie www.kielki.net.

Nowości

Zatem w sklepie kilka nowości.  Miłośnicy sprawiedliwego handlu zdecydowanie znają ten znak:

No i właśnie z tym znakiem produkty pojawiły się na www.kielki.net.  Nie chodzi co prawda o nasiona na kiełki, ale o herbaty i czekoladę.  W tej chwili nie mają jeszcze opisów, ale to kwestia chwil kilku, może kilkunastu, bo zaraz się tym mam zająć, ale towar już jest dostępny, zatem śmiało polecam.

Środowa obniżka cenowa.

Facelia sama w sobie nie jest nowością, ale facelia Eko się skończyła i mamy facelię bez certyfikatów tym razem. Miłośników ekologii pewnie to nie ucieszy, ale miłośników ekonomii i owszem, gdyż jest po prostu tańsza.  Dodatkowo przez najbliższy tydzień będzie w przecenie, więc można testować facelię  w oporu.

 

A dodatkowo w przecenie jeszcze koniczyna oraz ciecierzyca.

 

Tak więc smacznego!

 

 

Omlet

Dziś przepis. Taki szybki, bo wymyślony na śniadanie.

 

Zrobiłam omlet. Taki na ubitym białku, gruby, pulchny.  Dokładnego przepisu nie podam bo poza tym, że jajka były dwa to reszta składników była kompletnie na oko. Zawsze to białko było najważniejsze w sumie, bo bez niego omlet byłby gruby i płaski a ubicie białka powoduje ze staje się lekki i puszysty.

 

W każdym razie takie omlety zawsze jadałam na słodko ale nie dziś. Dziś dodałam nieco żółtego sera,  papryki, kardamonu, soli, świeżej bazylii i kiełków brokuła oraz kiełków rzodkiewki. Częściowo dorzuciłam do środka, ale to bardziej dla klimatu i zielonych ciapek,  resztą posypałam omleta.  W sumie śniadanko pierwsza klasa.

 

A skoro tak o omletach na słodko wspomniałam, to właśnie wpadłam na pomysł: trzeba przetestować z kiełkami kukurydzy… będzie na słodko i też na zielono.

Piątkowy brak przepisów.

Dlaczego brak?

Tak wiem, brak drukarki to słabe wyjaśnienie, szczególnie że drukarka nie ma nic wspólnego z pisaniem na blogu. Ale już się tłumaczę. Po prostu dziś miałam mniej czasu z kilku powodów, do tego wszystko co normalnie drukuję trzeba było wykonać ręcznie i nagle okazało się że zabrakło mi pół godziny. Niby bym mogła coś na szybkiego wrzucić, wszak 15 minut to jeszcze jest kawał czasu, ale wrzucanie czegokolwiek moim zdaniem jest nieco nie na miejscu.

 

Stąd też w tym miejscu przepraszam za brak kulinarnego wpisu i obiecuję poprawę.