Miesięczne archiwum: Styczeń 2012

Kiełkowe przekąski

W dzisiejszym wpisie zaproponuję Państwu dwa niezwykle ciekawe przepisy na kiełkowe ‚coś na ząb’. Są to idealne mieszanki dla miłośników słonych przekąsek, który chcieliby porzucić zgubny nałóg jedzenia czipsów czy solonych orzeszków. Receptury są do siebie dosyć podobne, ale istotną zmianą jest straszna ostrrrość jednej z nich. Ilości składników są dość przemysłowe, ale oczywiście można dodać wszystkiego odpowiednio mniej :) Zapraszam do lektury, próbowania i komentowania!

Ziołowa mieszanka kiełków i orzeszków:
- kilogram ulubionych kiełków – najlepiej uwzględnić zarówno te duże i chupiące (typu: fasola mung, soja czy adzuki), jak i te mniejsze (rzodkiewka, kozieradka, koniczyna itp),
- suszone oregano, tymianek i bazylia (po łyżeczce),
- sól, pieprz, rozmaryn, suszony czosnek (także po łyżeczce),
- łyżka oliwy lub oleju Carotino.

Przygotowanie: Po prostu wszystko ze sobą wymieszać :)

Mieszanka „San Franscisco” (czyli ta ostra:)):
- kilogram ulubionych kiełków (sytuacja taka sama jak w przepisie powyżej),
- suszony czosnek, tymianek, sól, pieprz, pieprz cayenne (jedna łyżeczka),
- opcjonalnie łyżeczka cukru,
- ulubiony ostry sos,
- łyżka oliwy lub oleju carotino.

Przygotowanie: Wszystko ze sobą wymieszać, w razie potrzeby dodać dodatkową porcję ostrych przypraw.

źródło: sproutpeople.com

Pozdrawiam serdecznie i życzę wytrzymałości na mrozy :))))

Nowy dostawca – Dary Natury

Postanowiliśmy rozpocząć współpracę z nowym producentem, firmą „Dary Natury„.
Już teraz, nasz asortyment powiększył się o kilka nowych pozycji. Między innymi dodaliśmy trzy rodzaje nasion na kiełki:

  1. Ekologiczne nasiona dyni na kiełki 50g
  2. Ekologiczne nasiona Gryki na kiełki 50g
  3. Ekologiczne nasiona Żyta na kiełki 50g

Dodatkowo stworzyliśmy w sklepie całkiem nowy dział „Kosmetyki” w którym znajdziecie Państwo na początek następujące towary od Darów Natury:

Nie dla ACTA

ACTA (Anti-Counterfeiting Trade Agreement) – Międzynarodowe porozumienie, które już niebawem może zmienić także Twoje życie. ACTA w założeniach ma walczyć z podrabianiem towarów i piractwem. W rzeczywistości sprowadza się do tego, że każdy Twój ruch w internecie będzie śledzony przez dostawcę Twojego internetu oraz rząd, a ewentualne naruszenie (nawet nieświadome) praw autorskich będzie wiązało się z odcięciem dostępu do internetu, oraz karą.

Ponadto Twój dostawca internetu będzie miał możliwość, a nawet obowiązek blokować wszelkie strony na których znajdują się materiały naruszające prawa autorskie. Do takich stron można zaliczyć np. YouTube. To nie przypadek, że do tej pory nie słyszałeś o ACTA. Jej tworzenie jak i podpisanie odbywa się za plecami społeczeństwa.

23-go stycznia, strony wiedza.kielki.net, oraz www.kielki.net w proteście przeciwko ACTA zostaną wygaszone.

Przepis na ciasto czekoladowe z owocami goji

Witam serdecznie,

jak zapewne Państwo wiecie, jakiś czas temu do naszej oferty wprowadziliśmy dość egzotyczny i niezwykle zdrowy produkt, czyli właśnie owoce goji. Dzisiaj zaś, przeglądając kulinarne blogi (kto tego nie lubi:)), natknęłam się na cudowny i bardzo niekonwencjonalny przepis wykorzystujący je jako jeden z głównych składników. Jak może smakować ciasto z ziemniaków? Szczerze mówiąc nie mam pojęcia – z chęcią sprawdzę przy pierwszej możliwej okazji. Tymczasem przedstawiam recepturę:

Ciasto czekoladowe ze słodkimi patatami i owocami goji

Składniki na ciasto:

  • 200 g mąki self raising*
  • 50 g kakao
  • 1 łyżeczka sody oczyszczonej
  • 175 g masła
  • 175 g cukru muscovado
  • 3 jaja
  • 400 g batatów – słodkich ziemniaków
  • 3 łyżki mleka
  • 40 g owoców kandyzowanych lub imbiru kandyzowanego
  • do dekoracji: suszone owoce goji

* self – raising flour to mąka , która zawiera już proszek do pieczenia i sodę oczyszczoną. Jeśli nie macie takiej, to możecie użyć zwykłą mąkę pszenną 
i dodać około 1,5 łyżeczki proszku do pieczenia oraz 3/4 łyżeczki sody

Polewa czekoladowa:

  • 150 g ciemnej czekolady do wypieków
  • 2 łyżki cukru muscovado
  • 200 ml gęstej śmietany

Przygotowanie:

  1. Bataty obierz ze skórki, pokrój w kawałki i ugotuj na miękko. Odcedź i ubij z 3 łyżkami mleka na gładkie puree.
  2. Mąkę wymieszaj z kakao i sodą.
  3. Masło ubij z cukrem na gładką masę. Dodawaj po jednej łyżce suchych składników i miksuj dalej.
  4. Dodaj przestudzone puree, owoce kandyzowane i dokładnie wymieszaj ciasto.
  5. Wyłóż masę do natłuszczonej i wyłożonej papierem do pieczenia okrągłej blachy ( o średnicy około 23 cm ).
  6. Piecz w 160°C 45 – 50 minut, wyjmij z piekarnika i wystudź.
  7. Rozpuść czekoladę w kąpieli wodnej, dodaj cukier.
  8. Zdejmij i wlej śmietanę. Mieszaj do uzyskania gęstej i błyszczącej masy. Jeśli będzie zbyt rzadka – wstaw do lodówki na 10 – 30 minut.
  9. Rozprowadź masę czekoladową na powierzchni ciasta i udekoruj owocami goji.
  10. Zamiast kandyzowanych owoców możesz po upieczeniu polać ciasto 3 łyżkami koniaku, a następnie wyłożyć polewę.
  11. Smacznego!
źródło: http://crummblle.wordpress.com <– zachęcam do obejrzenia zdjęć ciasta na stronie autorki przepisu, bo wygląda ono naprawdę kusząco :)
.
Pozdrawiam serdecznie i życzę miłego dnia!

Małe nowości

Wychodząc naprzeciw osobom, które dopiero zaczynają przygodę z kiełkowaniem, postanowiliśmy przygotować mniejsze opakowania najdroższych i najciekawszych nasion na kiełki.
Już teraz, w naszej ofercie nasiona:
- 50g kapusty czerwonej
- 50g kapusty białej
- 50g brokuła
- 50g szpinaku
- 50g gorczycy eko
- 50g pora
- 50g facelii
- 100g słonecznika

Zapraszamy!

Przepis na kiełkowe hamburgery

Witam serdecznie,

postanowiłam uraczyć dziś Państwa przepisem, który kompletnie mnie zauroczył. Nie mogę się doczekać, aż wyhoduję odpowiednią ilość kiełków i będę mogła przekonać się, czy pomysł jest rzeczywiście tak cudowny, jak mi się wydaje.

Chodzi oczywiście o tytułowe kiełkowe hamburgery. Wegetariańska wersja fast foodowego rarytasu  powinna wyglądać mniej więcej w ten sposób:

Receptura, którą za chwilę podam, obejmuje jedynie sposób przygotowania samego „kotleta”, reszta składników, których użyjemy do stworzenia naszej zielonej kanapki jest oczywiście dowolna. Proponuję zrezygnować z widocznego na zdjęciu, morderczego dla witamin połączenia ogórka i pomidora :)

Sądzę, że podane w ten sposób kiełki przekonają do siebie każdego malucha.

 

źródło obrazka: tastypalettes.com

Kiełkowe hamburgery:

Składniki:

Wszystkie składniki dokładnie rozdrobnić i zmielić w mikserze. Uformować z powstałej masy niewielkie kotleciki. Rozgrzać patelnię, wlać na nią tłuszcz i smażyć na kotlety na dużym ogniu. Powinny zbrązowieć z każdej strony.

źródło: sproutpeople.com

Zachęcam do wypróbowania receptury i życzę miłego wieczoru!

 

Hodowla kiełków fasoli adzuki w lnianym woreczku pt. 2

Parę dni temu pisałam Państwu o moich obawach związanych z uprawą fasolki. Na szczęście okazały się jak najbardziej bezpodstawne.

Adzuki rzeczywiście jest wybitnym długodystansowcem i dopiero po sześciu dniach zaczęła wyglądać, jak z obrazka na opakowaniu :)

Sądzę więc, że jeżeli w moim przegrzanym i suchym mieszkaniu hodowanie w woreczku kończy się pomyślnie, to wszędzie indziej uda się tak samo. Trzeba jedynie dostosować ilość „moczeń” kiełków do warunków panujących w mieszkaniu i oczywiście starać się pamiętać o wszystkich zapisanych w instrukcji wskazówkach.

Woreczek jest chyba jednym z lepszych sposobów hodowli dla osób z małym doświadczeniem. Wilgoć, którą nasiąka, rozprowadza się po kiełkach równomiernie, przez co mają wszystkie są tak samo nawodnione i rosną w tym samym czasie. W kiełkownicy miałam czasem problem z tym, że w pewnych miejscach robiły się suche, niewyrośnięte placki, tutaj nie ma takiej możliwości.

Podsumowując moje wrażenia z uprawy w lnianym woreczku: bardzo fajne doświadczenie, naprawdę nieskomplikowane zasady i wielki plus za ładny wygląd :)

Jeżeli mają Państwo jakieś dodatkowe pytania, zapraszam do pozostawiania ich w komentarzach na blogu lub naszym facebookowym fanpage’u.

Pozdrawiam serdecznie,

Relacja z hodowli w lnianym woreczku – fasola adzuki, pt. 1

Witam serdecznie,

w dzisiejszym poście chciałabym pokrótce opisać, jak idzie mi hodowanie kiełków fasoli adzuki w lnianym woreczku.

Uprawę rozpoczęłam tradycyjnie od namaczania w szklance. Na dowód mam zdjęcie :) Standardowo maluchy spędziły w w niej około 12 godzin. Dalej postępowałam zgodnie z instrukcją dodaną do woreczka.

Obawiam się jednak, że moje mieszkanie jest zbyt przegrzane (ogrzewanie miejskie, brak termostatu) i „suche”, żeby zapewnić nasionom optymalne warunki do rośnięcia. Staram się więc przelewać je wodą trochę częściej i co kilka godzin sprawdzać, czy nie obeschły. Mam nadzieję, że mimo wszystko uda im się odpowiednio dojrzeć. Zamieszczam też zdjęcie mojej lnianej sakiewki i od razu muszę dodać, że wisi ona na krześle jedynie dlatego, że suszarka do naczyń, na której ją trzymam, jest dużo mniej estetyczna :)

Trochę martwi mnie fakt, że dopiero w trzecim dniu hodowli nasiona tak naprawdę zaczęły kiełkować, tzn. popękały im skorupki i widać nieśmiało wyglądające pędy. Na opakowaniu fasoli napisane było, że wzrost może trwać do 6 dni i liczę na to, że do tego czasu będzie wyglądać trochę porządniej.

Za jakiś czas napiszę, co ostatecznie z tego wyszło i przekażę wyciągnięte wnioski.

Pozdrawiam serdecznie oraz zachęcam do udzielania rad i dzielenia się własnymi doświadczeniami w tej dziedzinie :)

PS: Naszło mnie, żeby sprawdzić, jak smakują na chwilę obecną i muszę przyznać, że bardzo dobrze :) Są chrupiące i delikatne, więc zamierzam je zjeść, nawet jeśli nie wyrosną super duże.