Archiwa tagu: alergie

Sposób żywienia a kiełki

Wczoraj spotkałam się z ciekawym pytaniem – czy kiełki można jeść cały rok, bo według zaleceń makrobiotycznych powinny być jadane tylko wiosną. To pytanie zainspirowało mnie to napisania postu o dietach ogólnie.  Może później napiszę szczegółowo, ale to jak się zapytania w komentarzach pojawią, to będę wiedziała, które diety interesują Was, bo przecież nie dla siebie piszę :)

Diety odchudzające - jest ich wiele i często mają kompletnie sprzeczne założenia. To co jest dopuszczalne w jednej diecie w drugiej jest niewybaczalnym błędem, zatem tutaj, trzeba by było indywidualnie, ale pokuszę się o jedna opinię: Kiełki, jako produkt niskokaloryczny (wszystkie), wysokobiałkowy (głównie kiełki roślin strączkowych), bogaty w wiele składników odżywczych są doskonałym uzupełnieniem diety. Oczywiście, nie najemy się nimi, ale zdecydowanie odżywimy organizm a to bardzo ważny aspekt, niestety często pomijany. Jeśli chudniemy zdrowo (to znaczy jesteśmy odżywieni) czujemy się dobrze,  mamy doskonałą kondycję skóry, włosów i paznokci a co za tym idzie, efekt jo-jo, którego tak wiele osób się obawia, jest zdecydowanie dalej od nas, niż gdy naszej skórze brakuje budulca.

Zatem dla odchudzających się zdecydowanie TAK na kiełki

Dieta wegetariańska i wegańska – tutaj nie trzeba chyba wiele pisać, wszak to wegetarianie właśnie rozpowszechnili kiełki na gruncie Europy. Co prawda nie oni przywieźli ten doskonały wynalazek (zrobił to James Cook, stosując je jako suplement przeciw szkorbutowi pośród swoich marynarzy) ale zdecydowanie to właśnie wegetarianie zaczęli powszechnie spożywać ten dar natury.  Wegetarianom się często zarzuca braki w żywieniu (niesłusznie zresztą, ale to na inny wpis historia) zatem dla wszystkich nadwrażliwych polecamy:

-kiełki lucerny -  wapń żelazo magnez;

-kiełki brokuła – omega 3, żelazo, selen – więc to co cenne w rybach;

-kiełki buraka – żelazo, witamina C i kobalt – zatem przeciwdziałanie anemii

-kiełki strączkowych – wysokogatunkowe białko

i generalnie tak można pisać i pisać ale nie o tym ten wpis jest. Wegetarianie i weganie dobrze znają wartość kiełków, a jeśli nie znają to służę radą i pomocą :)

Diety alergików – tu jest kwestia indywidualna, bowiem osoba z alergią na cebulę będzie miała również alergię na kiełki cebuli. Jednak odżywienie i oczyszczenie organizmu jest bardzo ważne przy kłopotach alergicznych zatem, jeśli tylko nie ma alergii na daną roślinę to polecam kiełki: cebuli, lucerny i nade wszystko koniczyny.

koniczyna jest ważna o tyle, że poza oczyszczaniem organizmu również ma działanie wykrztuśne i łagodzi kłopoty z drogami oddechowymi a przecież astma często ma swój rodowód właśnie w alergiach wziewnych (głównie dotyczy osób z alergią na pyłki brzozy)

Diety makrobiotyczne oraz pięciu przemian – nie bez przyczyny te dwie drogi połączyłam w jedną: co prawda dziś są to dwa kierunki, jednak początki makrobiotyki sięgają właśnie tradycji pięciu przemian. Więcej na ten temat jeśli będzie potrzeba. Makrobiotyka zaleca głównie ziarna i bardzo słusznie, wszak to być powinno 60% + naszej diety nawet wedle tzw. piramidy żywienia.  Założenie iż w zbożu jest wszystko czego roślina potrzebuje jest słuszne, jednak dopiero w procesie kiełkowania substancje zapasowe zostają aktywowane i przekształcają się w najwartościowsze dla nas formy.

Nieliczni żywią się ściśle według zaleceń Goergsa Oshawy a skoro dopuszczają więcej składników odżywczych (i nie tylko odżywczych ;) ) to zdecydowanie uzupełnienie tej diety o kiełki jest wszech miar korzystne i to nie tylko w naturalnym dla tej diety okresie wiosennym (wszak wtedy naturalnie zboża kiełkują) ale i poza tym czasem, jednak kierując się zaleceniami diety makrobiotycznej warto zimą posiłkować się kiełkami lucerny czy fasoli mung, bowiem przygotowane na ciepło nie wychładzają organizmu.

Podobnie rzecz się ma w przypadku pięciu przemian,  choć tutaj wypadałoby rozpisać jeszcze szczegółowo jakie kiełki do którego żywiołu przypisać, jednak głównie będą to drzewo i woda, choć w niektórych przypadkach również metal. Jednak to jest aspekt bardziej w temacie leczenia według pięciu przemian a nie żywienia. Choć jeśli ktoś się interesuje tą dietą, najpewniej już wie o czym piszę i wie jak bardzo jest to powiązane.

Dieta ciężarnych – zdecydowanie wielkie tak na kiełki, choć jest jedno „ale”. Ciąża to czas gdy reakcje alergiczne są najczęściej silniejsze, zatem trzeba unikać kiełków na które mamy uczulenie. Poza tym, zdecydowane tak bowiem najczęstsze kłopoty ciężarnych (anemia, cukrzyca ciążowa, niedobory kwasu foliowego) bardzo łatwo, zdrowo i tanio można wyregulować dzięki kiełkom buraka, cebuli czy lucerny. Dodatkowo, w przypadku mamy alergicznej kiełki koniczyny (o ile ona sama nie uczula) są zdecydowaną ulgą przy przykrych objawach.

Dieta mamy karmiącej – i znowu wielkie tak. Aspekt alergii traktujemy jak wyżej, ale dodając do tego czynnik potencjalnej alergii dziecka. Dla osób, które nie miały oseska może się wydawać, że dieta mamy karmiącej nie jest trudna, ot wystarczy by była urozmaicona, ale niestety nie jest tak lekko. Wszystko co mama zje jest w mleku a to powoduje, że mama ma jeść zdrowo, bez przypraw, bez produktów alergizujących (szczególnie gdy w rodzinie są alergie), bez nabiału,  bez strączków, bez produktów smażonych i w ogóle tych „bez” mnożyć można w nieskończoność. Pierwsze trzy miesiące na marchewce, ryżu i jabłkach, ale też tylko gotowanych lub pieczonych. Można, dziecku niczego nie zabraknie, ale tutaj zdecydowanie z pomocą przychodzą kiełki.

Mama chce by dziecko miało wszystko co potrzebne, chce też sama dobrze wyglądać,  chciałaby też przesypiać noce i najlepiej nie spotkać się z kolką (ząbkowania nie da się pominąć ;)  ) tak więc zalecenia żywieniowe, szczególnie w pierwszym półroczu są dość rygorystyczne ale kiełki przychodzą na ratunek.  Zatem ciężarne niech odpuszczą sobie kiełki pikantne w smaku, przynajmniej na początku (tj z 4-6 miesięcy) zaś alergiczne niech zrezygnują z tych które uczulają zaś cała reszta to doskonały suplement diety dla zdrowia zarówno matki jak i dziecka.

No i wyszedł mi strasznie długi post, ale prawda taka, że o każdej z diet bym mogła godzinami pisać… szczególnie dla mam czy wegetarian, ale prawda taka, ze niezależnie od uznawanej diety (no może z wyjątkiem ideologicznych które po prostu nie uznają kiełków i już) kiełki są doskonałym dodatkiem tak zdrowotnym jak smakowym.

A teraz czekam na sugestie, który temat bardziej rozwinąć.