Archiwa tagu: dieta

Buraczane specjały

Witam serdecznie,

w dzisiejszym wpisie zaprezentuję państwu przepisy na dwie sałatki, które zawierają w sobie buraki. W jednej warzywo to występuje pod tą popularniejszą formą dojrzałego korzenia, w drugim zaś zastosowanie znajduje w postaci kiełków. Dlaczego właśnie buraki? Oto kilka powodów:

  • obniżają ciśnienie krwi, oczyszczają ją oraz powodują w niej wzrost liczby czerwonych ciałek (ich niedobór powoduje anemię),
  • zawierają dużo witaminy C i B1 oraz wiele makro- i mikroelementów. Znajdziemy w nich wapno, magnez, potas oraz dwa rzadkie metale: rubid i cez (o których przypuszcza się, że działają hamująco na rozwój raka).
  • mają działanie odkwaszające, dlatego polecane są zwłaszcza osobom spożywającym dużo produktów o charakterze kwasotwórczym (tj. m.in.: mięsa, ciasta, pieczywa).
  • Wykorzystuje się też w leczeniu grypy, anginy i przeziębień.

Mam nadzieję, że ta krótka lista przekonała Państwa do tych warzyw. Nie są one dość popularne na naszym stole w innej formie niż składnik zupy czy surówka, dlatego postanowiłam pokazać dwa ich „alternatywne” zastosowania. Oto one:

Sałatka z wołowiną, kiełkami buraka i trawą cytrynową

Potrzebne składniki:

  • 200 g polędwicy wołowej,
  • 5 g kiełków buraczków czerwonych,
  • 4 łodygi trawy cytrynowej Tao Tao w zalewie,
  • 3 łyżki masła,
  • 2 łyżki oliwy z oliwek,
  • 2 łyżki solu z limonki,
  • 2 plastry parmezanu,
  • 1 dymka,
  • 1 sałata zielona,
  • 1 łyżeczka brązowego cukru,
  • 1 czerwona papryczka chili,
  • garstka świeżej mięty,
  • sól,
  • pieprz,
  • szczypta suszonego szafranu.

Opis przygotowania:

Mięso oraz warzywa umyć i osączyć z wody. Kiełki buraczków zmieszać z sałatą, zalać oliwą z oliwek i sokiem z limonki. Dodać do tego osączoną z zalewy i pokrojona drobno trawę cytrynowa, miętę oraz obraną ze skóry i pokrojoną drobno dymkę. Całość doprawić do smaku pieprzem, solą, brązowym cukrem i dokładnie wymieszać. Polędwicę wołową pokroić w cienkie plastry, po czym oprószyć pieprzem oraz solą i smażyć na rozgrzanym maśle, na małym ogniu. Do smażonej polędwicy dodać pokrojoną drobno papryczkę chili i smażyć do miękkości mięsa. Usmażone składniki ściągnąć z ognia i wymieszać z pozostałymi składnikami. Gotową sałatkę przełożyć na talerz, po czym dodać pokrojony parmezan i posypać szczyptą suszonego szafranu.

źródło: http://mniammniamvege.blogspot.com

Sałatka z buraków i kiełków 

Składniki:
Szalotkę posiekać, wymieszać z kiełkami, burakami. Polać sosem z octu, soku z cytryny i oleju. Przyprawić do smaku solą i świeżo mielonym pieprzem i posypać obficie posiekaną natką. Gotowe!
źródło: smakowity.pl
Dziękuję za uwagę i życzę smacznego!

Pierogowie kiełki?

Przepisy, które proponuję Państwu w dzisiejszym wpisie, to oryginalne połączenie naszych kochanych rodzimych pierogów i równie uwielbianych oraz super zdrowych kiełków. Czy to może się udać? Pewnie! :)

Wszystkich kulinarnych eksperymentatorów zachęcam do skorzystania z tych receptur i podzielenia się wrażeniami!

Pierogi ze świeżymi kiełkami fasoli Mung i kiełkami soczewicy

Posiekać kiełki fasoli Mung, połączyć z soczewicą i wszystkie podsmażać ok. 3-4 min. na maśle z dodatkiem oliwy z oliwek. Cebulę z czosnkiem podsmażyć na maśle, dodać kiełki, doprawić do smaku solą i pieprzem. Formować pierogi, dodając farsz. Uformowane pierogi wrzucić na wrzącą osoloną wodę, gotować ok. 5-7 minut.
.
źródło: mojegotowanie.pl
.
Pieróg z mąki gryczanej z soczewicą i kiełkami – raczej luźna interpretacja naszych pierogów, ale na pewno zdrowsza i tak samo smaczna :)
  • pół szklanki ugotowanej zielonej soczewicy,
  • 5 pieczarek,
  • pół cebuli,
  • garść kiełków fasoli mung,
  • woreczek kaszy gryczanej,
  • sól, pieprz, kurkuma,
  • oliwa z oliwek.
  • 400 g mąki gryczanej,
  • dwa jaja kurze,
  • sól,
  • kwaśna śmietana (duża) 18%.

Kaszę gotujemy zgodnie z wytycznymi na pudełku. Cebulę i pieczarki kroimy w drobną kosteczkę. Na patelni rozgrzewamy oliwę. Wrzucamy tam cebulkę i kurkumę (ile, kto lubi – pamiętamy, że zbyt dużo=gorzkie), solimy. Jak się zeszkli, dorzucamy pieczarki i pieprz. Czekamy aż puszczą sok (choć trochę) i dodajemy kiełki i po 2 minutach – soczewicę. Na koniec wszystko przekładamy do kaszy i mieszamy. Na stolnicę wywalamy składniki wszystkie i zagniatamy, zagniatamy, zagniatamy do uzyskania w miarę gładkiego, nieklejącego się do łapek, ciasta. Nie przejmujcie się – w trakcie wyrabiania ciasto BARDZO się klei, ale to mu przechodzi potem (a przynajmniej powinno). Można tę czynność zrobić też w misce, żeby stolnicy nie brudzić i taką śliczną i gładką pozostawić do wałkowania.

Jak już osiągniemy satysfakcjonujący efekt, zabieramy się za wałkowanie. Dzielimy ciasto na dwie części. Jedną posypujemy mąką troszkę i odkładamy, a druga – na stolnicę. Wałkujemy na jakieś pół cm albo troszkę cieniej, ale bez przesady. Po rozwałkowaniu, nakładamy farsz. i ostrożnie zwijamy naszą roladkę, żeby przypominała…roladkę :) 
Jak nam się to uda, zawijamy zawijańca w posmarowany masłem papier do pieczenia i robimy coś na kształt dużego cukierka albo innej maści paczuszki. Można też posmarować pieroga, a nie papier albo jedno i drugie!
Z drugą partią ciasta robimy dokładnie to samo.
Jak już mamy dwa soczewicowe „cukierki”, wkładamy je na blasze do nagrzanego (180 st. C.) piekarnika i pieczemy 1 h 20 min (albo nawet 30!). No niestety. Pieróg się piecze długo, ale warto poczekać :)
Po mniej więcej godzinie można pieroga wyjąć z papieru, posmarować roztrzepanym białkiem i włożyć na 20 min jeszcze do piekarnika – będzie ładnie przypieczony.
Gotowy wygląda trochę, jak pasztet albo rolada ze schabu, czyli tak. Voila!
źródło: lisieckaprzystan.blogspot.com
Życzę Państwu smacznego i dobrego wieczoru :)

Zupy na jesienne chłody

W dzisiejszym wpisie zaproponuję Państwu garść przepisów na bardzo „konkretne”, typowo jesienne zupy. Z pewnością pomogą one wzmocnić osłabiony chłodem organizm, a dodatkowo zapewnią nam wyjątkowe doznania smakowe :)

.Zupa czosnkowo-imbirowa z kiełkami rzodkiewki – pogromca wszelkich zarazków

  • litr rosołu z kury (lub wywaru warzywnego),
  • ½  filiżanki drobno pokrojonego czosnku,
  • ½ filiżanki świeżego, drobno pokrojonego imbiru,
  • ½ filiżanki kiełków rzodkiewki,
  • 1 łyżka masła.
Czosnek i imbir dusimy na maśle przez 5 minut, aż zmiękną. Dodajemy do rosołu. Kiełki  można podsmażyć przez 2 min i również połączyć z zupą, ale lepiej dodać surowe. Nie stracą wówczas cennych witamin. Można dodać też łyżkę posiekanej natki pietruszki.
!UWAGA! Zupa jest naprawdę mocna i rozgrzewająca! Tylko dla prawdziwych wielbicieli czosnku :)
źródło: eqokuchnia.pl
.
Zupa dyniowa z pistacjami i kiełkami fasoli mung – bardzo gęsty i smaczny sezonowy przysmak
.
  • 500g miąższu pieczonej dyni,
  •  1 cebulka, posiekana,
  •  500 ml bulionu warzywnego,
  •  1,5 szklanki mleka,
  •  pieprz, sól, gałka muszkatołowa,
  •  kilka suszonych grzybów,
  •  kiełki fasoli mung,
  •  garść posiekanych pistacji,
  •  oliwa lub OLEJ CAROTINO.
Na oliwie szklimy cebulę i zalewamy bulionem. Dodajemy suszone grzyby i zagotowujemy. Odstawiamy na 30 min, po czym wyciągamy grzybki i do bulionu dodajemy upieczoną dynię. Dodajemy mleko, zagotowujemy, a następnie miksujemy. Doprawiamy do smaku solą, pieprzem i gałką. Przelewamy na talerze i dekorujemy kiełkami oraz pistacjami. Voila! :)
źródło: zpierwszegotloczenia.pl
.
Zupa z kiełków soczewicy – idealna na wzmocnienie
.
  • 1 pokrojona cebula,
  • 1/2 szklanki startej marchwi,
  • 1/2 szklanki startego korzenia pietruszki,
  • 1/2 szklanki startego selera,
  • 2 łyżki oliwy,
  • 6 szklanek wody,
  • 3 szklanki kiełków soczewicy,
  • 2 duże ziemniaki,
  • 2 drobno pokrojone ząbki czosnku
  • 1/3 łyżeczki pieprzu ziołowego,
  • 1/3 łyżeczki majeranku,
  • 1 łyżeczka soli,
  • 1 płaska łyżeczka miso,
  • 1/3 szklanki drobno pokrojonej natki pietruszki.
Pięć pierwszych składników dusimy z 2 łyżkami wody przez około 10 minut. Wlewamy wodę, wsypujemy kiełki i pokrojone w kostkę ziemniaki. Gotujemy przez 20 minut. Dodajemy czosnek, zioła i miso. Solimy i odstawiamy na 5 minut. Posypujemy natką pietruszki. I już gotowe!
źródło: medigo.pl

Sposób żywienia a kiełki

Wczoraj spotkałam się z ciekawym pytaniem – czy kiełki można jeść cały rok, bo według zaleceń makrobiotycznych powinny być jadane tylko wiosną. To pytanie zainspirowało mnie to napisania postu o dietach ogólnie.  Może później napiszę szczegółowo, ale to jak się zapytania w komentarzach pojawią, to będę wiedziała, które diety interesują Was, bo przecież nie dla siebie piszę :)

Diety odchudzające - jest ich wiele i często mają kompletnie sprzeczne założenia. To co jest dopuszczalne w jednej diecie w drugiej jest niewybaczalnym błędem, zatem tutaj, trzeba by było indywidualnie, ale pokuszę się o jedna opinię: Kiełki, jako produkt niskokaloryczny (wszystkie), wysokobiałkowy (głównie kiełki roślin strączkowych), bogaty w wiele składników odżywczych są doskonałym uzupełnieniem diety. Oczywiście, nie najemy się nimi, ale zdecydowanie odżywimy organizm a to bardzo ważny aspekt, niestety często pomijany. Jeśli chudniemy zdrowo (to znaczy jesteśmy odżywieni) czujemy się dobrze,  mamy doskonałą kondycję skóry, włosów i paznokci a co za tym idzie, efekt jo-jo, którego tak wiele osób się obawia, jest zdecydowanie dalej od nas, niż gdy naszej skórze brakuje budulca.

Zatem dla odchudzających się zdecydowanie TAK na kiełki

Dieta wegetariańska i wegańska – tutaj nie trzeba chyba wiele pisać, wszak to wegetarianie właśnie rozpowszechnili kiełki na gruncie Europy. Co prawda nie oni przywieźli ten doskonały wynalazek (zrobił to James Cook, stosując je jako suplement przeciw szkorbutowi pośród swoich marynarzy) ale zdecydowanie to właśnie wegetarianie zaczęli powszechnie spożywać ten dar natury.  Wegetarianom się często zarzuca braki w żywieniu (niesłusznie zresztą, ale to na inny wpis historia) zatem dla wszystkich nadwrażliwych polecamy:

-kiełki lucerny -  wapń żelazo magnez;

-kiełki brokuła – omega 3, żelazo, selen – więc to co cenne w rybach;

-kiełki buraka – żelazo, witamina C i kobalt – zatem przeciwdziałanie anemii

-kiełki strączkowych – wysokogatunkowe białko

i generalnie tak można pisać i pisać ale nie o tym ten wpis jest. Wegetarianie i weganie dobrze znają wartość kiełków, a jeśli nie znają to służę radą i pomocą :)

Diety alergików – tu jest kwestia indywidualna, bowiem osoba z alergią na cebulę będzie miała również alergię na kiełki cebuli. Jednak odżywienie i oczyszczenie organizmu jest bardzo ważne przy kłopotach alergicznych zatem, jeśli tylko nie ma alergii na daną roślinę to polecam kiełki: cebuli, lucerny i nade wszystko koniczyny.

koniczyna jest ważna o tyle, że poza oczyszczaniem organizmu również ma działanie wykrztuśne i łagodzi kłopoty z drogami oddechowymi a przecież astma często ma swój rodowód właśnie w alergiach wziewnych (głównie dotyczy osób z alergią na pyłki brzozy)

Diety makrobiotyczne oraz pięciu przemian – nie bez przyczyny te dwie drogi połączyłam w jedną: co prawda dziś są to dwa kierunki, jednak początki makrobiotyki sięgają właśnie tradycji pięciu przemian. Więcej na ten temat jeśli będzie potrzeba. Makrobiotyka zaleca głównie ziarna i bardzo słusznie, wszak to być powinno 60% + naszej diety nawet wedle tzw. piramidy żywienia.  Założenie iż w zbożu jest wszystko czego roślina potrzebuje jest słuszne, jednak dopiero w procesie kiełkowania substancje zapasowe zostają aktywowane i przekształcają się w najwartościowsze dla nas formy.

Nieliczni żywią się ściśle według zaleceń Goergsa Oshawy a skoro dopuszczają więcej składników odżywczych (i nie tylko odżywczych ;) ) to zdecydowanie uzupełnienie tej diety o kiełki jest wszech miar korzystne i to nie tylko w naturalnym dla tej diety okresie wiosennym (wszak wtedy naturalnie zboża kiełkują) ale i poza tym czasem, jednak kierując się zaleceniami diety makrobiotycznej warto zimą posiłkować się kiełkami lucerny czy fasoli mung, bowiem przygotowane na ciepło nie wychładzają organizmu.

Podobnie rzecz się ma w przypadku pięciu przemian,  choć tutaj wypadałoby rozpisać jeszcze szczegółowo jakie kiełki do którego żywiołu przypisać, jednak głównie będą to drzewo i woda, choć w niektórych przypadkach również metal. Jednak to jest aspekt bardziej w temacie leczenia według pięciu przemian a nie żywienia. Choć jeśli ktoś się interesuje tą dietą, najpewniej już wie o czym piszę i wie jak bardzo jest to powiązane.

Dieta ciężarnych – zdecydowanie wielkie tak na kiełki, choć jest jedno „ale”. Ciąża to czas gdy reakcje alergiczne są najczęściej silniejsze, zatem trzeba unikać kiełków na które mamy uczulenie. Poza tym, zdecydowane tak bowiem najczęstsze kłopoty ciężarnych (anemia, cukrzyca ciążowa, niedobory kwasu foliowego) bardzo łatwo, zdrowo i tanio można wyregulować dzięki kiełkom buraka, cebuli czy lucerny. Dodatkowo, w przypadku mamy alergicznej kiełki koniczyny (o ile ona sama nie uczula) są zdecydowaną ulgą przy przykrych objawach.

Dieta mamy karmiącej – i znowu wielkie tak. Aspekt alergii traktujemy jak wyżej, ale dodając do tego czynnik potencjalnej alergii dziecka. Dla osób, które nie miały oseska może się wydawać, że dieta mamy karmiącej nie jest trudna, ot wystarczy by była urozmaicona, ale niestety nie jest tak lekko. Wszystko co mama zje jest w mleku a to powoduje, że mama ma jeść zdrowo, bez przypraw, bez produktów alergizujących (szczególnie gdy w rodzinie są alergie), bez nabiału,  bez strączków, bez produktów smażonych i w ogóle tych „bez” mnożyć można w nieskończoność. Pierwsze trzy miesiące na marchewce, ryżu i jabłkach, ale też tylko gotowanych lub pieczonych. Można, dziecku niczego nie zabraknie, ale tutaj zdecydowanie z pomocą przychodzą kiełki.

Mama chce by dziecko miało wszystko co potrzebne, chce też sama dobrze wyglądać,  chciałaby też przesypiać noce i najlepiej nie spotkać się z kolką (ząbkowania nie da się pominąć ;)  ) tak więc zalecenia żywieniowe, szczególnie w pierwszym półroczu są dość rygorystyczne ale kiełki przychodzą na ratunek.  Zatem ciężarne niech odpuszczą sobie kiełki pikantne w smaku, przynajmniej na początku (tj z 4-6 miesięcy) zaś alergiczne niech zrezygnują z tych które uczulają zaś cała reszta to doskonały suplement diety dla zdrowia zarówno matki jak i dziecka.

No i wyszedł mi strasznie długi post, ale prawda taka, że o każdej z diet bym mogła godzinami pisać… szczególnie dla mam czy wegetarian, ale prawda taka, ze niezależnie od uznawanej diety (no może z wyjątkiem ideologicznych które po prostu nie uznają kiełków i już) kiełki są doskonałym dodatkiem tak zdrowotnym jak smakowym.

A teraz czekam na sugestie, który temat bardziej rozwinąć.

Przepisy

tak przeglądałam ostatnio przepisy z kiełkami umieszczone w necie i niestety jedna rzecz mnie się nie spodobała. Pomijając fakt, że jest ich w ogóle mało, to jeszcze akapit odnośnie kiełków zazwyczaj brzmi „garść kiełków” albo „trochę kiełków”. Właście to może z trzy ciekawe przepisy znalazłam, choć przyznam, że jakoś szczególnie skrupulatnie nie szukałam.

No ale ma to swoje dobre strony – trzeba będzie się ruszyć i własne poumieszczać, a przecież to nie powinno stanowić problemu. Wszak lubię pisać, lubię gotować i lubię kiełki.

Zatem może na początek coś zimnego na te upały:

Koktajl jogurtowy na ostro

potrzebujemy

jogurt naturalny;

pomidora;

paprykę czerwoną;

kiełki rzeżuchy, rzodkiewki, gorczycy (wszystkie razem lub każde z osobna, jak kto lubi);

sól, pieprz

pomidora i paprykę kroimy możliwie najdrobniej.

kiełki rozdrabniamy, ale tutaj nie trzeba specjalnie drobno, bo same z siebie są drobne raczej. wystarczy rozkroić splątane korzonki.

mieszamy składniki z jogurtem, doprawiamy jeśli czegoś brakuje i możemy jeść/pić.

„jeść/pić” jest tu użyte celowo, bowiem w zależności od konsystencji jogurtu możemy mieć zarówno koktajl do picia jak i gęstą zupę ale w obu przypadkach będzie to doświadczenie smaczne i orzeźwiające w te gorące dni.

Smacznego!

p.s. hmmm… następnym razem postaram się o zdjęcia,  no chyba, ze ktoś z czytelników wypróbuje i podeśle ;)