Archiwa tagu: fasola adzuki

Kiełki po włosku

Witam serdecznie,

dziś zamieszczam przepis niezwykle aromatyczny i godny uwagi każdego fana kuchni italiana :) Danie jest wegetariańskie, ale nie wegańskie (przez zawartość mozarelli). proste, ale całkiem efektowne. Do tego całkiem dietetyczne – autorzy przepisu twierdzą, że porcja tej zapiekanki zawiera jedynie 300 kalorii!

Ilość kiełków użytych do przygotowania potrawy zadowoli wszystkich fanów tych maleńkich roślinek. Tak więc, nie przedłużając, oto on:

 

Casserole z sosem spaghetti i kiełkami fasoli mung

Składniki:

  • 1 łyżka stołowa margaryny (15 g),
  • 1 średniej wielkości, pokrojona cebula,
  • 1 średnia papryka, także pokrojona,
  • 500 ml ulubionego sosu spaghetti,
  • 375 g kiełków fasoli mung (lub innych pokaźnych kiełków – np. soczewicy czy fasoli adzuki)
  • 250 g rozdrobnionego sera mozarella,
  • przyprawy do smaku.

Cebulę i paprykę dusimy na margarynie, aż zmiękną. Dodajemy sos spaghetti i kiełki. Trzymamy chwilę razem na ogniu, doprawiamy do smaku, następnie całość przekładamy do żaroodpornego naczynia, posypujemy rozdrobnioną mozarellą i wkładamy do piekarnika rozgrzanego do temperatury 150 stopni. Pieczemy przez 20 minut. Gotową zapiekankę możemy udekorować ulubionymi kiełkami.

Voila! :)

źródło: http://www.isga-sprouts.org

Zachęcam do próbowania i komentowania!

Pozdrawiam,

 

Gorrrąca węgierska zupa

Witam serdecznie,

w dzisiejszym wpisie chciałabym zaprezentować Państwu przepis na smakowitą i niezwykle sycącą zupę rodem z Węgier. Idealnie sprawdzi się w naszym podbiegunowym klimacie :)

Węgierska zupa z kiełkami soczewicy i fasoli adzuki

  • 2 pokrojone w paseczki główki czosnku,
  • 2 pokrojone w kostkę cebule,
  • świeży lub suszony majeranek,
  • 2 łyżki słodkiej suszonej papryki (opcjonalnie także ostrej),
  • 2 marchewki pokrojone w plasterki,
  • 1 zielona papryka – pokrojona w kostkę,
  • 2 szklanki cieniutko pokrojonej kapusty,
  • 2 szklanki pokrojonych pieczarek,
  • 2 szklanki kiełków fasoli adzuki i soczewicy,
  • 4 mięsiste, pokrojone i obrane ze skórki pomidory,
  • 1/2 szklanki czerwonego wina,
  • 2 szklanki soku pomidorowego,
  • 5 szklanek bulionu warzywnego,
  • 2 łyżki sosu sojowego,
  • sól/pieprz do smaku,
  • świeży koperek,
  • opakowanie kwaśnej śmietany lub jogurtu.
Wlewamy do garnka niewielką ilość oleju, dusimy w nim czosnek i cebulę do zeszklenia. Dodajemy paprykę, majeranek, marchewki i kapustę – dusimy razem na średnim ogniu przez około 5 minut. Dodajemy kiełki, pieczarki i pomidory – duszenie przez kolejne 5 minut. Następnie wlewamy bulion, sok, sos sojowy i wino, dosypujemy koperek, paprykę i gotujemy przez następne 25 minut, aż wszystkie warzywa dostatecznie zmiękną. Doprawiamy do smaku.
Podajemy z kleksem jogurtu i małą kępką koperku na środku ;)
Smacznego!
źródło: sproutpeople.com

Hodowla kiełków fasoli adzuki w lnianym woreczku pt. 2

Parę dni temu pisałam Państwu o moich obawach związanych z uprawą fasolki. Na szczęście okazały się jak najbardziej bezpodstawne.

Adzuki rzeczywiście jest wybitnym długodystansowcem i dopiero po sześciu dniach zaczęła wyglądać, jak z obrazka na opakowaniu :)

Sądzę więc, że jeżeli w moim przegrzanym i suchym mieszkaniu hodowanie w woreczku kończy się pomyślnie, to wszędzie indziej uda się tak samo. Trzeba jedynie dostosować ilość „moczeń” kiełków do warunków panujących w mieszkaniu i oczywiście starać się pamiętać o wszystkich zapisanych w instrukcji wskazówkach.

Woreczek jest chyba jednym z lepszych sposobów hodowli dla osób z małym doświadczeniem. Wilgoć, którą nasiąka, rozprowadza się po kiełkach równomiernie, przez co mają wszystkie są tak samo nawodnione i rosną w tym samym czasie. W kiełkownicy miałam czasem problem z tym, że w pewnych miejscach robiły się suche, niewyrośnięte placki, tutaj nie ma takiej możliwości.

Podsumowując moje wrażenia z uprawy w lnianym woreczku: bardzo fajne doświadczenie, naprawdę nieskomplikowane zasady i wielki plus za ładny wygląd :)

Jeżeli mają Państwo jakieś dodatkowe pytania, zapraszam do pozostawiania ich w komentarzach na blogu lub naszym facebookowym fanpage’u.

Pozdrawiam serdecznie,

Relacja z hodowli w lnianym woreczku – fasola adzuki, pt. 1

Witam serdecznie,

w dzisiejszym poście chciałabym pokrótce opisać, jak idzie mi hodowanie kiełków fasoli adzuki w lnianym woreczku.

Uprawę rozpoczęłam tradycyjnie od namaczania w szklance. Na dowód mam zdjęcie :) Standardowo maluchy spędziły w w niej około 12 godzin. Dalej postępowałam zgodnie z instrukcją dodaną do woreczka.

Obawiam się jednak, że moje mieszkanie jest zbyt przegrzane (ogrzewanie miejskie, brak termostatu) i „suche”, żeby zapewnić nasionom optymalne warunki do rośnięcia. Staram się więc przelewać je wodą trochę częściej i co kilka godzin sprawdzać, czy nie obeschły. Mam nadzieję, że mimo wszystko uda im się odpowiednio dojrzeć. Zamieszczam też zdjęcie mojej lnianej sakiewki i od razu muszę dodać, że wisi ona na krześle jedynie dlatego, że suszarka do naczyń, na której ją trzymam, jest dużo mniej estetyczna :)

Trochę martwi mnie fakt, że dopiero w trzecim dniu hodowli nasiona tak naprawdę zaczęły kiełkować, tzn. popękały im skorupki i widać nieśmiało wyglądające pędy. Na opakowaniu fasoli napisane było, że wzrost może trwać do 6 dni i liczę na to, że do tego czasu będzie wyglądać trochę porządniej.

Za jakiś czas napiszę, co ostatecznie z tego wyszło i przekażę wyciągnięte wnioski.

Pozdrawiam serdecznie oraz zachęcam do udzielania rad i dzielenia się własnymi doświadczeniami w tej dziedzinie :)

PS: Naszło mnie, żeby sprawdzić, jak smakują na chwilę obecną i muszę przyznać, że bardzo dobrze :) Są chrupiące i delikatne, więc zamierzam je zjeść, nawet jeśli nie wyrosną super duże.