Archiwa tagu: kiełki lucerny

Roszponka – garść przepisów

Dziś postanowiłam przybliżyć Wam roszponkę.  Moja przygoda z tą sałatą zaczęła się od przypadkowego spotkania w sklepie. Ciąg myślowy był prosty: roszponka, bajka, nie znam, poznam, kupuję. I tak oto wróciłam do domu z rośliną o której smaku nie miałam zielonego, nomen omen, pojęcia. A z doświadczenia wiem, że z sałatami jest różnie i jedne można zjeść w całości na raz, a inne to ledwie listek czy dwa i już jest dość. Roszponki okazało się, kupiłam za mało.

 

Sałatka z roszponki

Roszponkę umyć ale rozdzielać tylko większe pęki.

Uprażyć słonecznik na suchej patelni z odrobiną soli

skropić cytryną

 

I oto była pierwsza roszponkowa sałatka jaką jadłam

 

Jako, że ja jestem chaosem kulinarnym, wszystko robię „na oko” i jak mi w duszy zagra, to choć efekty smaczne najczęściej, to jednak pytanie mnie o przepis to zdecydowanie kiepski pomysł. Wszystko „na oko”, „na czuja” czyli pełna improwizacja. Tak mi chyba wszystko najlepiej wychodzi. Stąd też wolę wyszukiwać fajne przepisy i kopiować niż sama ubierać swoje wyczyny w parametry godne przepisu. Tak wiec poniżej kilka roszponkowych przepisów, które uznałam za smakowite.

 

Autorka bloga „Niebo w gębie” umieściła taki oto przepis:

Bardzo prosta sałatka
trochę rukoli

trochę roszponki

dwie kromki chleba pokrojone w kostkę i podsmażone na czosnkowym oleju

trochę tartego parmezanu

sos vinegret

 

Jak mniemam autorka przepisu jest również autorką zdjecia. Jakby nie było to kolejna prosta sałatka którą można zrobić szybko, a która godna jest polecenia.

 

Na ugotujto.pl znalazłam kolejny ciekawy przepis. Nie tylko z roszponką ale i kiełkami lucerny. Choć ja bym zamieniła je na kiełki koniczyny.

Roszponka z ciemnymi winogronami

  • 2 pełne garści roszponki
  • 1 mała kiść ciemnych winogron
  • 1/2 szkl. kwaśnej śmietany
  • 50 g kiełków lucerny
  • 150 g półtłustego twarożku
  • szczypta pieprzu i słodkiej papryki.

Twarożek wymieszaj ze śmietaną, słodką papryką i pieprzem. Winogrona umyj, przekrój na połówki i wypestkuj. Roszponkę umyj, osusz i ułóż na półmisku. Na roszponce rozłóż kiełki lucerny. Twarożek wyłóż na środek półmiska, wokół niego poukładaj połówki winogron. Roszponka to sałata o malutkich listkach i lekko orzechowym smaku, sprzedawana w supermarketach, pakowana w pojemniczki.

Kolejna strona i kolejny przepis. na mojeprzepisy.info znalazłam coś bardziej pożywnego, bo jednak fasola zdecydowanie do sycących należy:

Fasola jaś z roszponką i pieczarkami

Składniki:

  • szklanka grubej fasola
  • 20 dag świeżych pieczarek
  • 4 ugotowane w łupinach ziemniaki
  • garść roszponki (lub kilka liści innej sałaty)
  • 4 łyżki oleju
  • łyżka sosu sojowego
  • łyżeczka posiekanego czosnku
  • sól
  • pieprz

Przygotowanie:
Fasolę namoczyć na noc w zimnej wodzie, ugotować w świeżej wodzie (posolić pod koniec gotowania), ostudzić. Pieczarki oczyścić, pokroić w plasterki. Podsmażyć je na połowie oleju, aż się zrumienią, oprószyć solą i pieprzem. Ziemniaki obrać, pokroić w plastry. Sałatę rozdrobnić, połączyć z resztą składników. Wymieszać olej, sos sojowy, czosnek, sól i pieprz. Sałatkę polać sosem.

 

Zwegowani.pl to też fantastyczne źródło inspiracji kulinarnych a tu znalazłam inny przepis.

Roszponka z cukinią i orzechami nerkowca

Składniki na roszponkę z cukinią i orzechami nerkowca:

  • 1 opakowanie sałaty roszponki,
  • 1 cukinia (można ją zastąpić ogórkiem),
  • 300 g orzechów nerkowca,
  • starty ser żółty (ilość według uznania),
  • sos vinegret.

Roszponkę przepłukujemy i wsypujemy do szerokiego i podłużnego naczynia (sałatkę układa się warstwowo). Cukinię kroimy w plasterki i układamy na roszponce. Następnie gnieciemy orzechy na mniejsze kawałki i posypujemy nimi cukinię.  Na koniec dodajemy na wierzch starty ser. Przygotowujemy sos vinegret i polewamy nim sałatkę.

 

Tak więc zanim doczekamy się kiełków roszponki polecam zaznajomić się z dorosłym warzywem, bo warto. Jest niezwykle smaczna, pożywna i daje spore pole do popisu. Niebawem więcej o niej i jej właściwościach, ale na dziś już kończę to pisanie.

 

Smacznego!

Dieta Dukana a kiełki

Dieta Dukana stała się ostatnio bardzo modna. Dookoła co chwila spotykam kogoś kto się odchudza w oparciu o tę koncepcję, ale co za tym idzie, pojawiły się pytania o to, czy można jeść kiełki stosując tę dietę.

Naokoło diety Dukana narosło pełno mitów i legend i generalnie w kwestii kiełków też zdania są podzielone. Generalnie ten rodzaj diety nazywa się też dietą proteinową/białkową, zaś upraszczając kompletnie to po prostu dieta eliminująca węglowodany z talerzy.  Czy słusznie czy nie pominę, bo moje osobiste zdanie na temat diety nie ma tu znaczenia, ale patrząc na ogólne jej założenia warto zauważyć:

Pierwsza faza jest bardzo restrykcyjna, ale potem warzywa wracają na talerze;

Kiełki to głównie woda i ogrom wartości odżywczych;

Przy diecie dukana spada nam spożycie węglowodanów, w tym również i zbóż (w sensie kasz i zdrowych  kombinacji a nie białych zapychaczy czy innych mącznych kluch) zatem zaczyna brakować bardzo istotnego czynnika (którego zresztą zazwyczaj brakuje, ale to inna historia) zaś kiełki stanowią element pośredni między ogromem wartości ziarna a lepsza przyswajalnością warzywa.

I generalnie drążąc temat spotkałam 3 wersje w tej kwestii:

Po pierwsze spotkałam sie z całkowitym odrzuceniem kiełków ale od razu zaznaczę, ze były to nieliczne głosy;

Po drugie spotkałam się z założeniem, że kiełki są w pełni usprawiedliwione i kompletnie się nadają i to były głosy liczniejsze od przeciwników ale nadal nieliczne;

A po trzecie, rozpoczęła się dyskusja w której uznano, że kiełki warzyw dozwolonych w diecie są nie tylko dozwolone ale i wskazane. Właśnie przez wzgląd na ogrom składników odżywczych, doskonałą przyswajalność i zgodnosć z zaleceniami.

Ogólnie dozwolone są na pewno: kiełki lucerny, brokuła, rzodkiewki, rzeżuchy, koniczyny, kozieradki, cebuli, kapusty białej i czerwonej, pora.

Tak wiec smacznego, skutecznego i zdrowego zrzucania kilogramów życzę.

Sklep

No to tylko krótkie info

Jako, że środa jest, to podmiana kiełków w promocji. Tak wiec, w najbliższym tygodniu taniej można kupić kiełki rzodkiewki, lucerny i koniczyny. Ale oferta dla fanów, bo przeceniłam duże opakowania. Choć z drugiej strony jak widzę tempo znikania kiełków w moim domu…

p.s. jak macie jakiegoś królika w domu czy inszą świnkę morską to pamiętajcie by zwierzaka poczęstować :)

Piątkowa gaść przepisów

I znów piątek…

Normalnie czas pędzi tak, ze nie nadążam ostatnio…

No ale w kwestii przepisów dziś kilka prostych pomysłów na drobne przekąski. Dodam, że pomysły nie moje, ale fajne i warte spróbowania.

Na Ugotuj.to.pl znalazłam przepis Kenny Sony-Sulowskiej:

Ruloniki z żółtego sera z kiełkami – składniki
  • 200 g sera salami pokrojonego w plasterki
  • serek jogurtowy Ostrowia
  • 2-3 paczki różnych kiełków
  • szczypiorek
  • sól czosnkowa
  • świeżo zmielony pieprz
Szczypiorek umyć, dokładnie osuszyć. Plasterki sera salami posmarować na środku serkiem ostrowia. Lekko oprószyć solą czosnkową i pieprzem. Posypać dowolnymi kiełkami, zwinąć w ruloniki zawiązać je szczypiorkiem
Ruloniki z żółtego sera z kiełkami – sposób przygotowania
Niby banał, ale jakże prosty i jakże smakowity.

Inny banał polecany przez Beę na jej blogu www.beawkuchni.com to

Do naturalnego jogurtu (u mnie owczy) dodajemy nieco miodu (do smaku) oraz 2 łyżki kiełków słonecznika. To ostatnio moje ulubione śniadanie :)

Prawda, ze proste? A przecież tak smaczne jak i szybkie i pożywne. Na słodko też kiełki pszenicy zdecydowanie pasują. Prawdopodobnie kiełki jęczmienia też, ale przyznam, że jeszcze nie próbowałam.

No i na koniec jeszcze jeden przepis który mnie ujął, niestety ze stronki czysto reklamowej dla miłośników (lub potencjalnych miłośników) Activii)

Składniki:
- serek tofu
- kiełki np. lucerny
- 1 sparzony por
- oliwa
- suszone pomidorki
- grubo mielony pieprz
- ciepła bułeczka

Sposób przygotowania:
Serek tofu owijamy sparzonym we wrzątku porem. Dzięki niemu uzyskamy powiew świeżości na obrzeżach serka. Taki pakuneczek wkładamy do piecyka na kilka minut. Musimy go obserwować żeby serek nam „nie uciekł”. Robimy sosik z oliwy, suszonych pomidorków i grubo mielonego pieprzu.
Gotowy serek podajemy z sosikiem, a do podjadki serwujemy kiełeczki i bułeczkę.

No ale opis mniej ukazuje obraz niż zdjęcie, zatem pozwolę sobie pożyczyć zaś oryginał jest tu.

SMACZNEGO

Kiełki na jesień

Co prawda kojarzone są wybitnie z wiosną, jednak z ich dobrodziejstw możemy korzystać całorocznie. A co jak co, jesienne przeziębienia i katary wielu dają się we znaki. Kiełki nie tylko odżywiają organizm ale też wzmacniają odporność, działają przeciwzapalnie czy zmniejszają obrzęki. Tak więc warto przyjaźnić sie z nimi cały rok, zaś na okres przeziębień wybitnie polecam:

Burak - doskonały na jesienne nastroje. Wysoka zawartość żelaza, witaminy C oraz kwasu foliowego zdecydowanie poprawiają nastrój.

Cebula – pomijając szereg wspaniałych właściwości w okresie jesiennym zdecydowanie najbardziej nas interesuje jej działanie bakteriobójcze.

Gorczyca – w kwestii jesiennej to zdecydowanie stanowi wspaniałe wsparcie dla reumatyków. Jeśli wilgotność uprzykrza życie to kiełki gorczycy mogą zdecydowanie to życie umilić.

Kapusta biała i czerwona – zazwyczaj w opisach je rozdzielam, ale nie tym razem. obie po prostu zdecydowanie wzmacniają system odpornościowy oraz układ nerwowy, zatem tak na katary jak i jesienną depresją w sam raz.

Koniczyna – kto czytał o niej w tygodniu koniczyny to wie, że nie tylko wzmacnia system odpornościowy i poprawia nastroje, ale również działa wykrztuśnie,  łagodzi podrażnienia górnych dróg oddechowych i jest niezastąpiona nie tylko przy alergiach, ale też przy wszelkich chorobach górnych dróg oddechowych właśnie.

Lucerna – bomba witaminowa.  Wzmacnia organizm na wielu frontach. Pomocna przy ogólnym wzmocnieniu odporności i obok gorczycy zdecydowanie przyjazna reumatykom.

Rzodkiewka – ostrzejsza od koniczyny ale też dzielnie radzi sobie z chorobami górnych dróg oddechowych. doskonała przy alergiach, katarach, kłopotach z zatokami. Na jesień jak znalazł.

Słonecznik - kolejna bomba witaminowa, choć jesiennie to głównie witamina D nas wspiera

Soja – to następny sposób na jesienne humorki

Wiesiołek – kolejny sposób na depresje. Zresztą nie tylko, bowiem ogrom składników odżywczych ogólnie wzmacnia organizm

Zatem powyżej wybitnie polecane na jesień kiełki, a jak klikniecie w nazwę to od razu przeniesie Was do sklepu :)

Witaminy w kiełkach – witamina K

Witamina K – po raz pierwszy wyodrębniona została z lucerny. Zdecydowanie istotna, choć teoretycznie nie powinno być kłopotów z jej ilością, bowiem wytwarzana jest przez florę bakteryjną jelit. Podobnie jednak jak z witaminami z grupy B i tutaj istnieje współcześnie wiele czynników zdecydowanie wpływających na zmniejszenie jej ilości.  Należą do nich: alkohol, środowisko zasadowe, światło, promieniowanie jonzujące,  mrożenie, aspiryna, antybiotyki.  Osoby leczone antybiotykami lub w podeszłym wieku często mają niedobory tej witaminy przez wzgląd na nieprawidłowa pracę jelit i zubożoną florę bakteryjną. Podobnie w przypadku dzieci, u których organizm wciaz rośnie i się kształtuje.

Zatem choć witaminy tej mamy pod dostatkiem, to jednak możemy ją łatwo utracić. Warto o tym pamiętać, że choć zdrowy organizm sam ją wytwarza, to zbyt często sami do choroby nasze organizmy doprowadzamy.

O odpowiednią ilość witaminy K zadbamy przy pomocy jogurtów czy kefirów, bowiem one pobudzają organizm do wytwarzania witaminy K. Odpowiednia flora bakteryjna tych produktów działa korzystnie na pracę bakterii jelitowych, jednak trzeba pamiętać, że im bardziej przetworzony produkt, tym mniej korzyści za sobą niesie.  Zatem jeśli jogurt czy kefir, to naturalny.

Co do kiełków: jak już wspomniałam lucerna. Ale w roślinach w ogóle jest spora zawartość tej witaminy. Kiełki brokuła, lucerny, koniczyny, rzeżuchy to wyśmienite ich źródło a przecież znaleźć je można i w wielu innych. Jednym z cenniejszych są kiełki kapusty, zarówno białej jak i czerwonej.  Ale co najważniejsze – kiełki zjadamy głównie na surowo, a to jest doskonały sposób by możliwie najwięcej skorzystać z ich dobrodziejstwa.

Na polepszenie wchłaniania wpływa witamina H.

Linki do wymienionych we wpisie nasion:

nasiona na kiełki brokuła

nasiona na kiełki kapusty czerwonej

nasiona na kiełki koniczyny

nasiona na kiełki lucerny

nasiona na kiełki rzeżuchy

Witaminy w kiełkach – Witamina B9/B11

Witamina B9/B11 (kwas foliowy) – bardzo ważna witamina i wie o tym każda mama. Niestety o jej wadze to chyba tylko przez okres ciąży się pamięta, a przecież od niej zależy między innymi nasz nastrój. Niedobory kwasu foliowego powodują między innymi tak powszechną we współczesnym świecie depresję, zaburzenia koncentracji czy poczucie niepokoju.

Zapotrzebowanie na kwas foliowy wzrasta wraz z wiekiem. Jak dzieci do 4 roku życia potrzebują 150 μg, od 4 do 8 roku życia 200, od 9 do 13 roku życia 300 tak dorośli potrzebuję już 400 μg na dzień. U ciężarnych zapotrzebowanie wzrasta do 600 μg na dzień, szczególnie w pierwszym trymestrze, zaś mamy karmiące mają zapotrzebowanie na 500 μg dziennie.

Przeglądając informacje o zawartościach kwasu foliowego najczęściej wskazuje się kiełki pszenicy jako główne ich źródło (350 μg w 100 g produktu jadalnego) jednak zdecydowanie można wskazać zdecydowanie lepsze źródła.

Kiełki fasoli adzuki 622 μg

Kiełki ciecierzycy 557 μg

Dalej warto zaprzyjaźnić się z kiełkami słonecznika, buraka czy lucerny.

Na polepszenie wchłaniania wpływają: kompleks witamin B, kwas para-aminobenzoesowy (PABA), witamina B12, witamina C

I na koniec jeszcze jedna uwaga – w przypadku kiełków które jemy na surowo najczęściej kwestia ta nie występuje, ale w przypadku innego pokarmu warto pamiętać, że to witamina która bardzo dobrze się rozpuszcza i nawet 90% zawartości może przeniknąć do wody podczas procesu gotowania.

Witaminy w kiełkach – Witamina B5

Witamina B5 (kwas pantotenowy) – nazywana kwasem pantotenowym w rzeczywistości jest mieszaniną różnych związków w którym ów kwas jest częścią składową. Jest bardzo popularna i wszechobecna (na co sama nazwa już wskazuje – „pan” oznacza wszech). Podobnie jednak jak z poprzednimi witaminami z grupy B, większym problemem są zagrożenia dla jej zniszczenia w organizmie nic sam niedobór z racji nieodpowiednich jej ilości. Zatem ograniczenie używek zdecydowanie lepiej wpłynie na organizm niż zwiększanie spożycia danego produktu.

W przypadku kiełków znaleźć ja można w: lucernie, brokułach, adzuki, mung, kapuście, koniczynie, kozieradce, pszenicy, soczewicy.

Na polepszenie wchłaniania wpływają: kompleks witamin B oraz kwas para-aminobenzoesowy

Sposób żywienia a kiełki

Wczoraj spotkałam się z ciekawym pytaniem – czy kiełki można jeść cały rok, bo według zaleceń makrobiotycznych powinny być jadane tylko wiosną. To pytanie zainspirowało mnie to napisania postu o dietach ogólnie.  Może później napiszę szczegółowo, ale to jak się zapytania w komentarzach pojawią, to będę wiedziała, które diety interesują Was, bo przecież nie dla siebie piszę :)

Diety odchudzające - jest ich wiele i często mają kompletnie sprzeczne założenia. To co jest dopuszczalne w jednej diecie w drugiej jest niewybaczalnym błędem, zatem tutaj, trzeba by było indywidualnie, ale pokuszę się o jedna opinię: Kiełki, jako produkt niskokaloryczny (wszystkie), wysokobiałkowy (głównie kiełki roślin strączkowych), bogaty w wiele składników odżywczych są doskonałym uzupełnieniem diety. Oczywiście, nie najemy się nimi, ale zdecydowanie odżywimy organizm a to bardzo ważny aspekt, niestety często pomijany. Jeśli chudniemy zdrowo (to znaczy jesteśmy odżywieni) czujemy się dobrze,  mamy doskonałą kondycję skóry, włosów i paznokci a co za tym idzie, efekt jo-jo, którego tak wiele osób się obawia, jest zdecydowanie dalej od nas, niż gdy naszej skórze brakuje budulca.

Zatem dla odchudzających się zdecydowanie TAK na kiełki

Dieta wegetariańska i wegańska – tutaj nie trzeba chyba wiele pisać, wszak to wegetarianie właśnie rozpowszechnili kiełki na gruncie Europy. Co prawda nie oni przywieźli ten doskonały wynalazek (zrobił to James Cook, stosując je jako suplement przeciw szkorbutowi pośród swoich marynarzy) ale zdecydowanie to właśnie wegetarianie zaczęli powszechnie spożywać ten dar natury.  Wegetarianom się często zarzuca braki w żywieniu (niesłusznie zresztą, ale to na inny wpis historia) zatem dla wszystkich nadwrażliwych polecamy:

-kiełki lucerny -  wapń żelazo magnez;

-kiełki brokuła – omega 3, żelazo, selen – więc to co cenne w rybach;

-kiełki buraka – żelazo, witamina C i kobalt – zatem przeciwdziałanie anemii

-kiełki strączkowych – wysokogatunkowe białko

i generalnie tak można pisać i pisać ale nie o tym ten wpis jest. Wegetarianie i weganie dobrze znają wartość kiełków, a jeśli nie znają to służę radą i pomocą :)

Diety alergików – tu jest kwestia indywidualna, bowiem osoba z alergią na cebulę będzie miała również alergię na kiełki cebuli. Jednak odżywienie i oczyszczenie organizmu jest bardzo ważne przy kłopotach alergicznych zatem, jeśli tylko nie ma alergii na daną roślinę to polecam kiełki: cebuli, lucerny i nade wszystko koniczyny.

koniczyna jest ważna o tyle, że poza oczyszczaniem organizmu również ma działanie wykrztuśne i łagodzi kłopoty z drogami oddechowymi a przecież astma często ma swój rodowód właśnie w alergiach wziewnych (głównie dotyczy osób z alergią na pyłki brzozy)

Diety makrobiotyczne oraz pięciu przemian – nie bez przyczyny te dwie drogi połączyłam w jedną: co prawda dziś są to dwa kierunki, jednak początki makrobiotyki sięgają właśnie tradycji pięciu przemian. Więcej na ten temat jeśli będzie potrzeba. Makrobiotyka zaleca głównie ziarna i bardzo słusznie, wszak to być powinno 60% + naszej diety nawet wedle tzw. piramidy żywienia.  Założenie iż w zbożu jest wszystko czego roślina potrzebuje jest słuszne, jednak dopiero w procesie kiełkowania substancje zapasowe zostają aktywowane i przekształcają się w najwartościowsze dla nas formy.

Nieliczni żywią się ściśle według zaleceń Goergsa Oshawy a skoro dopuszczają więcej składników odżywczych (i nie tylko odżywczych ;) ) to zdecydowanie uzupełnienie tej diety o kiełki jest wszech miar korzystne i to nie tylko w naturalnym dla tej diety okresie wiosennym (wszak wtedy naturalnie zboża kiełkują) ale i poza tym czasem, jednak kierując się zaleceniami diety makrobiotycznej warto zimą posiłkować się kiełkami lucerny czy fasoli mung, bowiem przygotowane na ciepło nie wychładzają organizmu.

Podobnie rzecz się ma w przypadku pięciu przemian,  choć tutaj wypadałoby rozpisać jeszcze szczegółowo jakie kiełki do którego żywiołu przypisać, jednak głównie będą to drzewo i woda, choć w niektórych przypadkach również metal. Jednak to jest aspekt bardziej w temacie leczenia według pięciu przemian a nie żywienia. Choć jeśli ktoś się interesuje tą dietą, najpewniej już wie o czym piszę i wie jak bardzo jest to powiązane.

Dieta ciężarnych – zdecydowanie wielkie tak na kiełki, choć jest jedno „ale”. Ciąża to czas gdy reakcje alergiczne są najczęściej silniejsze, zatem trzeba unikać kiełków na które mamy uczulenie. Poza tym, zdecydowane tak bowiem najczęstsze kłopoty ciężarnych (anemia, cukrzyca ciążowa, niedobory kwasu foliowego) bardzo łatwo, zdrowo i tanio można wyregulować dzięki kiełkom buraka, cebuli czy lucerny. Dodatkowo, w przypadku mamy alergicznej kiełki koniczyny (o ile ona sama nie uczula) są zdecydowaną ulgą przy przykrych objawach.

Dieta mamy karmiącej – i znowu wielkie tak. Aspekt alergii traktujemy jak wyżej, ale dodając do tego czynnik potencjalnej alergii dziecka. Dla osób, które nie miały oseska może się wydawać, że dieta mamy karmiącej nie jest trudna, ot wystarczy by była urozmaicona, ale niestety nie jest tak lekko. Wszystko co mama zje jest w mleku a to powoduje, że mama ma jeść zdrowo, bez przypraw, bez produktów alergizujących (szczególnie gdy w rodzinie są alergie), bez nabiału,  bez strączków, bez produktów smażonych i w ogóle tych „bez” mnożyć można w nieskończoność. Pierwsze trzy miesiące na marchewce, ryżu i jabłkach, ale też tylko gotowanych lub pieczonych. Można, dziecku niczego nie zabraknie, ale tutaj zdecydowanie z pomocą przychodzą kiełki.

Mama chce by dziecko miało wszystko co potrzebne, chce też sama dobrze wyglądać,  chciałaby też przesypiać noce i najlepiej nie spotkać się z kolką (ząbkowania nie da się pominąć ;)  ) tak więc zalecenia żywieniowe, szczególnie w pierwszym półroczu są dość rygorystyczne ale kiełki przychodzą na ratunek.  Zatem ciężarne niech odpuszczą sobie kiełki pikantne w smaku, przynajmniej na początku (tj z 4-6 miesięcy) zaś alergiczne niech zrezygnują z tych które uczulają zaś cała reszta to doskonały suplement diety dla zdrowia zarówno matki jak i dziecka.

No i wyszedł mi strasznie długi post, ale prawda taka, że o każdej z diet bym mogła godzinami pisać… szczególnie dla mam czy wegetarian, ale prawda taka, ze niezależnie od uznawanej diety (no może z wyjątkiem ideologicznych które po prostu nie uznają kiełków i już) kiełki są doskonałym dodatkiem tak zdrowotnym jak smakowym.

A teraz czekam na sugestie, który temat bardziej rozwinąć.