Archiwa tagu: kiełki soi

Ryba w kiełkach – przepisy

Witam serdecznie,

w dzisiejszym wpisie chciałabym przedstawić państwu garść receptur na ryby podawane z naszymi ulubionymi kiełkami. Jak zwykle są to przepisy raczej proste i szybkie w przygotowaniu. Mam nadzieję, że zachęcą wszystkich mięsożerców do przełamania swojej diety – doskonale bowiem wiadomo, jak zbawiennie na zdrowie wpływa jedzenie ryb :) Zapraszam do lektury!

 

1. Dorsz z kiełkami soi

SKŁADNIKI

  • 50 dag filetów z dorsza,
  • biała część pora,
  • 10 dag kiełków soi,
  • marchew,
  • łyżeczka mąki ziemniaczanej,
  • 2 łyżki oleju,
  • 4 łyżki jasnego sosu sojowego (marynata),
  • 2 łyżki czystej wódki,
  • 2 łyżki sosu paprykowego,
  • 2 łyżki octu z białego wina,
  • 3 łyżki brązowego cukru.

ETAPY PRZYGOTOWANIA

Mieszamy wszystkie składniki marynaty. Płuczemy i suszymy filety, potem kroimy je w paseczki o szerokości 1 cm, wkładamy do marynaty, odstawiamy na godzinę, następnie wyjmujemy i osączamy. Marchew obieramy, kroimy w słupki, dokładnie myjemy pora i kroimy go w plasterki.

W woku rozgrzewamy łyżkę oleju, wkładamy warzywa, podsmażamy, mieszamy i przy tym rozsuwamy na boki. Wlewamy drugą łyżkę oleju, porcjami wkładamy do woka rybę i smażymy, aż się zetnie, usmażoną rozgarniamy na boki. Na koniec podsmażamy kiełki, po czym wlewamy do woka mąkę ziemniaczaną rozprowadzoną łyżką wody i marynatą.

Mieszamy delikatnie z rybą i warzywami. Podgrzewamy, cały czas mieszając, aż sos zgęstnieje. Podajemy z ryżem ugotowanym na sypko.

źródło: gotowanie.onet.pl

2. Ryba w sosie z sera feta i z kiełkami brokuła
SKŁADNIKI
  • 2 – 3 filety z ryb (u mnie mintaj),
  • 250 g pokruszonej fety,
  • 1 ząbek czosnku,
  • 1 szklanka mleka (u mnie sojowe),
  • 1 łyżeczka musztardy dijon,
  • 1 łyżka mąki z ciecierzycy,
  • kiełki brokuła,
  • pieprz, czosnek granulowany,
  • ugotowane na parze brokuły do podania.

Rybę natrzeć granulowanym czosnkiem i usmażyć na patelni. W czasie smażenia przygotować sos, mieszając w garnuszku musztardę z mlekiem oraz rozgniecionym ząbkiem czosnku, podgrzewając na małym ogniu i dodając fetę. Gdy feta się rozpuści zagęścić sos mąką i doprawić pieprzem do smaku. Usmażoną rybę wyłożyć na talerz, polać sosem i posypać kiełkami. Podawać z różyczkami brokuła.

źródło: przepisy.net
Pozdrawiam serdecznie, życzę smacznego i oczywiście udanych wakacji!

 

Kiełkowe przekąski

W dzisiejszym wpisie zaproponuję Państwu dwa niezwykle ciekawe przepisy na kiełkowe ‚coś na ząb’. Są to idealne mieszanki dla miłośników słonych przekąsek, który chcieliby porzucić zgubny nałóg jedzenia czipsów czy solonych orzeszków. Receptury są do siebie dosyć podobne, ale istotną zmianą jest straszna ostrrrość jednej z nich. Ilości składników są dość przemysłowe, ale oczywiście można dodać wszystkiego odpowiednio mniej :) Zapraszam do lektury, próbowania i komentowania!

Ziołowa mieszanka kiełków i orzeszków:
- kilogram ulubionych kiełków – najlepiej uwzględnić zarówno te duże i chupiące (typu: fasola mung, soja czy adzuki), jak i te mniejsze (rzodkiewka, kozieradka, koniczyna itp),
- suszone oregano, tymianek i bazylia (po łyżeczce),
- sól, pieprz, rozmaryn, suszony czosnek (także po łyżeczce),
- łyżka oliwy lub oleju Carotino.

Przygotowanie: Po prostu wszystko ze sobą wymieszać :)

Mieszanka „San Franscisco” (czyli ta ostra:)):
- kilogram ulubionych kiełków (sytuacja taka sama jak w przepisie powyżej),
- suszony czosnek, tymianek, sól, pieprz, pieprz cayenne (jedna łyżeczka),
- opcjonalnie łyżeczka cukru,
- ulubiony ostry sos,
- łyżka oliwy lub oleju carotino.

Przygotowanie: Wszystko ze sobą wymieszać, w razie potrzeby dodać dodatkową porcję ostrych przypraw.

źródło: sproutpeople.com

Pozdrawiam serdecznie i życzę wytrzymałości na mrozy :))))

Garść nowych przepisów z kiełkami w roli głównej

Dzisiaj zamieszczam trzy fajne, podpatrzone w internecie kiełkowe receptury. Może skusicie się na ugotowanie chociaż jednej z nich :)

Omlet z kiełkami

Składniki na 4 małe porcje:
Na nadzienie:

  • 2 łodygi pora
  • 50 g kiełków soi
  • 1 łyżka oleju z orzeszków ziemnych
  • 100 ml warzywnego rosołu
  • 2 łyżki sosu sojowego
  • 1 łyżeczka mąki kukurydzianej
  • pieprz

Na ciasto:

  • 8 jajek
  • 2 łyżki wody mineralnej
  • 1 łyżeczka sosu sojowego
  • masło do smażenia

Sposób przyrządzania:
1.Przygotować pory, pokroić na cienkie pasemka. Ułożyć na sitku i wypłukać, odsączyć.
2.Kiełki soi włożyć do gotującej się wody, krótko pogotować. (Można użyć kiełków fasoli mung – plus jest taki, że nie trzeba ich gotować. Omlety wyjdą bardziej chrupiące).
3.Olej rozgrzać na dużej patelni. Dodać pokrojony por. Krótko poddusić, stale mieszając.
4.Odsączyć kiełki soi, dodać do pora. Krótko poddusić wszystko razem.
5.Rosół i sos sojowy wymieszać z mąką kukurydzianą
6.Dodać do warzyw tak, by powstał gęsty sos. Przyprawić pieprzem.
7.Jajka na ciasto wymieszać z wodą mineralną i sosem sojowym, przyprawić pieprzem.
8.Na dużej patelni rozgrzać trochę masła.
9.Na każdy omlet dawać na patelnię 1/4 masy jajecznej Zostawić na średnim ogniu na 1-2 min, by omlet się ściął. Omlety mają pozostać wilgotne.
10.Na omlecie rozsmarować nadzienie. Omlet złożyć za pomocą łyżki i ostrożnie zsunąć na uprzednio rozgrzany talerz.

źródło: www.mojeprzepisy.info

Chrupiąca sałatka z kiełkami

Składniki
2 garści kiełków lucerny i brokułów (albo kozieradki)
2 garści kiełków fasoli mung
2 garści kiełków słonecznika
mieszanka jadalnych kwiatów
pęczek mięty
2 małe cukinie
2 główki radicchio Treviso lub czerwonej cykorii
pęczek młodej marchewki
1 fenkuł
1 pęczek rzodkiewek
1 mały seler naciowy

Na sos
2 łyżki (30 ml) musztardy Dijon
4 łyżki (60 ml) creme fraiche
1-2 łyżki (15-30 ml) oliwy
2-3 łyżki octu ziołowego lub z białego wina
sól i pieprz

Przygotowanie
Oderwać listki mięty z łodyżek. Odkroić ogonki, cukinie przekroić wzdłuż na pół i pokroić wzdłuż na cienkie plasterki. Cykorie przekroić wzdłuż na pół, a następnie pokroić na cienkie paski. Marchewkę pokroić wzdłuż na cienkie paski. Fenkuł przekroić na pół i pokroić na cienkie plasterki. Rzodkiewki pokroić na cienkie plasterki. Z selera naciowego usunąć zewnętrzne łodygi, odkroić końce, przekroić w poprzek na pół i pokroić łodygi wzdłuż na cienkie plasterki. W dużej misce zmieszać kiełki, kwiaty, miętę, cukinię, cykorię, marchewkę, fenkuł, rzodkiewki i seler naciowy. Zmieszać składniki sosu i polać sałatkę. Wymieszać wszystko razem.

źródło: kuchnia.tv

Na koniec coś mięsnego:

Wołowina w sosie z kiełkami cieciorki

składniki:

  1. pół kilograma wołowiny bez kości
  2. filiżanka kiełków cieciorki
  3. łyżka przecieru pomidorowego
  4. łyżeczka harissy
  5. filiżanka kiełków z soczewicy

Wołowinę kroimy w paski, wrzucamy na  rozgrzany olej i smażymy. Po chwili dodajemy przecier i harissę. Mieszamy, podsmażamy. Dodajemy niewielką ilość wody i dusimy przez 30-40 minut (możliwe, że będzie konieczne ponowne podlanie wodą, by sos zupełnie nie odparował!). Wrzucamy opłukane kiełki cieciorki i dusimy przez kolejny kwadrans.

Gotowe danie wykładamy na talerz i dekorujemy kiełkami soczewicy.

Źródło: muslimainparis.blogspot.com

Smacznego!

Piątkowa garść przepisów

Naszła mnie ochota na naleśniki. Ale ja nie lubię naleśników na słodko, wolę na słono i na ostro. Choć czasem na słodko tez lubię, tale tak po mojemu: żadnych dżemów czy nutelli. Pognieciony banan, pomarańcze kiwi a latem jeszcze lody. No ale dziś na ostro i z kiełkami.

Przepisy oczywiście wyszukane w necie, bo ja jak gotuję to chaos w kuchni panuje i tylko ja wiem (choć nie zawsze) co wrzuciłam do garnka. Proporcje nie istnieją a przyprawy żyją własnym życiem, tak wiec nijak w przepis swych działań nie umiem zmienić. Zaznaczę tylko, że uwielbiam w naleśnikach żółty ser, oliwki i kiełki rzodkiewki. Reszta to już jak najdzie ochota.

 

Na blogu Kuchenne Fantazje znalazłam taki oto przepis:

Razowe naleśniki z soczewicą i kiełkami

ciasto:
2 szklanki mleka ryżowego (może być inne)
2 łyżki mąki ziemniaczanej
1/2 szklanki mąki kukurydzianej
1,25 szklanki mąki pszennej razowej
łyżka oliwy
szczypta soli

Wymieszać wszystkie składniki. Odstawić na około pół godziny. Następnie usmażyć na mocno rozgrzanej patelni (bez tłuszczu). Wyszły 4 duże, dość grube naleśniki.

farsz:
szklanka ugotowanej czerwonej soczewicy
płaska łyżeczka curry
mała czerwona cebula
kiełki (np. brokuła)

Na każdym naleśniku rozsmarować soczewicę wymieszaną z curry. Na tym położyć posiekaną cebulę i kiełki. Zwinąć.

 

Jak dla mnie bardzo smakowity choć warto zaznaczyć, że czerwona soczewica to nic innego jak obłuskana soczewica brązowa. Tak wiec jeśli chcemy zdrowiej to brązową polecam, ale czerwona ma niewątpliwe atuty wizualne.

Vegelicious na stronie przepisy.net oraz na swoim blogu umieściła naprawdę ciekawy przepis naleśnikowy.  Co prawda naleśnik standardowy a i farsz szpinakowy nie każdego zachwyci, jednak wraz z sosem orzechowym całość stanowi naprawdę interesującą mieszankę:

Ulubiony sos orzechowy Vegelicious i naleśniki ze szpinakiem i kiełkami

Składniki:

  • 4 łyżki masła orzechowego
  • 2 łyżki melasy
  • szczypta chilli
  • pół łyżeczki sproszkowanego czosnku
  • odrobina soli
  • kilka łyżek wody

W niedużej misce umieszczamy masło orzechowe, melasę, sól, chilli i czosnek. Dolewamy po łyżce wody cały czas mieszając, aż uzyskamy zadowalającą nas konsystencję, nie za rzadką, nie za gęstą.

Sos można przechowywać nawet do kilku dni w lodówce.

Jak już mamy gotowy sos czas na konkretne danie, czyli naleśniki ze szpinakiem i kiełkami fasoli mung.

Składniki:

  • 2 szkl. mąki pszennej
  • 1 szkl. mąki owsianej
  • szczypta soli
  • łyżka oleju
  • woda gazowana
  • 2 łyżki oliwy z oliwek
  • opakowanie szpinaku mrożonego (liście)
  • pół puszki kiełków fasoli mung (lub kiełków soi)
  • 2 ząbki czosnku
  • sól, pieprz
  • 3 łyżki soku z cytryny

Szpinak rozmrażamy i dusimy z oliwą z oliwek na patelni. Dodajemy przeciśnięty przez praskę czosnek, sok z cytryny i pół płaskiej łyżeczki soli. Gdy woda odparuje dodajemy kiełki, mieszamy, doprawiamy do smaku solą i pieprzem.

Łączymy razem mąkę, sól i łyżkę oleju. Następnie mieszając dolewamy wodę gazowaną aż powstałe ciasto naleśnikowe będzie miało lejącą konsystencję. Naleśniki smażymy na rozgrzanej patelni z odrobiną oleju. Przekładamy farszem szpinakowym i podajemy z sosem orzechowym i ulubionymi sałatkami i surówkami.

 

A jako, że ja uwielbiam wynalazki to na pewno przetestuję to zestawienie, tylko niech jakimś cudem nieco wolnego czasu mi się trafi.

 

Ogólnie naleśniki to zawsze ciekawa idea, mało kto ich nie lubi zaś farsz można zrobić w dowolnej konsystencji, smaku czy kolorze. Można je zapiec, można złożyć w trójkąt albo zwinąć w rulonik. Opcji naprawdę jest wiele a najfajniejsze jest to, że do środka możemy wrzucić wszystko co tylko nam odpowiada. I nawet jeśli przy wspólnym stole jest ktoś niechętny na przykład oliwkom, to nie ma kłopotu by zrobić wersje bezoliwkową, albo by zostawić kilka naleśników do posmarowania dżemem dla tych, którzy nie wyobrażają sobie naleśników na ostro.

 

Ech… zgłodniałam…

 

Smacznego!

Garść przepisów

W wolnej chwili postanowiłam poszukać inspiracji obiadowej i znalazłam kilka przepisów.  A jako, że te które mnie zainteresowały kompozycyjnie są z soi lub z kiełkami soi, to podzielę się a może i dla kogoś będą inspiracją. Wszystkie poniżej umieszczone przepisy pochodzą z pychotka.pl

 

SAŁATKA

Składniki:
20 dkg ugotowanej soi
20 dkg blanszowanych pokrojonych w plastry warzyw (marchew, seler, kalafior, brokuł, por…..)
4 łyżki dowolnego sosu na bazie majonezu
sól, pieprz do smaku

Sposób przyrządzenia:
W miseczce wymieszać wszystkie składniki sałatki. Przyprawić solą i pieprzem. Odstawić na około 1 godzinę w chłodne miejsce. Polecam.

 

KIEŁKI SOI NA OSTRO

Składniki:
½ szklanki kiełków sojowych
1 łyżka sosy sojowego
2 łyżki oleju sezamowego
½ łyżeczki mielonego chili
¼ łyżeczki soli
½ łyżeczki zgniecionego czosnku
½ łyżeczki nasion sezamu
1 szklanka wody posolonej do smaku

Sposób przyrządzenia:
W rondlu zalać kiełki soi posoloną wodą, doprowadzić do wrzenia, gotować 20 minut, odcedzić, poczekać aż obeschną. W misce wymieszać kiełki soi dodać pozostałe składniki, wymieszać. Podawać po kilku minutach. Można sałatkę uzupełnić zieleniną.

 

ZAPIEKANY KALAFIOR Z SOJĄ

Składniki:
• 1 kalafior
• pół szklanki nasion soi
• 50g żółtego sera
• 1/2 szkl. śmietany
• 2 jajka
• 1 łyżka masła
• koperek
• sól, cukier, pieprz do smaku

Sposób przyrządzenia:
Moczone dzień wcześniej w solonej wodzie, napęczniałe nasiona soi gotujemy do miękkości (nie rozgotować).
Kalafior oczyścić opłukać. Następnie włożyć do wrzącej osolonej wody z dodatkiem cukru, ugotować. Po ugotowaniu wyjąć podzielić na cząstki, ułożyć w naczyniu żaroodoprnym wysmarowanym wcześniej masłem, posypać ugotowaną soją, zalać wszystko  śmietaną wymieszaną z jajkiem  i pokrojonym koperkiem , na wierzchu posypać startym żółtym serem. Zapiec.

 

 

Tak więc smacznego

Kiełki na jesień

Co prawda kojarzone są wybitnie z wiosną, jednak z ich dobrodziejstw możemy korzystać całorocznie. A co jak co, jesienne przeziębienia i katary wielu dają się we znaki. Kiełki nie tylko odżywiają organizm ale też wzmacniają odporność, działają przeciwzapalnie czy zmniejszają obrzęki. Tak więc warto przyjaźnić sie z nimi cały rok, zaś na okres przeziębień wybitnie polecam:

Burak - doskonały na jesienne nastroje. Wysoka zawartość żelaza, witaminy C oraz kwasu foliowego zdecydowanie poprawiają nastrój.

Cebula – pomijając szereg wspaniałych właściwości w okresie jesiennym zdecydowanie najbardziej nas interesuje jej działanie bakteriobójcze.

Gorczyca – w kwestii jesiennej to zdecydowanie stanowi wspaniałe wsparcie dla reumatyków. Jeśli wilgotność uprzykrza życie to kiełki gorczycy mogą zdecydowanie to życie umilić.

Kapusta biała i czerwona – zazwyczaj w opisach je rozdzielam, ale nie tym razem. obie po prostu zdecydowanie wzmacniają system odpornościowy oraz układ nerwowy, zatem tak na katary jak i jesienną depresją w sam raz.

Koniczyna – kto czytał o niej w tygodniu koniczyny to wie, że nie tylko wzmacnia system odpornościowy i poprawia nastroje, ale również działa wykrztuśnie,  łagodzi podrażnienia górnych dróg oddechowych i jest niezastąpiona nie tylko przy alergiach, ale też przy wszelkich chorobach górnych dróg oddechowych właśnie.

Lucerna – bomba witaminowa.  Wzmacnia organizm na wielu frontach. Pomocna przy ogólnym wzmocnieniu odporności i obok gorczycy zdecydowanie przyjazna reumatykom.

Rzodkiewka – ostrzejsza od koniczyny ale też dzielnie radzi sobie z chorobami górnych dróg oddechowych. doskonała przy alergiach, katarach, kłopotach z zatokami. Na jesień jak znalazł.

Słonecznik - kolejna bomba witaminowa, choć jesiennie to głównie witamina D nas wspiera

Soja – to następny sposób na jesienne humorki

Wiesiołek – kolejny sposób na depresje. Zresztą nie tylko, bowiem ogrom składników odżywczych ogólnie wzmacnia organizm

Zatem powyżej wybitnie polecane na jesień kiełki, a jak klikniecie w nazwę to od razu przeniesie Was do sklepu :)

koniczyna łąkowa

Tak, to zielone na zdjęciu to koniczynka którą zjadłam osobiście. Wysiałam jej zdecydowanie za dużo niż trzeba a i tak pięknie wzrosła. Tę którą wysiałam w domu też mam na zdjęciach, ale o niej jutro, jak będę pisać o hodowli. Choć zaznaczę że byłą dość trudna, ale to z bardzo specyficznych powodów ;)

No, ale wracając do właściwości koniczyny:

Zawarte w niej fitohormony mają działanie estrogenne,  przeciwzapalne i antyandrogenne. Izoflawony łagodzą wiele objawów menopauzy w tym uderzenia gorąca, wahania nastrojów czy zaburzenia snu.  Dodatkowo wzmacniają układ sercowo-naczyniowy i ogólnie wzmacniają układ krążenia.  Dodatkowo zawiera też wiele kumestanów (czyli drugi z trzech fitohormonów) jednak w diecie człowieka nie ma to większego znaczenia. Istotne jest jednak, jeśli myślicie o dożywianiu swoich zwierząt.

Co jest istotne – kiełki soi, tak okrzyczane jako doskonałe źródło fitohormonów zawierają zdecydowanie więcej kumestanów właśnie niż izoflawonów, zatem dla naszego ludzkiego zdrowia kiełki koniczyny będą o wiele korzystniejsze.

Izoflawony zawarte w koniczynie łąkowej mają wiele innych korzystnych cech niż tylko te najbardziej wiadome związane z menopauzą. Między innymi wysoka zawartość lipoprotein zdecydowanie korzystnie wpływa na ilość „dobrego” cholesterolu we krwi. Zatem osoby mające na pieńku z cholesterolem właśnie zdecydowanie mogą się polubić z koniczyną i jej kiełkami.

Jakby tego było mało, spore ilości antyoksydantów zdecydowanie spowalniają procesy starzenia zatem nie tylko dla zdrowia ale i dla urody są to bardzo wartościowe kiełki.  Kondycja skóry jest zdecydowanie lepsza a i jej ukrwienie też sie poprawia. No i co istotne dla wielu osób – koniczyna leczy trądzik endogenny. Zatem dla urody to zdecydowanie doskonały sojusznik.

Kolejny wielki plus to profilaktyka depresji. Stabilizacja emocjonalna jest rzeczą niezwykle pożądaną współcześnie zaś kiełki koniczyny czerwonej (jej kwiaty również) zawierają wiele składników zdecydowanie wspomagających w tych właśnie aspektach. Zatem nie tylko wahania nastrojów przy menopauzie ale też napięcie przedmiesiączkowe czy depresja są wskazaniami by się z kiełkami koniczyny łąkowej zaprzyjaźnić.

Tak podsumowując, to te niezwykle delikatne w smaku zielone listki zawierają naprawdę sporą dawkę zdrowia i urody. Są skuteczne w profilaktyce osteoporozy, redukują objawy menopauzy, regulują okres, zmniejszają krwawienia miesięczne, chronią komórki przed starzeniem i degeneracją, regulują cholesterol, wzmacniają odporność, oczyszczają krew, limfę oraz skórę, chronią organizm przed wpływem szkodliwych substancji chemicznych, zmniejszają ryzyko zachorowań na nowotwory (w tym szczególnie raka szyjki macicy) zmniejszają ryzyko miażdżycy i chorób układu krwionośnego, poprawiają koncentracje i usprawniają pracę mózgu, obniżają ciśnienie krwi i podwyższają libido.

Przyznacie chyba, że to sporo jak na tak niewielkie roślinki ;)

Nasiona koniczyny:

http://www.kielki.net/nasiona-na-kielki-koniczyna-01kg/

http://www.kielki.net/nasiona-na-kielki-koniczyna-05kg/

Dodam tylko, że u mnie w domu znikają tak szybko, że małe opakowania są nieopłacalne w zakupie ;)

Witaminy w kiełkach – witamina B7/H

Witamina B7 (biotyna, witamina H) – Witamina syntetyzowana przez florę bakteryjną naszego organizmu zatem niezwykle rzadko dochodzi do jej niedoborów, a już szczególnie rzadko są one pod wpływem niedoboru pokarmowego. Najczęstszą przyczyną braków są antybiotyki, bowiem wyniszczając florę bakteryjną ograniczają nam możliwość syntetyzowania jej.

W kiełkach jest bardzo popularna ale zdecydowanie można polecić kiełki owsa, soi czy słonecznika.

Na polepszenie wchłaniania wpływają: kompleks witamin z grupy B, magnez, mangan.

Hodowla na sitku, ligninie i gazie

Te trzy sposoby wrzuciłam w jeden worek. Powód prosty, są dość do siebie podobne. Szczególnie sitko i gaza.

Ogólnie to hodowanie na ligninie i gazie znamy jeszcze ze szkoły. Na wiosnę pierwszaki często wysiewają rzeżuchę na ligninie właśnie, zaś w późniejszych klasach na gazie kiełkuje się fasolę. Ale taka zwykłą, nie do zjedzenia. ot obserwacja biologiczna.

Znowu podeprę się już istniejącymi zdjęciami a pochodzą one ze stron:  www.kielki.info,   zajadamy.blox.pl oraz  www.zyciebezglutenu.pl

Dziwnie mi pisać o ligninie, bo mam wrażenie, że każdy to zna. Jednak doświadczenie mi mówi, że owe „każdy” bywa często mylne. Zdjęcie już samo wiele mówi o tej metodzie. Ot talerzyk, na nim ułożona wata lub lignina a na wierzch wysypane, wcześniej namoczone ziarna. W niemal każdym polskim domu jest to znany, choćby przez wzgląd na kiełkowanie rzeżuchy na Wielkanoc.

Metoda ta ma jedną wybitna zaletę – można naprawdę pięknie ozdobić nią stół. Jeśli ligniną obłożymy na przykład miskę, ale tę część wypukłą, to jeśli tylko upilnujemy właściwego nawodnienia uzyskamy śliczną zielona półkulę, lub inny kształt. Oczywiście im bardziej skomplikowany kształt tym trudniej o równomierne nawodnienie, ale to już indywidualne ambicje się kłaniają. W każdym razie z kiełkującej rzeżuchy można zrobić cuda. Z innych drobnoziarnistych również, ale trzeba pamiętać, że na przykład kozieradka bardzo intensywnie pachnie i nie każdemu może to odpowiadać, zaś gorczyca wydziela bardzo dużo śluzu, więc lignina nie nadaje się do jej hodowli.

W przypadku hodowli na gazie jest nieco inaczej. Na pewno nie damy rady uzyskać jakiś wymyślnych kształtów ale zdecydowanie przy odpowiednio ładnym pojemniku na wodę takie kiełkujące roślinki tez mogą stół ozdobić. Całkiem jak wazonik z pysznymi kwiatkami. Plus tej metody jest taki, że łatwiej kiełki przepłukać, zatem nawet te śluzujące można tak hodować. Należy tylko pamiętać, ze podobnie jak przy ligninie, raczej zjadamy siewkę jeśli kiełkujemy drobnoziarniste. Wynika to z faktu, ze drobne korzonki wrastają w gazę by sięgnąć wody i łatwiej nam siewkę podciąć niż wyłuskać całość z gazy.  Oczywiście, w przypadku większych nasion jest to mniej problematyczne, zatem to dobra metoda na to, by podkiełkować na przykład ciecierzycę czy słonecznik.

Do tej metody potrzebujemy poza gazą, pojemnik na którym ją zamontujemy. Ważne by umocować dało się w miarę stabilnie tak by gaza nie zsuwała się (stąd słoiki często są dobrym rozwiązaniem. Przynajmniej przy mniejszej ilości kiełków). w pojemniku  ma się znajdować woda. na tyle blisko by nasiona czuły wilgoć,ale na tyle daleko by nie pływały w niej.  Wtedy namoczone ówcześnie nasiono samo zaczyna szukać wody i kiełkuje przebijając się najczęściej przez gazę.

Hodowla na sitku jest właściwie tożsama z metodą hodowania na gazie. Różnica tylko taka, że z sitka łatwiej wyłuskać korzonki i nie trzeba go wyrzucać po skiełkowaniu rośliny.  No jeszcze jedna różnica – sitka najczęściej są półokrągłe zatem nasiona mają mocno nierównomierny dostęp do wody, ale  plusem jest to, że zdecydowanie łatwiej jest nasiona płukać. Zatem jeśli chcemy kiełkować soje czy gorczycę jest to świetny sposób.

Sama metoda jest chyba zrozumiała. Woda w pojemniku pod sitkiem, namoczone ziarna na sitku i regularnie płuczemy a potem zostawiamy nad wodą. Zdecydowanie najłatwiej przy tej metodzie płukać, wiec polecam do śluzowatych nasion.  trzeba tylko pamiętać, ze przy upałach woda szybko paruje i po prostu trzeba pilnować jej poziomu.

a jutro o efektywniejszym zastosowaniu słoików. Choć przyznaję – będę posiłkować się zdjęciami innych ;)