Archiwa tagu: kiełkownik

Kiełkownica godna polecenia

Nasze zastrzeżenia do popularnych trójpoziomowych kiełkowników są chyba dobrze znane. Oczywiście są osoby, które bardzo lubią te właśnie naczynia do kiełkowania, jednak my mamy innego faworyta. Trochę czasu nam zajęło znalezienie tych pojemników, by móc je w sklepie umieścić, ale w końcu są.

http://www.kielki.net/kielkownica-wanienka-2/

Zalety są proste:
wentylacja najlepsza, bo naturalna, nasiona się nie zaparzają, siewki wzrastają bez ligniny czy innych nieprzyjemności a jedyna „wada” to też zaleta – niewielki rozmiar.

Zaleta, bo nietrudno znaleźć miejsce dla tego kiełkownika, wada, bo jednak masowi kiełkożercy mogą mieć niedosyt ilości. Osobiście mam w domu dwa i sobie bardzo chwalę. Tak więc zdecydowanie polecam, bo choć konstrukcja prosta banalnie, to skuteczność zdecydowanie doskonała.

Kiełkownice

Nie raz pytano nas o dobre metody kiełkowania. Klienci wciąż domagali się kiełkowników, mimo, że taki domowy słoik jest naprawdę fajną metodą. My jako sklep niechętnie wprowadziliśmy kiełkowniki Bionatury (dlaczego niechętnie) no, ale klient nasz Pan i skoro chciał, to niewiele wyboru nam zostało. Myśmy chcieli inną do sprzedaży wprowadzić, ale jak na złość nie można było nigdzie dostać (na zdjęciach z uprawy koniczyny).

 

Efektem mamy w sprzedaży Bionatury, ale po poszukiwaniach udało się również znaleźć Vilmoriny, czyli ów wyczekiwane tacki. Są doskonałe dla wszystkich drobnoziarnistych kiełków ale osobiście ciecierzycę też na nich kiełkowałam i rośnie ślicznie. No ale i tu mamy pewne „ale”. Vilmorin kiełkowniki ma znakomite, ale niestety mamy pewne zastrzeżenia co do nasion. Tak wiec dokonując zakupu bierzmy to pod uwagę. No ale warto, bo aktualnie lepszych kiełkowników na rynku nie ma.

 

Zestaw do domowego kiełkowania: tacka Vilmorina + woreczek na strączki i mamy komplet zdrowych pyszności z własnej uprawy. I jeśli ktokolwiek by mnie pytał co polecam, to właśnie macie odpowiedź. Jak na razie lepszego zestawu nie wymyślono. No ale to moje osobiste zdanie.

Nowości

W sklepie sporo nowych rzeczy a jeszcze więcej nowości się zapowiada. Co prawda nie wszystkie zapowiedzi są równie realne w finale ale zawsze rokują taką nadzieję.  Taką nadzieją była dynia, ale niestety choć kiełkować zaczęła to jednak nie zdobyła uznania w końcowym efekcie. Zatem tu zapowiedzi nie ma, choć poszukiwania nadal trwają.

Z zapowiedzi cenną informacją będzie chyba to, że zamierzamy wprowadzić w sprzedaży mniejsze opakowania. Pojawiały się pytania o mniejsze gramatury zatem wychodząc Wam na przeciw i w tym względzie poszukaliśmy rozwiązań. Tak wiec dla osób chcących wypróbować nieznane sobie nasiona lub też dopiero zaczynających swoją przygodę z kiełkami małe opakowanie powinny być dobrą wiadomością.

Kolejną szykowaną nowością jest poszerzenie oferty o zioła. Co jak co, domowe uprawy to cenne źródło zdrowia zatem i tej idei przyklaskujemy, jednak o tym więcej napiszę, jak już zapowiedź stanie się faktem.

Z nowości w sklepie  warto napomknąć o ostropeście, bo to niezwykle cenna roślina.  Wielokrotnie pytano nas jej nasiona zatem zadbaliśmy by były dostępne w sprzedaży. Niebawem napiszę więcej o działaniu leczniczym, bowiem w tym przypadku właśnie lecznicze efekty są najcenniejsze.

Dla kiełkujących nowościami są kukurydza i groch. Oba gatunki przeszły testy i dopuszczone zostały do sprzedaży zatem serdecznie zapraszamy do testowania nowych smaków.

Z nieorganicznych nowości pojawiły się książki i kiełkowniki. W książkach na razie niewielki wybór, ale z czasem się to poprawi. Wszak i z nasionami zaczynaliśmy ze skromnym wyborem, a to zdecydowanie uległo i dalej ulega zmianie. Nieco inaczej rzecz się ma w kwestii kiełkowników. Co prawda osoby wnikliwie czytające bloga wiedzą, że okrągłych kiełkownic nie polecaliśmy, jednak tyle razy nas o nie pytano, że pojawiły się w sklepie. Ci którzy nie wiedzą jakie mamy uwagi względem tej metody hodowli zapraszam TU ale zaznaczam od razu, że są też głosy, iż niektórym hodowla tym sposobem nie tylko się udaje ale też są w pełni zadowoleni z funkcjonowania kiełkownika, tak więc najlepiej samemu wyrobić własną na ten temat opinię.

No i z nowości, to nowe logo też wita przyjazną zielenią, a jest to zaledwie zapowiedź kolejnych zmian w grafice strony.  No ale tutaj logo traktujmy dosłownie jako zapowiedź, bo zmian będzie zdecydowanie więcej i to nie tylko w sklepie. Wszak dbałość o zdrowie to nie tylko najlepsze produkty ale też szata miła dla oka. A gdyby coś się przy wprowadzaniu zmian popsuło to prosimy informować, naprawimy jak najszybciej.

Hodowla kiełków

No to ten tydzień będzie pod znakiem hodowania.  Sposobów jest sporo, ale nie wszystkie są równie dobre. I nawet nie to, ze są jakieś kiepskie, ale po prostu różne nasiona różne warunki lubią. No ale jest wyjątek. jest jeden rodzaj hodowli, paradoksalnie najbardziej popularny, a którego kiełki nie lubią.  Pewnie wszyscy kiełkujacy znają te okrągłe, plastykowe kiełkowniki, dostępne powszechnie tak w internetowych sklepach jak i w normalnych.

Generalnie zacznę od tej metody, by potem wyjaśnić, dlaczego inne są lepsze. Tak, wiem, może i dziwnie to brzmi, ale zdecydowanie to jest dobry początek.

zdjęcie dla tych, którzy jeszcze nie wiedza o jakiej kiełkownicy mowa.  Zdecydowanie jest to najpopularniejsza forma hodowli, jednak ma więcej wad niż zalet. Co prawda wiele można poczytać o jej zaletach, jednak jak się zapoznać z tematem to wad jest więcej. Będę posiłkowała się notką o zaletach, jednak napiszę o nich swoje zdanie.

No ale po kolei:

1-przykrywka – wg informacji: gwarantuje stabilny, wilgotny klimat także przy wahaniach temperatury

cóż, pewnie i gwarantuje, ale jest jeszcze coś. po pierwsze kiełkujemy raczej w domach a w domach zazwyczaj mamy stałą temperaturę. Wilgotny klimat jest niezbędny przy hodowli kiełków, jednak jej nadmiar powoduje pleśnienie, niezbędna też jest odpowiednia wentylacja a w przypadku tego plastikowego wynalazku roślina po prostu zaparza się w nadmiernej wilgoci i temperaturze. kiełki wzrosną, i owszem, jednak nie tak dorodne jakby mogły

2-szalki – wg informacji: trzy duże szalki, w których można poddać jednocześnie kiełkowaniu kilka gatunków, lub można wysiewać sukcesywnie.

niewątpliwie można, ale przecież w każdej innej hodowli też można. mało tego, można dobrać różne metody hodowli lepsze dla danych nasion i zamiast zaparzania w trzech szalkach można na przykład strączki hodować w woreczku a rzeżuchę na ligninie.  Zresztą wiele kiełków i tak można łączyć a nawet czasem jest to wskazane. Na przykład warto do hodowli dorzucić nasiona rzodkiewki, bowiem redukują one ryzyko zapleśnienia hodowli. Zatem „zaleta” szalek nie jest żadną zaletą.

3-czerwone syfony odpływowe – wg informacji: zapewniają równomierny odpływ wody i regulują wilgotność

no i tu jest pies pogrzebany, bo nie zapewniają. syfony zapychają się, woda stoi, nie jest odprowadzana, wilgotność jest za wysoka i hodowla pleśnieje zamiast wzrastać.  sama idea może i była niegłupia, ale technicznie syfony po prostu nie dają rady. Wystarczy ze się zapomnimy, wody dolejemy ale nie sprawdzimy czy obciekła i już mamy po hodowli.

4 -wentylatory – wg informacji służą odprowadzaniu gazów

no i niestety nawet jeśli są to nie spełniają swojej funkcji a przynajmniej nie tak jak powinny. Przy procesie kiełkowania zachodzą przemiany, których efektem jest spore wydzielanie gazów i jeśli nie ma odpowiedniej wentylacji to uprawa jeśli nie zepsuje się to przynajmniej zmarnieje. Te same nasiona kiełkowane w innych warunkach dają po prostu lepsze plony. co jak co, ale jeśli kiełkujemy nasiona a po podniesieniu przykrywy dochodzą nas nieprzyjemne zapachy to zdecydowany znak, iż coś tu nie działa.

5-zbiornik wody – wg informacji po nawodnieniu nadmiar wody gromadzi się w zbiorniku zaś woda jest idealna do podlewania kwiatów.

no i ta informacja mogła by być prawdziwa gdyby nie to, że punkty 3 i 4 nie działają. zresztą niezależnie od metody kiełkowania zawsze  stosujemy jakiś pojemnik do zebrania obciekającej wody, lub utrzymania jej.

Tak wiec w sumie w okrągłych kiełkownikach co prawda uprawa nam najpewniej wzrośnie, ale nie będzie tak ładna jak obiecują producenci kiełkownika, spora część uprawy będzie pleśnieć lub gnić, zaś pracy będziemy mieli wcale nie mniej, bo trzeba nam i tak pilnować o odlaniu nadmiaru wody, przewietrzeniu roślinek i regularnym płukaniu.

no ale jeśli mamy takowy kiełkownik (tak, ja takowy mam, dostałam w spadku po koleżance, która zraziła się do kiełkowania, bo nie dawała rady a miała dość pleśnienia i gnicia) to też można go wykorzystać.

po pierwsze wyrzucamy syfony. to porażka a nie wynalazek zatem niech nie mami.

po drugie w każdej szalce robimy po kilka dziurek.

i teraz namoczone nasiona układamy sobie w szalkach, na pewno nie będzie nadmiaru wody zatem gnicie już nam nie grozi, jednak pleśnienie i owszem. zatem nieco rzodkiewki w oprawę i będzie lepiej. Dbamy o to by nasiona nie wyschły i by była wilgotność zachowana. w przypadku drobnicy można po prostu zraszać spryskiwaczem, większe nasiona po prostu przepłukać. Ilość płukań zależna powinna być od gatunku, bo soję czy gorczycę trzeba płukać zdecydowanie częściej niż na przykład ciecierzycę.

tak wiec jeśli planujecie kupić kiełkownicę to ja zdecydowanie odradzam. metoda słoikowa czy workowa jest zdecydowanie lepsza a i nie ponosimy żadnych dodatkowych kosztów a łatwo zrobić samemu. jeśli jednak posiadamy taki wynalazek,to już Wam pozostawiam decyzję czy dalej walczyć z syfonami czy po prostu je wywalić :)

a od jutra o innych metodach :)

kiełki słonecznika – hodowla

Pomimo nieprzyjaznej łupinki są bardzo przyjazne w hodowli. Szczególnie, jeśli chcemy siewki, bowiem wtedy mamy mniej pracy. W przypadku kiełków  dochodzi nam obłuskanie ich z łupinki, która niezbyt chętnie odchodzi. Tak jak w przypadku wielu kiełków można zjeść razem z łupinką lub zwykłe przepłukanie wystarcza  by łupinek się pozbyć, tutaj dzieje się tak dopiero przy siewkach, gdy  zielone listki same pozbędą się zbędnego ciężaru.

Hodować je można w bardzo wielu warunkach i na wiele sposobów.  Są wytrzymałe, ale trzeba pamiętać, że osłonki (takie błonki pod łupinką) są bardzo podatne na gnicie, zatem gdy tylko pojawią się gdzieś w hodowli trzeba je po prostu usuwać. Ale to dotyczy głównie nasion łuskanych, a ich nie polecamy.

W przypadku siewki (czyli wyrośniętych zielonych pędów), najlepsze efekty są przy hodowli w ziemi. Wynika to z faktu, iż roślina pobiera dodatkowe wartości z gleby, więc dobra ziemia, dobra woda, dobre nasiona i słońce zdecydowanie zaowocują pyszną zieleniną. Zbiór wtedy też jest prosty, bo wystarczy przyciąć. Zdecydowanie najlepsza metoda, jeśli chcemy pozyskać większe ilości na przykład na sałatkę.

W dodatku nie jest trudna.

Nasiona moczymy 12 godzin do 24 godzin. Potem wystarczy wysypać na ziemię, spryskać wodą i zadbać o umiarkowane światło. Podlewamy 1-2 razy na dzień, w zależności od temperatury i wilgotności. A potem cieszymy się smaczna zieleniną. Przed ścięciem warto jednak ją poczochrać aby odpadły łupinki, bo nie wszystkie chcą spaść samodzielnie.

Ale uwaga – w ten sposób nasiona kiełkują i wzrastają nierównomiernie, zatem to dobra metoda, gdy chcemy podjadać, ale jeśli zależy nam na większej ilości, na przykład na sałatkę, należy wcześniej nasiona podkiełkować. Jeśli po namoczeni (12 godzin) podkiełkujemy je 2 dni, to po jakiś 7-8 dniach od namoczenia mamy przecinkę całości.

Zieleninę możemy też uzyskać przy hodowli na ligninie lub na gazie.Roślina również wzejdzie, jednak pozbawiona gleby będzie nieco uboższa w wartości odżywcze.  Myślę, że te metody są powszechnie znane (nie dość że na święta rzeżuchę się kiełkuje to jeszcze w szkołach pierwszaki na wiosnę mają to zadane) ale przypomnę w dwóch zdaniach:

Lignina – na spodeczku kładziemy zwilżony kawałek ligniny lub waty, wysypujemy na to namoczone (12 do 24 godzin) nasiona a potem dbamy by lignina nie wyschła. Podcinamy zieleninę, jak ma dwa listki a zanim wyrosną kolejne.

Gaza – jak zawsze moczymy, potem płuczemy, a potem potrzebujemy naczynia z wodą, gumkę i gazę. naczynie przykrywamy gazą i mocujemy ją gumką na obwodzie. staramy się, by woda była blisko gazy tak by gaza była wilgotna, ale jednocześnie by nie była zanurzona w wodzie. Na gazie kładziemy nasiona i dbamy by miały wodę blisko, ale by nie były w niej zanurzone bo mogą zgnić.

No i jest jeszcze jedna metoda – na sitku, ale tę chcę opisać teraz, bo jako jedyna przydatna i niedroga do podkiełkowania nasion przez wysiewem.

Na sitku – podobnie jak przy gazie, ale mniej kłopotliwie jeśli kiełek się zaplącze w oczka. W przypadku gazy można się nieźle zaplątać przy sitku nie ma tego ryzyka. Umieszczamy namoczone nasiona na sitku, tak by były blisko wody ale by nie były zanurzone.  Gdy tylko wykiełkują mamy dwie opcje:

  • wysiać do gleby
  • obłuskać i zjeść jako kiełki

Na rynku dostępne są różne kiełkowniki, jednak te trójpoziomowe plastikowe, okrągłe niestety nie nadają się do kiełkowania. Rośliny się w nich zaparzają, plon jest ubogi a pleśni jest dużo. Syfony nie odprowadzają wody tak wiec jeśli już kiełkownicę chcemy to polecam taką małą, prostokątną „Wanienkę”.

Popularne jest jeszcze kiełkowanie w słoiku, ale jemu chyba poświecę oddzielny post, szczególnie, ze do siewek się nie nadaje, a większe ilości obłuskiwania kiełków z łupin to chyba jednak zbyt czasochłonne zajęcie.

Zatem powodzenia w hodowli

A nawiasem – pisałam już że z racji tygodnia pod znakiem słonecznika słonecznik jest przeceniony?