Archiwa tagu: siewki

Kiełkownica godna polecenia

Nasze zastrzeżenia do popularnych trójpoziomowych kiełkowników są chyba dobrze znane. Oczywiście są osoby, które bardzo lubią te właśnie naczynia do kiełkowania, jednak my mamy innego faworyta. Trochę czasu nam zajęło znalezienie tych pojemników, by móc je w sklepie umieścić, ale w końcu są.

http://www.kielki.net/kielkownica-wanienka-2/

Zalety są proste:
wentylacja najlepsza, bo naturalna, nasiona się nie zaparzają, siewki wzrastają bez ligniny czy innych nieprzyjemności a jedyna „wada” to też zaleta – niewielki rozmiar.

Zaleta, bo nietrudno znaleźć miejsce dla tego kiełkownika, wada, bo jednak masowi kiełkożercy mogą mieć niedosyt ilości. Osobiście mam w domu dwa i sobie bardzo chwalę. Tak więc zdecydowanie polecam, bo choć konstrukcja prosta banalnie, to skuteczność zdecydowanie doskonała.

Witaminy w kiełkach – witamina D

Witamina D – jest niezwykle istotna bowiem pełni istotną funkcję w regulowaniu przemiany wapnia i fosforu oraz tworzeniu kości. Równowaga wapniowo-magnezowa natomiast to podstawa naszej zdolności do ruchu oraz pracy układu nerwowego. Niemniej jej niedobory najczęściej objawiają się chorobowo jako zwyrodnienia kośćca, jedna warto pamiętać, iż również ma to wpływ na pracę naszych mięśni (zarówno gładkich jak i poprzecznie prążkowanych) czy też naszego systemu nerwowego (stany poddenerwowanie, niepokoje czy depresje).

Istotnym jest fak, iż pod nazwą witaminy D kryją się trzy jej wersje: witamina D1 (kalcyferol), D2 (ergokalcyferol), D3 (cholekalcyferol). W pożywieniu dostarczamy głównie prowitaminy, którą nasz organizm dopiero przetwarza, jednak istotniejsze, każda z tych form ma inne źródło, zaś najistotniejszą (D3) produkujemy sami, w skórze, pod wpływem słońca. Głównym źródłem D1 są ryby i nabiał, D2 rośliny, zaś D3 jak już wspomniałam sami wytwarzamy. Teoretycznie zatem jej niedobory (szczególnie przy tej ilości tłuszczów w diecie)  nie powinny nam grozić, jednak jest nieco inaczej.

Nawet jeśli dostarczamy organizmowi witaminy D w formie D1 i D2 to jednak bez D3 nawet i suplementacja jest niezbyt dobrym pomysłem. Niezbyt dobrym, bowiem jako witamina rozpuszczalna w tłuszczach, łatwo ją magazynujemy, wiec nietrudno o hiperwitaminozę. Współczesne zamiłowanie do rozrywek pod dachem i spędzania czasu przed komputerem czy telewizorem powoduje, że za mało czasu spędzamy na słońcu. Z jednej strony 10 minut dziennie, latem na słońcu wystarczy nam by zmagazynować stosowny zapas, ale z drugiej strony, mało kto te 10 minut na słońcu spędza. Do tego warto pamiętać że dzieci mają znacznie większe zapotrzebowanie na tę witaminę niż dorośli (ich kościec się kształtuje) zaś skóra osób starszych słabiej syntetyzuje D3.

Zatem jeśli staramy się ruszać i nie ukrywamy się przed słońcem (ale zabezpieczamy przed nim i owszem) niedobory nie stanowią zagrożenia. Ot osławiony ruch na świeżym powietrzu, rozrywka niestety coraz częściej zapominana.

A wracając do kiełków: oczywiście i tutaj znaleźć witaminę D, ale… tabele raczej uwzględniają jej, jednak jest to związane z tym, że część kiełków hodujemy bez udziału światła, zaś D2 tworzy się gdy roślina wzrasta na słońcu. Niektóre źródła podają, ze można ją znaleźć w słoneczniku, jednak nie znalazłam żadnego rzetelnego potwierdzenia tych danych. Podejrzewam, że wynika to z faktu, iż słonecznik częściej jemy jako siewki, zatem zielone roślinki wzrastające na słońcu, niż jako białe kiełki. Zatem siewki roślin, zdecydowanie będą miały więcej witaminy D niż białe skiełkowane nasiona.

Na polepszenie wchłaniania wpływają: witamina A, witamina C, witamina E, wapń, fosfor, niezbędne nienasycone kwasy tłuszczowe, światło słoneczne.

Kiełki słonecznika – przepisy

Zatem czas na najsmaczniejszą część. Bo o tym co dobrego w kiełkach już wiadomo, teraz czas na to, co dobrego można z nich zrobić.

Niestety dziś bez zdjęć, a to z tego powodu, że z racji upału, remontu kuchni i paru innych obiad był smaczny, ale nią bardzo do fotografowania się nadawał ;)

Sałatka z kiełków (siewki) słonecznika i mozzarelli

potrzebujemy: mozzarellę, kiełki słonecznika, pomidory koktajlowe, cytrynę i przyprawy.

Pomidorki kroimy w ćwiartki, mozzarellę w paski i układamy na zieleninie słonecznika. Kompozycja może być dowolna, ale z racji różnic w kolorach ładnie wygląda gdy pomidory są na mozzarelli, a mozzarella na zieleninie. Całość skropić sokiem z cytryny.

Smacznego

to mój wczorajszy obiad, tak nawiasem, ale oczywiście wariantów może być wiele. Siewki słonecznika spokojnie mogą zastępować sałaty wiec mając nieco większą domową hodowlę spokojnie możemy sałatkować do woli.

Sałatka z kiełków słonecznika, pomarańczy i awokado z miodowym sosem

Kiełki traktujemy jak zamiennik salaty, pomarańcze obieramy i kroimy w paski, awokado kroimy w kostkę.

Sos robimy podgrzewając nieco wody w rondelku i rozpuszczając w niej łyżkę miodu.  Doprawiamy lekko cytryną.

Sos wersja vegan – rozpuszczamy nieco melasy lub słodu w ten sam sposób.

Smacznego

Makaron soba ze słonecznikiem

Makaron soba gotujemy wg przepisu. Oczywiście zamiast soba inny tez może być, ale ja ten akurat najbardziej lubię w tym zestawieniu.

Pestki słonecznika prażymy na suchej patelni z dodatkiem soli i papryki.

Makaron do talerza, na makaron kiełki słonecznika (i/lub siewkę) i całość posypujemy prażonymi pestkami.

Doprawiamy sosem sojowym.

Smacznego

Sałatka z fetą w sezamie (wersja vegan – z tofu w sezamie)

potrzebujemy – zieleninę, awokado, ser, sezam, oliwę z oliwek, bazylię, sok z pomarańczy

Sałata może być ale nie musi, można ją w całości zieleniną słonecznika zastąpić.

Kiełki płuczemy i mieszamy z liśćmi bazylii

Ser (feta/tofu) kroimy w kostkę  i podsmażamy na prażonym sezamie. (wpierw sezam na suchej patelni a potem dodajemy na krótko ser)

Sok z pomarańczy mieszamy z oliwą, doprawiamy lekko solą i mamy sos.

No to chyba na tyle. pewnie z czasem jeszcze wrócę do kiełków słonecznika, bo osobiście bardzo je lubię :)

Dodam tylko, że takie przerośnięte (jak już dodatkowe liście zaczynają wschodzić) są lekko gorzkawe ale i to można wykorzystać :) przecież i gorzki, dobrze skomponowany jest całkiem całkiem ;)

kiełki słonecznika – hodowla

Pomimo nieprzyjaznej łupinki są bardzo przyjazne w hodowli. Szczególnie, jeśli chcemy siewki, bowiem wtedy mamy mniej pracy. W przypadku kiełków  dochodzi nam obłuskanie ich z łupinki, która niezbyt chętnie odchodzi. Tak jak w przypadku wielu kiełków można zjeść razem z łupinką lub zwykłe przepłukanie wystarcza  by łupinek się pozbyć, tutaj dzieje się tak dopiero przy siewkach, gdy  zielone listki same pozbędą się zbędnego ciężaru.

Hodować je można w bardzo wielu warunkach i na wiele sposobów.  Są wytrzymałe, ale trzeba pamiętać, że osłonki (takie błonki pod łupinką) są bardzo podatne na gnicie, zatem gdy tylko pojawią się gdzieś w hodowli trzeba je po prostu usuwać. Ale to dotyczy głównie nasion łuskanych, a ich nie polecamy.

W przypadku siewki (czyli wyrośniętych zielonych pędów), najlepsze efekty są przy hodowli w ziemi. Wynika to z faktu, iż roślina pobiera dodatkowe wartości z gleby, więc dobra ziemia, dobra woda, dobre nasiona i słońce zdecydowanie zaowocują pyszną zieleniną. Zbiór wtedy też jest prosty, bo wystarczy przyciąć. Zdecydowanie najlepsza metoda, jeśli chcemy pozyskać większe ilości na przykład na sałatkę.

W dodatku nie jest trudna.

Nasiona moczymy 12 godzin do 24 godzin. Potem wystarczy wysypać na ziemię, spryskać wodą i zadbać o umiarkowane światło. Podlewamy 1-2 razy na dzień, w zależności od temperatury i wilgotności. A potem cieszymy się smaczna zieleniną. Przed ścięciem warto jednak ją poczochrać aby odpadły łupinki, bo nie wszystkie chcą spaść samodzielnie.

Ale uwaga – w ten sposób nasiona kiełkują i wzrastają nierównomiernie, zatem to dobra metoda, gdy chcemy podjadać, ale jeśli zależy nam na większej ilości, na przykład na sałatkę, należy wcześniej nasiona podkiełkować. Jeśli po namoczeni (12 godzin) podkiełkujemy je 2 dni, to po jakiś 7-8 dniach od namoczenia mamy przecinkę całości.

Zieleninę możemy też uzyskać przy hodowli na ligninie lub na gazie.Roślina również wzejdzie, jednak pozbawiona gleby będzie nieco uboższa w wartości odżywcze.  Myślę, że te metody są powszechnie znane (nie dość że na święta rzeżuchę się kiełkuje to jeszcze w szkołach pierwszaki na wiosnę mają to zadane) ale przypomnę w dwóch zdaniach:

Lignina – na spodeczku kładziemy zwilżony kawałek ligniny lub waty, wysypujemy na to namoczone (12 do 24 godzin) nasiona a potem dbamy by lignina nie wyschła. Podcinamy zieleninę, jak ma dwa listki a zanim wyrosną kolejne.

Gaza – jak zawsze moczymy, potem płuczemy, a potem potrzebujemy naczynia z wodą, gumkę i gazę. naczynie przykrywamy gazą i mocujemy ją gumką na obwodzie. staramy się, by woda była blisko gazy tak by gaza była wilgotna, ale jednocześnie by nie była zanurzona w wodzie. Na gazie kładziemy nasiona i dbamy by miały wodę blisko, ale by nie były w niej zanurzone bo mogą zgnić.

No i jest jeszcze jedna metoda – na sitku, ale tę chcę opisać teraz, bo jako jedyna przydatna i niedroga do podkiełkowania nasion przez wysiewem.

Na sitku – podobnie jak przy gazie, ale mniej kłopotliwie jeśli kiełek się zaplącze w oczka. W przypadku gazy można się nieźle zaplątać przy sitku nie ma tego ryzyka. Umieszczamy namoczone nasiona na sitku, tak by były blisko wody ale by nie były zanurzone.  Gdy tylko wykiełkują mamy dwie opcje:

  • wysiać do gleby
  • obłuskać i zjeść jako kiełki

Na rynku dostępne są różne kiełkowniki, jednak te trójpoziomowe plastikowe, okrągłe niestety nie nadają się do kiełkowania. Rośliny się w nich zaparzają, plon jest ubogi a pleśni jest dużo. Syfony nie odprowadzają wody tak wiec jeśli już kiełkownicę chcemy to polecam taką małą, prostokątną „Wanienkę”.

Popularne jest jeszcze kiełkowanie w słoiku, ale jemu chyba poświecę oddzielny post, szczególnie, ze do siewek się nie nadaje, a większe ilości obłuskiwania kiełków z łupin to chyba jednak zbyt czasochłonne zajęcie.

Zatem powodzenia w hodowli

A nawiasem – pisałam już że z racji tygodnia pod znakiem słonecznika słonecznik jest przeceniony?

kiełki słonecznika a siewki słonecznika

Miało być o hodowli, ale nim do tego przejdę jedna rzecz należy wyjaśnić.

Kiełkiem nazywamy skiełkowane nasiono podczas gdy w przypadku słonecznika jemy najczęściej młode pędy (podobnie jak przy wysiewie rzeżuchy na święta).  Wertując temat przeczytać, iż kiełki słonecznika to te jedno-dwudniowe, zaś pędy to zielenina.

Osobiście jestem skłonna przychylić się do tej teorii ale z pewnymi uwagami:

Popularność siewek słonecznika (czyli tych przerośniętych) wynika po pierwsze z tego, że są po prostu smaczne, a po drugie z tego, że skiełkowane tylko nasiono ma łupinkę , która nie tylko nie nadaje się do jedzenia, ale i w warunkach większej hodowli, ręczne obłuskiwanie by było samobójstwem, zaś inne w grę nie wchodzi. Niektóre kiełki można przesiać lub przepłukać celem pozbycia się łupin, w przypadku słonecznika przebrać kiełki trzeba osobiście. Efektem tego powstały dwa kierunki:

  • pierwszy to hodowla siewek i zajadanie się pysznymi pędami nazywając je kiełkami
  • drugi to popularyzacja kiełkowania nasion obłuskanych.

Tak jak ten pierwszy efekt jest niegroźny, bowiem siewki słonecznika są niezwykle odżywcze  i dobrze iż są coraz popularniejsze na stołach, to jednak drugi efekt staje się ryzykowny. By ułatwić hodowle domowe zaproponowano ludziom obłuskane nasiona do kiełkowania. Dzięki temu kłopot z twardą łupiną przestaje istnieć ale jednocześnie nikt nie informuje swoich klientów, ze tak spreparowane pestki tracą wiele składników, są okaleczone i są dalekie do pełni smaku czy możliwości jakie by można było uzyskać przy ziarnie niełuskanym.

Z tego powodu my nie sprzedajemy łuskanych ziaren. Siewki są smaczne i zdrowe, a jeśli ktoś chce kiełki, to na potrzeby swego domu, może tę garść kiełków z łupin obrać. Ale obrać garść kiełków a nie pestek. Wszak zależy nam jak sądzę na najlepszej jakości pokarmu, prawda?

A jutro o hodowli